http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Tajemnice Lubania

Noclegi

     W naszej bazie znajduje się ponad 400 obiektów noclegowych...

     Noclegi uszeregowane zostały według pasm górskich, od zachodu na wschód. Po kliknięciu na dane pasmo, pojawi się zestawienie wszystkich prezentowanych w naszym serwisie noclegów z danego obszaru. Obiekty szczególnie przez nas polecane ujęte są na początku danej listy i zaopatrzone są w zdjęcia...

Polecane przez nas obiekty poza Sudetami
Polecane przez nas obiekty w Sudetach

Czeski Raj - noclegi
Czeski Raj należy do najczęściej odwiedzanych regionów Republiki Czeskiej. Północna część Czeskiego Raju położona jest w Sudetach, południowa poza nimi, ale jest równie malownicza, a o zamku Trosky, czy o Rumcajsie chyba słyszał każdy...
Góry i Pogórze Łużyckie - noclegi
Noclegi w Górach i na Pogórzu Łużyckim
Góry Izerskie - noclegi (+ Pogórze)
Noclegi w Górach i na Pogórzu Izerskim
Świeradów-Zdrój, Wleń, Kopaniec, Leśna, Stankowice, Świecie, Roudný, Frydštejn
Karkonosze - noclegi
Noclegi w Karkonoszach
Karpacz, Szklarska Poręba, Miłków, Jagniątków, Przesieka, Lubawka...
Harrachov, Špindlerův Mlýn, Vrchlabí, Pec pod Sněžką, Janské Lázně...
Kotlina Jeleniogórska - noclegi
Noclegi w Kotlinie Jeleniogórskiej
Jelenia Góra, Cieplice, Łomnica, Staniszów, Mysłakowice...
Rudawy Janowickie - noclegi
Noclegi w Rudawach Janowickich
Janowice Wielkie, Trzcińsko, Karpniki, Czarnów...
Góry i Pogórze Kaczawskie - noclegi
Noclegi w Górach i na Pogórzu Kaczawskim
Świerzawa, Jeżów Sudecki, Dobków, Komarno, Nowy Kościół, Dziwiszów, Myślibórz...
Kotlina Kamiennogórska - noclegi
Noclegi w Kotlinie Kamiennogórskiej
Lubawka, Bukówka, Krzeszów, Kamienna Góra...
Góry Kamienne - noclegi
Noclegi w Górach Kamiennych
Mieroszów, Lubawka, Sokołowsko, Golińsk, Rybnica Leśna...
Góry Wałbrzyskie - noclegi
Noclegi w Górach Wałbrzyskich
Wałbrzych, Jedlina-Zdrój, Dziećmorowice, Nowa Wieś, Szczawno-Zdrój, Struga, Zagórze Śląskie
Góry Sowie - noclegi
Noclegi w Górach Sowich
Srebrna Góra, Pieszyce, Bielawa, Głuszyca, Sierpnica, Lubachów, Bystrzyca Górna, Rościszów, Kamionki, Wolibórz, Rzeczka, Walim, Sokolec, Ludwikowice Kłodzkie...
Góry Bardzkie - noclegi
Noclegi w Górach Bardzkich
Bardo, Potworów, Opolnica...
Góry Stołowe - noclegi
Noclegi w Górach Stołowych
Kudowa-Zdrój, Polanica-Zdrój, Duszniki-Zdrój, Náchod, Broumov, Ratno Dolne, Radków, Karłów, Wambierzyce, Dolina, Pasterka, Tłumaczów, Ścinawka Średnia, Ścinawka Górna, Ratno Górne, Jakubowice, Słone, Jarków...
Góry i Pogórze Orlickie - noclegi
Noclegi w Górach i na Pogórzu Orlickim
Zieleniec, Duszniki-Zdrój, Bartošovice...
Góry Bystrzyckie - noclegi
Noclegi w Górach Bystrzyckich
Polanica-Zdrój, Duszniki-Zdrój, Niemojów, Międzylesie, Spalona, Bystrzyca Kłodzka...
Kotlina Kłodzka - noclegi
Noclegi w Kotlinie Kłodzkiej
Kłodzko, Bystrzyca Kłodzka, Długopole-Zdrój, Żelazno...
Masyw Śnieżnika - noclegi
Noclegi w Masywie Śnieżnika
Międzygórze, Domaszków, Kąty Bystrzyckie, Sienna, Stronie Śląskie, Goworów, Międzylesie...
Góry Bialskie - noclegi
Noclegi w Górach Bialskich
Bielice, Stronie Śląskie, Bolesławów...
Góry Złote - noclegi
Noclegi w Górach Złotych
Złoty Stok, Nowy Gierałtów, Stronie Śląskie, Lądek-Zdrój, Stójków, Orłowiec, Laski,
Góry Opawskie - noclegi
Noclegi w Górach Opawskich
Głuchołazy, Prudnik, Pokrzywna, Jarnołtówek, Stary Las...
Wysoki Jesionik (Hrubý Jeseník) - noclegi
Noclegi w Wysokim Jesioniku
Malá Moravka, Karlov pod Pradědem, Jeseník, Lipova Lazně...
Masyw Ślęży - noclegi
Noclegi w Masywie Ślęży
Sobótka, Sulistrowice, Sulistrowiczki, Mirosławice...
Przedgórze Sudeckie - noclegi
Noclegi na Przedgórzu Sudeckim
Dzierżoniów, Świdnica, Jawor, Strzelin, Ziębice...
Strony:
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-04-24, godz. 17:43, Odwiedzin: 149315
Komentarze
Andrzej Mokros 2011-03-03 08:23
Długo się wahałem czy pisać o swojej niesprawności, poruszam się na wózku inwalidzkim bo straciłem obie nogi. Ale w dalszym ciągu staram się korzystać z okazji wyjazdów w ukochane góry. Jest tylko jeden problem. Brak bazy danych o miejscach przyjaznych O.N. (osobom niepełnosprawne). Miejsca gdzie można załatwić "potrzebę"i się umyć. I co ważne dostępność lokali, by móc co zjeść i wypić. A także co bardzo ważne dostępne miejsca noclegowe. Siłą rzeczy poznałem dużo osób niepełnosprawnych zainteresowanych turystyką ale bojących się ruszać do takich miejsc o których nie ma odpowiednich informacji. Informacji istotnych dla ON. Może administrator uruchomił by taki kącik dla "wózkersów" i innych ludzi z dysfunkcjami narządów ruchu. Jest nas około 5 milionów i niechby milion ruszył w góry... jaki to zarobek dla tubylców. Pomyślcie o tym.
Buldog 2013-07-22 20:45
Planowałem w te wakacje wycieczkę, w trakcie której po drodze byłoby zanocować w "Bacówce" pod Trójgarbem. Doszły mnie jednak słuchy, że schronisko średnio działa, ale w jakimś stosunkowo świeżym folderze znalazłem numer telefonu, dzwoniłem i... I nic.
Od Pana, który odebrał telefon w "Andrzejówce" (nie wiem, czy sam Gospodarz, ale był bardzo miły, uprzejmy i profesjonalny - swoją drogą serdecznie gratuluję zajęcia pierwszego miejsca w rankingu "n.p.m."!), dowiedziałem się, że "Bacówka" została przez PTTK sprzedana, a jej obecny właściciel przekształcił obiekt w prywatny domek letniskowy, to nie jest już schronisko; ponoć sugerował nawet Towarzystwu zmianę przebieg szlaku, żeby mu ludność pod domkiem nie łaziła...
Myślę, że ta wiadomość może przdać się P.T. Czytelnikom.

P.S. Nie daje się dodać komentarza pod podstronką "Bacówki", więc wstawiam tu.
Sudetophilus 2013-07-22 21:08
Niech nam już nie żyje PTTK. Niech i sto lat nie żyje! I niech się pod stół skryje.... (nieżywe rzecz jasna).
Swoją drogą, kilka razy w życiu, nie za wiele, ale kilka, przed laty, przechodziłem obok tej sławetnej bacówki - ZAWSZE była zamknięta. W latach 80., 90. i chyba w kolejnej dekadzie też. Mogę podać daty dzienne...
Buldog 2013-07-22 21:18
Odnośnie punktu pierwszego: pełna zgoda, niech PTTK nie żyje! Jestem za.
Ale "Bacówka" jest jednym z niewielu schronisk w tzw. polskich Sudetach, w którym nigdy nie nocowałem, więc chciałem uzupełnić lukę (nie nocowałem też w "Perle Zachodu"*).
Trochę szkoda jednak, że obiekt nie służy już publiczności. Nie żebym tęsknił za schroniskiem PTTK, ale czemu nie miałoby tam być prywatnego pensjonatu, albo chociaż tylko (a może "aż"?) restauracji? Być może sprawę rozstrzygnął rachunek ekonomiczny.

*) Nazwa "Perła Zachodu" musi sprawiać niemałą radość turystom zza połudnowej granicy...
Sudetophilus 2013-07-22 22:46
Ot, każdy może tam w stosownym miejscu zostawić swoja "perłę".
Co do rachunku... - owa bacówka (co za głupia nazwa w tym miejscu...) i podobny obiekt na Okraju (projekt typowy PTTK) to JEDYNE schroniska górskie zbudowane przez tę organizacje w Sudetach po 1945 r.!!!
Trza korzystać z oferty noclegowej Szczawna.... a potem długi marsz na ...zachód! I perły będą....
Buldog 2013-07-23 21:13
Bacówka... Mądre? Niemądre? Przed wojną usiłowano "alpizować" Sudety, budując "Szwajcarki", "Dwory tyrolskie" czy inne "Szarotki" i "Goryczki" (oczywiście po niemiecku); no nie dało się zrobić "Widoku na lodowiec" ("Gletscherblick"), więc były "Złoty widok" lub po prostu "Piękny widok". A że po wojnie przyszli ludzie, dla których synonimem "górskości" były nie Alpy a Tatry, pojawiły się "Bacówki" i inne nazwy podhalańskie. Oczywiście, są one importem, tak jak importem była tyrolszczyzna. Pamiętamy w jakich okolicznościach Tyrolczycy przybyli do Kotliny Jeleniogórskiej, pamiętamy też, w jakich okolicznościach w Sudety trafiali osadnicy także z Podhala. To może budzić mieszane uczucia, ale ja już przestałem się tak zżymać na tę góralszczynę - o ile nie występuje w nadmiarze i w najbardziej chamskim wydaniu. A że jest ona w bardzo poważnej mierze tworem sztucznym, produktem garstki nawiedzonych młodopolan, którym po powrocie z sanatorium w Davos zachciało się mieć coś podobnego w Zakopanem? To już zagwozdka dla Podhalan.
Jednak nie w tym problem! Niech schronisko - czy restauracja - nazywa się nawet "Tatrzańska bacówka u góralskiego Sabały w zakopiańskich portkach i z podhalańskimi gęślami", byleby było czysto i schludnie, byleby obsługa była profesjonalna i kulturalna, a kuchnia dobra i ceny adekwatne (nie muszą być niskie, stek z wołowiny argentyńskiej - typowe danie podhalańskie - nie będzie tani, ale żądanie kroci za pstrąga z frtykami to po prostu bezczelność; dlatego powiadam: ceny adekwatne!).
Niedawno przejeżdżałem przez Wielkopolskę. Na jednym z parkingów stał zajazd utrzymany w bacówkoidalnej stylistyce, modnej w czasach gierkowskiego "boomu" (niektórzy chcą wierzyć, że to faktycznie był boom). Ale w środku profesjonalnie podawano znakomite potrawy w rozsądnych cenach. Ot, Wielkopolska... Pozdrowienia dla Lecha!
I dla wszystkich innych też!

P.S. Oczywiście jeszcze milej byłoby, gdyby lokal nazywał się "Pod białym koniem" czy "Pod jeleniem", albo po prostu "Śnieżka"; nie musi być zaraz "Borussia", "Kaiserhof" czy "Zum schwarzen Adler", nie potrzebuję "Wilhelmsruh" i "Bismarckhöhe", byleby piwo mieli dobre, sprawnie (w czeskim znaczeniu!) nalane, by obsługa była kulturalna, a potrawy smaczne.
Niestety... Dominuje estetyka i obowiązują standardy, o których słychać było w kontekście ostatniej batalii o "Samotnię"... Największy problem tkwi chyba jednak w fakcie, że tego typu lokale wciąż znajdują klientów, że komuś to się podoba; inaczej by się chyba przecież nie utrzymały?
Sudetophilus 2013-07-23 23:36
Pisząc o głupiej nazwie "w tym miejscu" miałem na myśli nie Sudety - w końcu tu też owce hodowano - ale akurat ten ich rejon, zdominowany przez inne klimaty, przez wałbrzyskość, najkrócej rzecz ujmując.
To, że przenoszono wzorce.... To także prawda, tyle, że z początkiem XX w. otrząśnięto się z tego i lansowano hasła ochrony krajobrazu kulturowego (Heimatschutz...). Tyle, że w kulturze polskiej te hasła - jeśli nie liczyć Tatr - pojawiły się z około siedemdziesięcio-osiemdziesięcioletnim opóźnieniem (o ile pamiętam, zaczęło się o tym na dobre pisać w latach osiemdziesiątych XX w.).
Nic to. I tak wszystko to marność. Trzeba piramidy budować - te są wieczne i uniwersalne (choć w jakiejś tam Kolumbii ostatnio i piramidę rozebrali...). To co budować? Od razu ruiny - to już też było. Może nic nie budować, będzie ekologicznie.... Przepraszam, ze zmęczenia głupoty piszę....
Buldog 2013-07-24 07:47
[quote="Sudetophilus":1wjop9gt]Pisząc o głupiej nazwie "w tym miejscu" miałem na myśli nie Sudety - w końcu tu też owce hodowano - ale akurat ten ich rejon, zdominowany przez inne klimaty, przez wałbrzyskość, najkrócej rzecz ujmując.[/quote:1wjop9gt]
"Bacówka" to była nazwa standardowego projektu, z którego korzystał PTTK (vide też Okraj, o czym Pan Kolega był uprzejmy już pisać), więc nazwa pochodzi pewnie od tegoż.

A reszta... No tak. Wszystko to prawda, ale co z tego, na co nam owa wiedza i świadomość?
Czasem tak sobie myślę, że może lepiej byłoby umieć zachwycić się estetyką, którą Jacek Potocki zaprezentował na fotografiach ze Śnieżki. Lżej by było...
Ale tylko czasem tak myślę.
Sudetophilus 2013-07-24 11:06
Takie czasy, nie ma rady. Media kształtują gusta i wychowują. Jeśli ktoś myśli, że robią to szkoły i uniwersytety, to jest naiwny. Ja się już tej naiwności wyzbywam, dlatego chcę na emeryturę!
Buldog 2013-07-24 18:53
"Szkoła uczy, wychowuje
- potem wyrastają ..."
Tak jeszcze w latach osiemdziesiątych śpiewał zespół Śmierć Kliniczna.
Kto wychowuje? Moim zdaniem dom. Jeśli najważniejszą "osobą" w domu jest włączony 24 godziny na dobę telewizor - to jest właśnie tak, jak Pan Kolega mówi.
Od kwietnie nie mam telewizora (wcześniej miałem czarno-biały zabytek, na którym czasem - mocno nieregularne - oglądałem programy informacyjne lub prognozę pogody), nie wiem więc, co lansują tzw. media. Nałogowo słucham radia (PR program 2, czasem 3), tam jakoś nie słyszę, by propagowano totalne dziadostwo. Może nie mam przeglądu.

A'propos: miałem nadzieję, że po zmianie systemu nadawiania TV na terenie RP pojawi się szansa na powrót obiektu nad Śnieżnymi Kotłami do jego pierwotnej funkcji... Ale chyba tak nie będzie.
"'Berghotel Schneegruben' Komfortzimmer mit elektrischer Beleuchtung, gut bürgerliche Küche, Skifahrer wilkommen!" - ech, rozmarzyłem się...

[quote="Sudetophilus":1d1zst7x]Trza korzystać z oferty noclegowej Szczawna...[/quote:1d1zst7x]
Też tak myślałem, podobnie radził mi Waldek, ale są inne plany: prześpimy się u znajomej Dobermannki (a może Doberfrauki), tzn. jej Państwo przenocują moją Panią, moje szczenię i mnie.
Sudetophilus 2013-07-25 00:06
Była też nieco ponad 30 tamu lansowana taka piosenka zespołu TSA:

"[i:12fy1nv0]Chciałbyś czasu dużo mieć
Robić w życiu nie chcesz nic
Volvo ci się marzy też
Reszta to na wodę pic!
Telewizor, kino, piwko... Jak przyjemnie!
To jest całą twą rozrywką
Twe ambicje poszły w las

Wychowały cię mass media
Nie wysilał się twój mózg
W szkole była też tragedia
Choć ci nie szczędzono rózg!

Chcesz się wyspać, najeść, napić
Chcesz panienki ciągle rwać
Kabzę szmalem też chcesz nabić
Chcesz od życia tylko brać
Lecz nadejdzie taki czas
Że nie będzie już co brać
Wtedy nie zostanie nic
Tylko zacząć ostro pić!

Wychowały cię mass media [...][/i:12fy1nv0]"

Strasznie to płaskie, ale chyba nie straciło na aktualności.
Buldog 2013-07-26 17:29
Pod koniec lat osiemdziesiątych było też coś o szarej młodzieży jedzącej gazety kolorowe. Dalej było dość nieładnie, więc odstępuję od cytowania. Zdaje się, że śpiewał to niejaki Muniek Staszczyk ze swym zespołem.

No i zrobił się nam się kącik tekstów piosenek z dekady stanu wojennego... Chyba jesteśmy już (za) starzy. Może nawet poniemieccy? Trzeba nas wymienić na nowych, plastikowych, modnych i nowoczesnych...
Sudetophilus 2013-07-26 22:49
Plastikowe można mieć kości, jak się wapienne zużyją. Co to jeszcze można mieć innego, niż jest...?
A ja dziś w tym upale wypiłem 6 piw. To straszne, jaki turystyka ma wpływ na pijaństwo.
Poza tym, na zachodzie bez zmian....
Buldog 2013-07-27 10:22
Na ten (pierwszy) temat w latach osiemdziesiątych też była piosenka, artysta śpiewał (bodajże w refrenie): "Sztuczna szczęka, sztuczny mózg i ręka, co za męka ..." - nie pamiętam, co było dalej; nie kojarzę też wykonawcy. Może ktoś z P.T. Forumowiczów podpowie?

W tychże latach obowiązywała doktryna, że turysta ma być trzeźwy i nie spożywać napojów wyskokowych - pamiętam debatę na temat (nie)dopuszczenia do sprzedaży piwa w schroniskach PTTK. I pamiętam różnych prominentnych działaczy z ustami pełnymi frazesów o trzeźwości i tym, że "nie godzi się, by turysta pił piwo, bo to alkohol, a alkohol to zło ..." etc. Owe frazesy wylewały im się z owych pełnych ust zwłaszcza w obecności młodzieży.
A gdy w związku z tym w jamie zrobiło się więcej miejsca, można było "w zaufanym gronie" sobie podobnych, naturalnie "na pokoju", wyciągnąć z plecaka flaszkie i spłukać jej zawartością niewyplute resztki frazesów...
Ot, wspomnienia...
Sudetophilus 2013-08-07 20:43
Taaaaak, i dlatego w schroniskach PTTK na ogół nie było piwa (jednym z wyjątków był dusznicki Muflon). Ale co tam lata odległe, w Zygmuntówce niecałe 10 lat temu usłyszałem, że na ma piwa (a upał był straszny...), bo tu śpią obozy młodzieżowe. No bo co to by było, gdyby młódź zobaczyła piwo. Na sam widok by się pewnie upiła i zdemoralizowała.
Boże, jak bezdenna może być ludzka głupota.
A prominentni działacza i flaszki wódeczki..... Kiedyś, było to jakieś 25 lat temu, prowadziłem trasę na pewnym rajdzie sudeckim. Czyniłem to razem z tzw. doświadczonym działaczem, jak byłem dość młody, choć już od lat kilku nie debiutant w tej roli. Ów kolega współprowadzący - to się chyba nazywało kierownik trasy - niemal każdego wieczora doił flaszkę wody ognistej i rano nie bardzo się kwapił do wstawania. Koniec końców wszystko na tygodniowej trasie było praktycznie na mojej głowie. Bodajże przedostatni nocleg i stan prowadzenia trasy został skontrolowany przez bardzo ważnego "prezesa", który zresztą brał delegację i sobie tak kontrolował, jak przebiega (-ją) trasy, rajdy.... Ot, takie maniery... kontrolerskie - że na tej asocjacji poprzestanę. I mi się oberwało, bo - mimo, że nie byłem kierownikiem trasy - nie zadbałem o to, by jeden z jej prowadzących był wcześniej w schronisku docelowym i wszystko przygotował dla grupy, a drugi wiódł uczestników. Ja wiodłem.... (to jak u licha miałem być tam wcześniej?). No bo przecież ważny "prezes" nie mógł opieprzać swojego kolegi - ważnego działacza-kierownika trasy... (który chyba w ogóle miał problem z alkoholem, tak mi się zdaje). Niemniej ten ostatni nawet zachował się O.K. i wnioskował potem w trakcie podsumowania rajdu o jakąś nagrodę dla mnie czy coś tam takiego... Ale przeważyła opinia ważnego "prezesa"-kontrolera, że nie wszystko było O.K. Zostałem "postawiony do kąta" i już! Ot, taka petetekowska aksjologia. Przepraszam za te marne wspominki. Tak czasem człowieka weźmie...
Cały czas sobie powtarzam - byli tam (w tym peteteku) i fajni ludzie.... Dlaczego u licha wspominam tych niefajnych?

----
cudzysłów przy słowie prezes wynika z mojej niepewności (niepamiętania), czy był to prezes, wiceprezes, sekretarz, przewodniczący jakiejś komisji (np. KTG) czy inny niezmiernie ważny funkcyjny. W każdym razie na pewno był bardzo ważny!
Buldog 2013-08-09 22:44
Piękna historia...
Chyba nawet wiem, o kogo w niej chodzi (mam na myśli "kierownika"). Ale jak to się mówi, o zmarłych...

A wracając do rzeczy (tematu noclegów): "Andrzejówka" i "Zygmuntówka" A.D. 2013 przetestowane! Po kilkunastoletniej przerwie - "Andrzejówka" po bez mała 14, "Zygmuntówka" po 18 latach; nie liczę zatrzymania się na szybkie piwo w "A." jesienią 5 lat temu.
W "Zygmuntówce" piwo było - z puszki, ale zimne. Świetne pierogi, pyszne naleśniki, wcale dobra kiełbacha na śniadanie. Obsługa bardzo miła, uśmiechnięta, wychodząca na przeciw, życzliwa.
Stan obiektu... Krzyczy, drze się, wrzeszczy wniebogłosy o kapitalnie generalny remont od stóp do głów!
PTTKu! Sprzedaj tę baudę komuś z sercem i inicjatywą, niech zawiąże się jakieś stowarzyszenie, weźmie kasę z unijnej manny i wszyscy będziemy zadowoleni!

"Andrzejówka" kusi szerokim wyborem czeskich piw ("z kija!"), bardzo smacznymi daniami, pięknie odremontowanymi łazienkami. Obsługa też jest przemiła i bardzo życzliwa, w stylowej jadalni niegłośno i nienachalnie sączy się z głośników przyjemny blues czy rock. Okna i drzwi - oryginalna stolarka z pierwszej połowy XX w. - wymaga odczyszczenia z warstw PeeReLowskiej farby olejnej, konserwacji nowoczesnymi metodami (a na to trzeba kupę kasy), ale - litości! - nie wymiany na plastiki! Odczyszczone elementy wystroju (przepiękny narciarz jako balustrada schodów prowadzących na drugie piętro, głowica jednej z kolumn w jadalni i inne) są znakomite!

I jeszcze uwaga o kulturze obsługi. Na trasie naszej ponad tygodniowej wędrówki zatrzymywaliśmy się w wielu lokalach: na nocleg, na obiad, na szybkie piwko po drodze. Obsługa przeważnie była bardzo miła, ewentualne braki w profesjonalizmie nadrabiając serdecznością, uśmiechem, kulturą osobistą. O nader pozytywnym wrażeniu, które pozostawili Gospodarze obiektów PeTeTeKowskich już pisałem. Z jedną niezbyt miłą osobą spotkaliśmy się w pewnym schronisku w Górach Sowich, które jest PRYWATNE! Także wyroby tamtejszej kuchni pozostawiły na (a moze raczej 'w') nas niezbyt przyjemne wrażenie. Niestety też na wrażeniu się nie skończyło. Ale zostawmy to.
Jaki stąd wniosek? Prywatyzacja nie zawsze pomaga...

Tyle na dziś.

P.S. Może historycy sztuki zrugają mnie za tę "kolumnę w jadalni", bo zdaje mi się, że nie jest ona okrągła a kwadratowa w przekroju. Ale mniejsza z tym. Co chchiałbym podkreślić: moje pochwały pod adresem Gospodarzy wymienionych tu schronisk PTTK mają "przysporzyć chwały" wyłącznie im - nie zaś instytucji, która tu na pochwały nie zasługuje.
Chociaż... Zaskoczony byłem dobrze wyznakowanymi szlakami w Górach Wałbrzyskich, Kamiennych (Suchych), Sowich i Bardzkich. Może i brakowało drogowskazów na wielu rozwidleniach, ale same znaki namalowane były dość gęsto, były czytelne i przeważnie świeże.
Kurcze... Buldog chwali... Źle z nim...
Pora spać!
Sudetophilus 2013-08-11 22:43
To prywatne w Górach Sowich - niech zgadnę - Bukowa Chata?
Buldog 2013-08-11 22:52
A nie trafił Kolega!
Poza tym w "Zygmuntowce" siedzieliśmy usatysfakcjonowani pierogami i chłodnym piwkiem (nawet jeśli było z [ci]puszki), więc po co byłoby schodzić...
Pion 2013-08-12 01:04
Dwa tygodnie temu wróciłem z Gór Sudeckich (z rejonu zwanego coraz częściej z obca Hejszowiną) zadowolony i wypoczęty.Było super. Pełny luzik, piękna pogoda, ludzi na szlakach (prócz miejsc-gwoździ każdego programu) bardzo mało, o pięknie przyrody nawet nie próbuję tu opowiadać.
Teraz oczywiście ponarzekam:
W Karłowie, węźle i sercu ruchu turystycznego, w lipcu po godzinie 18.30 ( nawet w weekend!) można zapomnieć o zamówieniu ciepłej strawy w czynnych placówkach gastronomicznych ( w dzień czynne cztery restauracje i kilka innych punktów małej gastronomii). Często podawana przyczyna: " nie ma ruchu więc dziewczyny zjechały na dół ale mogę podać alkohol,czipsy i orzeszki". Dziwny kraj, jest ten kryzys czy już nie?, właścicielom nic się nie opłaca? Dzwoniłem miesiąc wcześniej z wyprzedzeniem z pytaniem o noclegi w takim to a takim terminie do kilku kwater w Karłowie."Nic nie mamy wolnego, sąsiedzi też nie". Przyjeżdżam w tym terminie, pogoda cymes a wszędzie wywieszki "wolne pokoje", puste knajpy i turystów jak na lekarstwo. To co jest do diabła! Pralnie pieniędzy?

PTTK Pasterka. 2. miejsce w ogólnopolskim rankingu. Zakwaterowana wielka grupa oazowa (śpiewy, modlitwy). Mnie to nie przeszkadza ale po to jest schronisko górskie ? Byliśmy tam w dwa różne dni. Za drugim razem już nic nie jedliśmy bo za pierwszym było zatrucie kiełbaską na gorąco. Dobre było piwo (2 gatunki Opata) ale i to że ruch niewielki. Mimo to, niestety, toaleta była tylko pełnopłatna nawet dla konsumentów zakupionych w schronisku ciepłych posiłków. Ruch oazowy zaś za usługę nie płacił. Nabzdyczona kilkuosobowa obsługa, ładna stronka www i kamerka internetowa onlajn na zewnątrz - tyle wystarcza jak widać do zajęcia miejsca na pudle.

Szlaki w regionie utrzymane w dobrym stanie (często świeżo wyremontowane), ale spotykamy niejednokrotnie średnio wesołe, algebraiczne choć[u:vgp32va7] prawdomówne[/u:vgp32va7] informacje na drogowskazach PTTK :np. Karłów 0,2h , Błędne Skały 1 i 1/12h.

Szlak zielony z Ostrej Góry do Pasterki. Na zboczu Pasterskiej Góry, 100m od granicy dochodzi z lewej czyli z północy szlak niebieski ( wg map powinien dojść z prawej od wschodu, od Karłowa). Dopiero po dalszych 100m marszu po zielonym i niebieskim na skraju lasu ( a zatem 200m od granicy z RC) znajdujemy wyjaśnienie - tj. czeski, metalowy drogowskaz informujący że szlak niebieski rozchodzi się tu w trzy różne strony- do Machova, do Karłowa i do Pasterki. Nie wnikam czy KCzT miał zgodę na malowanie znaków i przybicie tablicy do naszych POLSKICH drzew :) .Czesi zmienili przebieg swojego szlaku niebieskiego biegnącego z Machova szosą do Ostrej Góry na obecny leśny odcinek skracający Im czasowo szlak na Szczeliniec ( ale i jednocześnie wydłużający na Błędne Skały)? OK ale wystarczyło wymalować go tylko do połączenia z naszym zielonym. A tak jest zmyła i mały galimatias ( trochę jak pod Śnieżką).

Ale suma sumarum było gites i w dechę czego wszystkim Wam życzę. Kwatera w Karłowie była bez zarzutu ( choć bez posiłków). Służę nr telefonu stacjonarnego bo w Karłowie żadna polska sieć nie łapie- hurraa!( no,może w jednym miejscu na szosie). Piękne te nasze Góry Sudeckie.
Buldog 2013-08-12 09:17
Pionie! Piękne wieści!
A tak przy okazji - tam, gdzie myśmy byli, także zupełnie pusto! Na odcinku ze Srebrnej Góry do Barda nie spotkaliśmy ani jednej osoby, na poprzednim odcinku (z "Zygmunówki" do S.G.) pojedyncze osoby pojawiły się dopiero na wysokości Przełęczy Srebrnej, trochę więcej na tzw. Małej P.S. W Wałbrzyskich i Kamiennych/Suchych też nie było tłumniej. Na Chełmcu pojedyncze osoby piesze, dwoje cyklistow i gdzieś pod drodze dwóch fi...ów na quadach, na Dzikowcu czterech "downhillowców", trochę ludności na drodze z Sokołowska do "Andrzejówki" - a to przecie środek sezonu! Turystów idących z plecakiem "od schroniska do schroniska" spotkaliśmy słownie dwóch - dwaj starzy Niemcy. No i my.
Sudetophilus 2013-08-12 09:52
Czytam przy porannej kawie ja te Panów relacje - swoich dodać nie mogę, bo w Sudetach mnie ostatnia mało, a nawet wcale - i tak sobie myślę: może to dobrze, że mało ludzi, spokój jest, a "dzień dobry" na szlaku zyskuje na sensie i znaczeniu, gdy napotkany turysta / turyści sprawia autentyczną radość, a nie jej przeciwieństwo (gdy np. dzieje się to co 2 i pół minuty). Do Buldoga mam pytanie - czy szlak na grzbiecie Gór Sowich od Jugowskiej ku Srebrnej jest już wymalowany, czy nadal znaki sprzed 20 lat i dezorganizujący wędrówkę wiatrołom na Popielaku.
Karłów - to taka niezrealizowana ("niespełniona") szansa. Mógł być czymś w rodzaju Jizerki, Rejvizu, a tak jest... Karłowem - czymś bez wyrazu, wdzięku, atutów innych niż centralne położenie w pięknych górach....
Na pocieszenie dodam, że ja kilkanaście dni temu byłem w dawnym mieście górniczym, z którego nic prawie nie zostało (taka zachodnioczeska Miedzianka), a w polu niemal stała restauracja "U radnice", ale miała okna zamurowane pustakami... A upał był z rodzaju tych największych, woda w plecaczku "doszła".... Na szczęście niedaleko było źródło... Rzym upada... Wszędzie ten Rzym upada... Może czas najwyższy zmienić nastawienie i cieszyć się już tylko z tego, co jeszcze nie upadło... Byłoby mniej depresyjnie.
A starzy Niemcy... - przeczekiwiałem z takimi burzę w wieży widokowej (miała instalację odgromową i była tak solidna, jak piramidy egipskie, więc było bezpiecznie - ot, stara niemiecka wieża...). I ci Niemcy komentowali zachowanie młodych czeskich turystów, którzy na rowerach biją w górach rekordy wszystkiego, z szybkością na czele, ale na każdym postoju nie palą, zżerają papierochy możliwie najszybciej i najwięcej - coś jest na rzeczy. Byli tacy przy owej wieży, nawet na nią nie weszli, tylko wypalili ("zżarli") i odjechali. To tez ciekawa subkultura. Tacy niby sportowcy... W sumie śmieszni są....
To Panowie jakieś eseje teraz popiszą, fotkami jak skwarkami okraszą....
Buldog 2013-08-12 10:19
Z Jugowskiej na Woliborską szliśmy czerwonym (inaczej się nie da), a stamtąd do Srebrnej Góry już niebieskim; obydwa szlaki były świeżo odmalowane i dobrze wyznakowane - bez wyjątków. Nie wiem, jak czerwony z Woliborskiej w stronę Srebrnej, ale na odcinku, gdzie dalej prowadzi razem z niebieskim, też był w porządku.
Tylko te "cepeliowskie" drogowskazy... Rozłażą się i bez farby (ta też już dawno zeszła...) są bardzo słabo czytelne. W okolicach schronisk jest kilka ładnie pomalowanych, a w okolicach Barda "cepelię" zastępują czytelne tabliczki, nieco podobne do czeskich.

Konflików z rowerzystami nie mieliśmy, bo ci ostatni występowali w ilościach (jedno!)śladowych. Zjeżdżają się pewnie raczej na weekendy, a my w sobotę i niedzielę staraliśmy się omijać miejsca tłumne.

Poniemieckie wieże jak piramidy... Tak... Kalenica prawie już bez farby, a trzyma się w swej rdzawej szacie znakomicie!
Sudetophilus 2013-08-12 13:40
Napisałem "popiszą" - ale mi się polityczny lapsus wgramiolił do wpisu. A fuj! Wstyd mi. Przepraszam.
Pion 2013-08-12 22:04
słupki ...
Pion 2013-08-12 22:07
...i snopki
Sudetophilus 2013-08-12 23:28
Ale brakuje snopowiązałki! I słupkoobrabiarki!
PS. To też nazywa się snopki? Może snopiska, jak już. Ostatnio gdzieś próbowałem to poturlać - ciężkie jak..... Masa krytyczna słomy!
Pion 2013-08-13 21:55
wałki i strzałki
Pion 2013-08-13 22:00
tablice i sztyce
Sudetophilus 2013-08-13 23:41
Hm, te dwie Niewiasty to będą które...? Chyba strzałki jednak....

Apel bezapelacyjny!

A będą fotki i plotki?
Kotlety i o'rety?
Trunki i frasunki?
Bo są już góry i chmury
Widoki na potoki
Jakieś przedziwne kąty
Całkiem poziome horyzonty
przedmioty straszne oldskulowe
Pomniki i słupy całkiem Pionowe
I wszystko to daje w głowę!
Buldog 2013-08-26 15:20
Pionie! Piękne zdjęcia! Też jesteś miłośnikiem słomianych wałków jako motywu fotograficznego?! Uwielbiam! Mniej może, gdy są zapakowane w folię, ale sauté - pyszne!
Moja Pani twierdzi, że tak je lubię, bo mają kształt podobny do mojego...
Sudetophilus 2013-09-04 22:20
"W temacie i na odcinku" wałki to mam spory fotograficzny urobek ostatnich dni z pogranicza czesko-bawarskiego. "Nafociłem" proces płodzenia, czy raczej rodzenia wałków (osobiście wolę słowo "rolki"), mam też rolkopiramidę! Mnie tu jednak fascynuje coś innego - barszcz Sosnowskiego czyli bolszevnik Sosnowskiego (albo inne jego - bolszevnika - warianty). Obrzydliwa, zarazem fascynująca roślina. To o niej jest utwór wczesnego Genesis (z genialnej płyty "Nursery Crime") - "The Return Of The Giant Hogweet" (z tym genialnym solem na gitarze S. Hacketta). Z tym chwastem to nie ma "letko" - na szczęście jeszcze mnie nie zaatakował (powoduje ostre poparzenia!).
No to miłego "słomorolowania" w ojczyźnie tego czy innego. A strzałki....? Hm.
Pion 2013-09-07 12:06
Drogi Philu, więc jest jeszcze ktoś kto słucha takich oldskulowych kawałków?
Barszcz Sosnowskiego, kuzyn B. Mantegazziego - wyjątkowe świństwo (spotykane także w GSudeckich), fascynacja czymś takim pewnie sporo mówi o zafascynowanym. Ale tego nie wiem, nie jestem psychologiem. Każdy ma swoje wałkorolki.
Na razie prosiłbym Cię zapodanie na ns.pl zbioru Twoich fot z pogranicza. B lubię pogranicza.

P.S. Ja, dzięki objazdowi na trasie Lubawka - Trutnov zwiedziłem w lipcu kolejny fragment umocnień z lat 1936-38 - kolejne wałkorolki ;)
Sudetophilus 2013-09-07 13:09
Ależ Pionie, napisałem, że fascynuje, ale zarazem... - można przeczytać. No nic (czyżbyś był psychoanalitykiem? - śliska materia).
Oldskulowe - no wiesz, lepiej już było, także w muzyce...
Na razie po urlopie mam atak spraw zawodowych i różnych takich, więc fotki poczekają....
Pewnie zwiedziłeś Stachelberg. Ładne.
Buldog 2013-10-14 00:02
Jakoś tak zainspirowany tegoroczną wakacyjną wędrówką przez Sudety Środkowe, w trakcie której chciałem pokazać synowi piękno naszych gór, postanowiłem od czasu do czasu planować wycieczki w miejsca, których latami nie odwiedzałem. I w ubiegły weekend trafiłem do "Harcówki". No cóż... Remont przydałby się kapitalny! Ale jedzenie było dobre, obsługa miła, a atmosfera bardzo przyjemna.
Rozczarowała mnie za to Borowa, na której ostatnio byłem chyba równo 20 lat temu - panoramy nie widać nic a nic! Wszystko kompletnie zarosło! No cóż, jak ma być Borowa, to musi być i bór...
Spotkaliśmy za to salamandrę, a nawet dwie (moja Pani widziała tę drugą, ja tylko jedną), obydwie przy podejściu na Borową, jakby na pocieszenie na tym cholernym najstromszym odcinku.
Sudetophilus 2013-10-14 10:27
He, he, tam się jeszcze lepiej schodzi.... a po deszczyku to już w ogóle odlot....
Harcówkę prowadzi od kilku lat młody, świadomy wielu spraw człowiek (nocowałem tam kilka lat temu, trochę pogadaliśmy przy kolacji). O ile pamiętam, z tym remontem ma problem - jak go zrobić w ramach określanych przez relacje z PTTK. Stary temat....
Buldog 2013-10-14 10:41
[quote="Sudetophilus":qjzzux0d]O ile pamiętam, z tym remontem ma problem - jak go zrobić w ramach określanych przez relacje z PTTK. Stary temat....[/quote:qjzzux0d]
No właśnie: ma tu Szanowny Kolega odpowiedź na swoje wątpliwości, które był uprzejmy wyrazić wczoraj wieczorem. PTTK, stosunki ajent-Towarzystwo, kiła w niektórych schroniskach, starający się ajenci w innych - to wszystko już było, ileż można to wałkować?!

Natomiast zawsze można poprowokować:
A ten las na Borowej to by trzeba wyciąć... Albo poprosić złych Niemców lub chociaż tych śmiesznych Czechów, by wieżę widokową postawili. I schronisko z knajpą z obruskami i piwem "z kija", którą Prawdziwi Turyści (wielkie litery!) omijać będą szerokim łukiem - a łuk palić!
Sudetophilus 2013-10-14 16:39
Na Borowej wieżę (!), ale schronisko - na którejś z przełęczy obok, np. ta przy szlaku z ruin Waldenburka jest całkiem, całkiem.... (to chyba Przeł. Pod Borową jest) tylko schroniska tam brak. Albo milej górskiej restauracji przynajmniej.
Jakieś widoczki w okolicy są (były?) z Wołowca i któregoś z Kozłów. Powinno się na Borowej umieścić tabliczkę w stylu tej z filmu "Miś", z Okęcia: "Najbliższy punkt widokowy dostępny na górze....".
Buldog 2013-10-15 16:03
Z Wołowca jest nawet widoczek, można zobaczyć m.in. Dzikowiec i Chełmiec oraz stację Wałbrzych Główny poniżej.
Ach, ileż jest takich miejsc w śląskich Sudetach, gdzie przydałby się jakiś obiekt, wieża widokowa z bufetem, schronisko z restauracją etc. Póki co starcza głubczyckie piwko z puszki, kanapka z plasterkiem nieżywego zwierzęcia i wafelek, wszystko wyciągnięte z plecaka.

P.S. Dodałem dwie fotki: pierwsze zdjęcia przedstawia widoczek z Wołowca w stronę Chełmca, niestety niebo było zachmurzone, więc "szału nie ma"; na drugiej fotografii widać wspomnianą powyżej salamandrę, którą spotkaliśmy podczas podejścia na Borową.
Sudetophilus 2013-10-16 13:10
Salamandra wygląda na gumową...
Buldog 2013-10-16 15:13
Gumowa to jest...
tomachu 2013-10-17 12:50
Jakaś ona taka plamista, chyba chora.
Buldog 2013-10-17 13:54
Tyfus?
Sudetophilus 2013-10-18 21:30
...i dlatego gumowa bezpieczniejsza.
tomachu 2013-10-19 09:01
Jesienną porą, tak kolorową,
Acz w dniu gdy aura chmurna i mglista,
Sudeckim szlakiem wprost na Borową
Szła salamandra... i to plamista.
Po stromym stoku wśród traw i liści
Pnie się do góry z wielkim zacięciem,
Obok przechodzą różni turyści,
A co niektórzy robią jej zdjęcie.
-I bardzo dobrze- tak pomyślała-
Bo nie ma co przed ludźmi się chować.
Doprawdy cała jestem wspaniała
Muszę więc bywać i się lansować.
Buldog 2013-10-19 10:56
Wierszyk jest! Znakomity!
A nie mówiłem, że będzie dobrze?!
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.2558169365