Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Tisza II 1:100 000 [P1/1]

Artykuły

Wojna z wiatrakami

Naonczas spostrzegli trzydzieści lub czterdzieści wiatraków na tym polu. Ujrzawszy je, Don Kichote powiedział do giermka: (...) Oto patrz tam, przyjacielu Sanczo Pansa, gdzie ukazuje się trzydzieści lub i więcej potwornych olbrzymów, z którymi zamyślam stoczyć walkę i wszystkich życia pozbawić; (...) jest to bowiem słuszna wojna i doniosła służba boża znieść tak podłe nasienie z oblicza ziemi.
[Tłumaczenie Anny Ludwiki i Zygmunta Czernych]

     Krucjata podjęta przez zacnego Don Kichota wzbudza w czytelnikach książki Miguela Cervantesa uśmiech pełen politowania, a w najlepszym razie współczucia dla jego wewnętrznych imaginacji. Tymczasem 400 lat później idea walki z wiatrakami wróciła jak bumerang - tym razem jednak, wydaje się, że potrzeba większej siły niż mięśnie wątłego, poczciwego Don Kichota.

     Wyobraźmy sobie 120-metrowe (to więcej niż ma na przykład wieża katedry świdnickiej, czy strzelista iglica przy wrocławskiej Hali 100-lecia) maszty zakończone potężną gondolą i skrzydłami wirującymi z prędkością 200 km/h. Jeśli nasza wyobraźnia doda do tego malownicze tereny pogórzy, czy wręcz gór, to widok jaki ujrzymy nie zachwyci nie tylko estetów, ale chyba każdego człowieka. A taka właśnie przyszłość nas czeka, jeśli inwestorzy dostaną zielone światło dla budowy elektrowni wiatrowych.

     Korzystanie z alternatywnych form pozyskiwania energii wymusza na nas Dyrektywa Unii Europejskiej, ale nie precyzuje, czy energia ma pochodzić z wiatru, wody, biomasy, czy też innych źródeł. Zastanawiające jest zatem tak duże parcie inwestorów na budowę elektrowni wiatrowych – dochodzi wręcz do sytuacji, gdzie budowa wiatraków planowana jest w miejscach, w których średnia prędkość wiatru to 4-5 m/s, a więc pozwalająca zaledwie na rozruch wiatraka.

     Nie ma chyba gminy w Sudetach, do których nie zapukaliby inwestorzy chcący stawiać wiatraki. Magia potencjalnych zysków, zastrzyku gotówki dla budżetu gminy, czy wreszcie wielkie słowa o ekologicznej i taniej energii pozwalają przekonać włodarzy do wydania zgody na inwestycje. Na szczęście są jeszcze mieszkańcy, dla których sprawa nie jest już tak oczywista i którzy chcą wiedzieć czy kręcące się za ich oknami wiatraki nie będą uprzykrzały im życia i czy nie mają wpływu na ich zdrowie. Wbrew uspokajającym zapewnieniom inwestorów, naukowcy opierając się na wynikach badań uważają, że wpływ elektrowni wiatrowych na życie człowieka jest znaczący i wcale nie pozytywny.

     Elektrownie wiatrowe mają wiele wad, które powinny dyskwalifikować je z naszego życia, np. wytwarzają infradźwięki - szkodliwe i na dodatek niesłyszalne dla człowieka, zakłócają odbiór programów radiowych i telewizyjnych, śmigła powodują efekt migotania światła, nie bez znaczenia jest również realny spadek wartości gruntów, a także turystycznej atrakcyjności miejsca, co w prostej linii przekłada się na upadek agroturystyki. Mimo tych wad, wciąż znajdują się firmy, które chcą stawiać maszty i produkować energię z wiatru, nie zważając przy tym na bliskość gospodarstw, czy nie licząc się z kosztami społecznymi.

     3 lutego w Lubomierzu odbyło się spotkanie informacyjne w sprawie energii wiatrowej. Zaproszeni na nie zostali włodarze okolicznych gmin, sołtysi, mieszkańcy, zaproszenie przyjął również poseł Sośnierz, prywatnie prezes Fundacji Zamek Chudów, opiekującej się m.in. wieżą rycerską w Siedlęcinie. W spotkaniu wzięli również udział przedstawiciele inwestorów, którzy jednak nie ujawniali się publicznie i nie zabierali głosu, zdominowani przez liczącą niemal 150 osób publiczność, wyraźnie nastawioną antywiatrakowo. Kolejne wystąpienia prelegentów utwierdzały w przekonaniu, że wiatraki w Sudetach nie powinny mieć prawa bytu, nie tylko z powodu szpecenia krajobrazu, ale także ze względów ekonomicznych.

     Na ziemi kłodzkiej, dzięki ostremu protestowi mieszkańców, udało się zablokować budowę farm wiatrowych w gminach Międzylesie i Bystrzyca Kłodzka, w gminie Kudowa-Zdrój niebezpieczeństwo oszpecenia krajobrazu również zostało zażegnane, jednak kolejne pomysły rodzą się jak przysłowiowe grzyby po deszczu, zwłaszcza na Pogórzu Izerskim i Pogórzu Kaczawskim. Tym cenniejszą wydaje się być w tym kontekście mobilizacja mieszkańców terenów, gdzie planowane są kolejne wiatraki i wyrażany przez nich sprzeciw. To chyba największa zaleta elektrowni wiatrowych: jednoczą ludzi w ich wspólnej walce...

     Nie jestem przeciwnikiem wiatraków jako takich, rozumiem potrzebę wykorzystywania alternatywnych sposobów pozyskiwania energii; nie do końca przekonują mnie również typowe argumenty mówiące o wielkich kosztach wytwarzania poszczególnych elementów, zagrożeniach dla ptaków, nietoperzy, czy wreszcie „hałasie” powodowanym przez obracające się śmigła. Jednak widok farmy wiatrakowej, gdziekolwiek w Sudetach, kłócąc się z moim poczuciem estetyki, zawsze będzie budził mój sprzeciw.


[Waldemar Brygier - naszesudety.pl]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2010-02-06, godz. 16:58, Odwiedzin: 4085
Komentarze
koro 2010-10-19 09:23
ja uważam że jak tak dalej pójdzie to w sudetach będzie można zakładać skansen bo tu ludzie są ze wszystkim na nie wiatraki to przyszłość i trzeba je stawiać bo inaczej za chwile energia zedrze z nas ostatni grosz, choć jak będą takie firmy jak eko -energia które naciągaja inwestorów na kasę i nie oddają do użytku sprawnych wiatraków to trzeba się jednak dwa razy zastanowić czy wejść w ten biznes
sudet 2010-10-19 11:32
wchodzic w biznes trzeba, bo jak nie, to zrobia to inni, ale trzeba porzadnie sprawdzac, z kim budowac wiatraki. z Ekoenergią z Szadka na pewno nie. brak wywiazywania sie z umow. popsute podzespoly, pieniadze brane z gory - to wszystko mowi samo za siebie
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0993888378