http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Sudeckie ABC » Legendy

Legenda o dolinie w kształcie podkowy

 
     Mało kto zdaje sobie sprawę, że dolina, w której znajduje się osada Peklo (w Górach Izerskich, koło Lazně Libverdy), nie wyglądała kiedyś tak jak dzisiaj. Dawno temu na szczycie pobliskiego Pekelskiego vrchu, raz do roku, spotykali się wszyscy święci z Lucyferem, by kłócić się o dusze ludzi. Pewnego razu założył się św. Marcin o duszę miejscowego gospodarza Jíra, który był tak bogobojny, że nawet nigdy nie zaklął. Lucyfer szybko powołał wszystkie czarty i nakazał im, by na wszelkie sposoby szkodziły gospodarzowi. Było to we wrześniu, gdy na polach zbierano ziemniaki, które w tym roku bogato obrodziły. W szarówce wieczora, gdy dzień łączył się z nocą, wpadły diabły na pole Jíra, rzuciły złe uroki, poniszczyły zbiory i smrodliwym oddechem spaliły pole ziemniaków.

     Rano wstał Jíra, załamał ręce nad swym losem, ale powiedział tylko: „Bóg dał, Bóg wziął – cóż zrobić? Mam jeszcze krówkę, kozę i kury – one mnie do wiosny wyżywią”. Lucyfer mocno się zezłościł na te słowa, zatrząsł się i zaczął tupać nogami. Natychmiast wezwał czarty i rozkazał im zniszczyć zaporę na stawie rybnym powyżej gospodarstwa Jíry. Wielka woda zabrała pobożnemu gospodarzowi ogrodzenie, chlew i kurnik. Jednak nawet to nieszczęście nie spowodowało złości Jíry i znów nie zaklął, powodując tym samym kolejne fale gniewu Lucyfera, który wnet rozpętał potężną burzę. Pioruny biły w dach, grad rozbił okna, a wiatr zniszczył chałupę. Przeniósł się gospodarz bez słowa do małej, opuszczonej chatki pasterskiej i nie pozostało mu nic innego, jak pracować jako robotnik najemny. Ani słowem jednak nie poskarżył się na swój los i pokornie przyjmował wolę Bożą.

 
     Lucyfer był na skraju wytrzymałości, gdy przybiegł do niego stary czart, najstarszy, jakiego piekło znało: „Wasza piekielna wysokość, wielkie nieszczęścia na niego nie działają, ale małe pokusy i złośliwości doprowadzą go w końcu do rozpaczy”. Lucyfer zamyślił się i przyznał rację staremu diabłu.

     Schował Jírowi jeden z butów, do drugiego nalał wody, do kawy zbożowej nasypał soli zamiast cukru, znad drzwi chałupki zdjął podkowę, która szczęście miała przynieść domowi, a wieczorem, gdy Jíra wracał z pola zziębnięty i zmęczony, ukradł mu pajdę chleba posmarowaną smalcem i sam go na skraju lasu pożarł. A Jíra? Jedynie przeżegnał się pobożnie i powiedział: „Niech ten chleb na zdrowie złodziejowi pójdzie, widocznie był bardziej głodny niż ja”.

     W tym momencie zatrzęsła się ziemia, niebo pociemniało i powietrze przeszył potężny błysk. Z głębi ziemi dał się słyszeć głośny śmiech i głos: „Usmolony głupcze, daremne twoje trudy, piekło się dla Ciebie zamyka. Musisz zostać na ziemi i dopóki swej winy nie odpracujesz u ludzi, nie śmiej wracać do piekła”. Zrozumiał Lucyfer, że przegrał zakład ze św. Marcinem. Jíra żył sobie dalej spokojnie i uczciwie pracował. A diabeł? Musiał odpokutować swoją winę i przegrany zakład. Na koniec ze złości wziął jeszcze ukradzioną kiedyś Jírowi podkowę, poleciał na Pekelski vrch i cisnął ją w dół, tworząc dolinę w kształcie podkowy, którą możemy podziwiać do dzisiaj.


[tłum. Waldemar Brygier]
Fot. Waldemar Brygier
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2010-07-06, godz. 10:10, Odwiedzin: 9171
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.1093568802