http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Chomutov, Jirkov [P1/1]

Artykuły

Sobiesław Nowotny odczytuje nową historię Kościoła Pokoju

     Sześcioczęściowy rękopis, który odkrył świdnicki historyk, Sobiesław Nowotny, zawiera informacje wprost rewelacyjne. Dzięki niemieckiemu tekstowi kilku autorów piszących w XVII i XVIII w. znamy dokładną datę rozpoczęcia budowy unikalnego zabytku wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO i możemy śledzić postępy prac czasem godzina po godzinie. Dowiadujemy się też, że Kościół Pokoju o mały włos nie runął zaledwie sześć lat po jego wybudowaniu!



Fot. Wiktor Bąkiewicz


     To sensacyjne wieści. Rękopisy, które od czterech miesięcy mozolnie odczytuje Sobiesław Nowotny, składają się z sześciu części. - To tak zwany klocek, czyli zbiór rękopisów zszyty w jedną całość – mówi Nowotny.

     Pierwsza część to kronika Kościoła Pokoju. Dalej – kronika wojny trzydziestoletniej na terenie Świdnicy. Trzecia część to biogramy pastorów świdnickich, ale działających jeszcze przy dzisiejszej katedrze, która ówcześnie była świątynią ewangelicką. Czwarta część opisuje dzieje rodziny Czepków. Piąta – biografie pastorów spoza Księstwa Świdnicko-Jaworskiego, a szósta – historię kościelną samej Świdnicy. Tu opisano kościół św. Stanisława i św. Wacława, nieistniejącą dziś świątynię Najświętszej Marii Panny w Lesie (stała ona w miejscu, gdzie dziś istnieje szkoła przy ul. Franciszkańskiej) oraz kościołów przybramnych.

     Pierwsza z części jest autorstwa syna ewangelickiego pastora – Samuela Daniela Czepki, a jednocześnie brata słynnego podróżnika Christiana Czepki - Daniela Czepki von Reigersfeld. Christian Czepko wybrał się w podróż do Sztokholmu, aby zebrać potrzebne na budowę świątyni fundusze.

     Całość odkrytych przez Nowotnego rękopisów liczy sobie 660 stron, większość z nich świdnicki historyk już przepisał - po niemiecku. Następnym krokiem będzie przetłumaczenie unikalnego dzieła. Dzieła, które rzuca nowe światło na historię Kościoła Pokoju i samej Świdnicy.

     - „Roku Pańskiego 1656, 15 maja, uczyniono początek do budowy większego kościoła” – czyta Sobiesław Nowotny i uściśla, co oznacza „większego”.

     – Wtedy istniała mniejsza świątynia, tak zwana „szopka boża”, w której zbierali się wierni. Kościół Pokoju zaczęto budować wokół tej tymczasowej świątyni. Budowniczowie mieli niezwykle trudne zadanie, gdyż musieli tak wszystko zaprojektować, aby kościół mieścił się w granicach wyznaczonych na wybudowanie świątyni. Rozpoczęli od szkieletu, ale musieli już zaplanować, jak będzie wyglądało wnętrze kościoła. I uważać na mniejszą świątynię, w której wciąż odbywały się nabożeństwa.

     Co wydarzyło się 15 maja 1656 roku? – „Przed bramą Piotrową drewno i dęby zaczęto obrabiać i układać – czyta dalej świdnicki historyk. Dalej mamy kolejne niezwykle ważne zdanie: - „Ten kościół ma być wybudowany na planie krzyża”. A do tej pory sądzono, że w trakcie budowy zmieniono koncepcję i wybudowano nawę poprzeczną, tak zwany transept – mówi Sobiesław Nowotny.

     Do tej pory też nie znano daty oficjalnego rozpoczęcia budowy świdnickiego zabytku. Znane są późniejsze daty: 14 sierpnia, gdy plac pod budowę kościoła został na nowo wytyczony, a także 23 sierpnia, gdy został przeprowadzony cały ceremoniał. - Przy wznoszeniu budowli drewnianych ważne jest, aby drewno było wcześniej zgromadzone, aby poleżakowało – mówi Nowotny.

     Te rewelacje Bożena Pytel, żona pastora świdnickiej świątyni ewangelickiej, która też zajmuje się historią zabytku, określa mianem „super informacji”. - Są różne daty ważne dla powstania Kościoła Pokoju – mówi pastorowa. I przyznaje, że o 15 maja 1656 r. nie słyszała do tej pory.

     Kościół Pokoju stanął w pełnej krasie w 1657 r. Ale już sześć lat później kronikarz – kontynuator kroniki Daniela Czepki – zapisał ważną rzecz.

     - „Ponieważ zawczasu zauważono, że przy wielkich kolumnach nasz kościół zaczyna się poruszać”… - zaczyna czytać zapisek z tego dnia świdnicki historyk i opowiada: - Na tragarach zauważono pleśń i wykwity saletry. Teren, na którym wybudowano Kościół Pokoju, był podmokły. A cała konstrukcja opierała się na drewnianych tragarach. Postanowiono obciąć dolną część ogromnych belek i zastąpić je mocniejszym drewnem. Musiało być to nie lada wyzwanie pod względem technicznym.

     Niektóre tragary obcięto nawet na wysokości 2 metrów. Ich podstawę wykonano z drewna dębowego. Dzięki temu zabiegowi Kościół Pokoju stoi do dziś.

     - Ja sam zauważyłem podczas remontu po zdjęciu okładziny z tragarów, że są one wykonane z dwóch gatunków drewna. Ale do tej pory nikt nie wiedział, ani dlaczego coś takiego zrobiono, ani kiedy tego dokonano – mówi Sobiesław Nowotny.

     Tekst kroniki roi się wprost od podobnych sensacyjnych informacji, które nieznane były dotychczasowym badaczom świdnickiej świątyni. Opublikowane dotychczas dzieje Kościoła Pokoju, zarówno spisane przez autorów niemieckich, jak i współczesnych polskich lokalnych dziejopisów jawią się dość blado wobec materiału archiwalnego, który odkrył i opracowuje Sobiesław Nowotny. Jedynie w oparciu o te źródła można napisać nową, w pełni wiarygodną historię tego obiektu. Napisać ją „od nowa”.

[Karolina Osińska - www.swidniczka.com]

Zobacz także:
Gwoździe zabiją legendę Kościoła Pokoju
Setki tysięcy gwoździ w Kościele Pokoju, czyli o legendach
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2010-09-09, godz. 10:21, Odwiedzin: 4263
Komentarze
Silesiophilus 2010-09-23 00:09
Oj Sobcio, Sobcio. Klocek powiadasz... No nic, nie czepiajmy się. Odkrycie to odkrycie... Sensacyjne? To sie diopiero okaże, gdy pojawią się opracowania naukowe źródła, a nejlepiej - jego edycja (i Boże broń tylko w przekładzie na polski - wydać TEKST ORYGINALNY!!!).
Świdniczanin 2010-11-01 17:42
A kto będzie mógł zrozumieć tekst oryginału, skoro większość polskich tzw. naukowców jest na bakier z językami?
Silesiophilus 2010-11-16 21:53
Nauka nie jest dla większości, ale dla naukowców, może nawet dla mniejszość spośród naukowców... Każde tłumaczenie to ingerencja w źródło. Trzeba dać możliwość obocwania z oryginałem. A co z tego wyniknie... Człowiek pisze, Pan Bóg teksty nosi... lub jakoś tak.
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0912919044