http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Piesze » Góry i Pogórze Orlickie

Adwentowa wycieczka

12 grudnia 2009 r.
Międzylesie – Třebechovice pod Orebem (pociągiem) – Oreb – Krňovice – Marokanka – Krňovice - Třebechovice pod Orebem – Międzylesie (pociągiem)

     Do Świąt Bożego Narodzenia coraz bliżej, a jeśli Święta to oczywiście szopki betlejemskie. Najbardziej znanym miejscem związanym z tradycją szopek betlejemskich w Sudetach są chyba czeskie Třebechovice pod Orebem, niewielka miejscowość położona na skraju Pogórza Orlickiego. W tutejszym Muzeum Szopek Betlejemskich zobaczyć można pokaźny zbiór szopek mechanicznych, nie tylko z motywami religijnymi, ale również świeckimi. Wybierzmy się zatem do Třebechovic pod Orebem.

     Naszą bazą było Międzylesie, jako że łatwo stąd dostać się do naszego celu pociągiem. Mieliśmy szczęście jechać ostatnim o tej porze pociągiem z bezpośrednim połączeniem, obecnie trzeba już jechać z przesiadkami. Na dworcu w Międzylesiu nie ma czynnej kasy biletowej, więc bilety trzeba kupić w pociągu, już u czeskiego konduktora. Jak zwykle odbyło się to w miłej atmosferze, a pani konduktor zaproponowała nam kombinowany bilet (w sumie trzy), by wyszło taniej. Do celu dotarliśmy po niecałych dwóch godzinach i Třebechovice powitały nas całkiem znośną pogodą, z przebijającym przez chmury słońcem.

     Wizytę w muzeum pozostawiliśmy sobie na deser i najpierw postanowiliśmy zobaczyć miasto i jego zabytki. W drodze na rynek, tuż przed mostem na Dědinie, w lewo odchodzi droga, a następnie schody, w kierunku widocznego doskonale kościoła na Orebie, niewysokim wzniesieniu (260 m) ponad miastem. Na początku wspomnianej drogi spotykamy jeden z przystanków ścieżki dydaktycznej poprowadzonej po najciekawszych miejscach w mieście. Kolejny znajduje się na Orebie.


Kościół na Orebie


     Oreb to miejsce niezwykłe, bo ściśle związane z historią Czech (husyccy orebici wzięli swą nazwę właśnie od tego wzgórza), a poza tym znajduje się tu bogaty w ciekawe nagrobki cmentarz. Kościół był zamknięty, ale po cmentarzu powłóczyliśmy się z przyjemnością, co rusz odkrywając interesujące XIX-wieczne nagrobki, najczęściej z napisami w języku czeskim. Warto też zwrócić uwagę na część cmentarza, w której nagrobki ozdobione są charakterystycznymi kielichami, a także na stojące pod murem groby żołnierzy. Na innym z kolei grobów napis głosi, że leży tutaj Jan Probošt, który przyczynił się do uratowania dzwonów z tutejszego kościoła podczas pożaru w 1855 roku.


Cmentarz na Orebie


     Po drugiej stronie cmentarza znajduje się XIX-wieczny krzyż, niegdyś doskonale widoczny z miasta. Schodzimy drogą w kierunku wschodnim, a następnie w prawo do mostu na Dědince, za którym znajduje się miejsce zwane Na Tvrzi, gdzie od połowy XIV wieku stała budowla obronna, będąca siedzibą Hynka Hlaváča z Duby. Dzisiaj nie ma już po niej śladu. Kolejnym przystankiem na miejskim szlaku jest d. drewniana szkoła parafialna (zburzona w 1895 roku, na jej miejscu stoi nowa, murowana) oraz kościół św. Andrzeja. Stąd już niedaleko na třebechovicki rynek.


Nad brzegiem Dědinki


     W rynku warto zobaczyć kilka miejsc, które z różnych względów są ciekawe. Zaraz po lewej stronie stoją drewniane postacie z dębowych bali, tworzące szopkę, wyrzeźbioną w 1999 roku przez Pavla Matuškę, a tuż obok słup morowy z 1709 roku. Tylko kilka kroków dzieli nas od wczesnobarokowej fontanny z 1675 roku, daru przekazanego przez Pragę. Na rynku znajdziemy też niewielki obelisk, upamiętniający husyckich wojowników (orebitów i sierotki). Przed obejrzeniem zabytków północnej części rynku warto wejść kilka kroków w ulicę Přemyslovą, by zobaczyć dom Josefa Probošta, twórcy słynnej na cały świat třebechovickiej szopki. Na narożniku tej ulicy stoi ratusz z 1842 roku ze zrekonstruowaną kilkanaście lat temu wieżą. W połowie północnej pierzei wznosi się kościół ewangelicki z 1880 roku, a dalej, już na placu, okazała grupa Trójcy Świętej, dzieło z 1749 roku. Na środku rynku, przy przystanku autobusowym, stoi zrekonstruowana w 2005 roku stacja meteorologiczna z 1909 roku.


Kasia i Zuzia przed zabytkową stacją meteorologiczną


     W północno-wschodnim narożniku rynku stoi nieciekawy architektonicznie budynek, będący siedzibą Muzeum Szopek Betlejemskich. Najbardziej znanym jego eksponatem (spośród w sumie 400) jest szopka stworzona przez Josefa Probošta, przepiękne i ogromne dzieło, które ma 7 metrów długości, 3 metry wysokości i 2 metry głębokości. Składa się na nią 2 tysiące drewnianych elementów, a liczne nagrody i wyróżnienia świadczą o jej randze, m.in. uznana została w 1967 roku na światowej wystawie w Montrealu, za najlepszy fragment ekspozycji czechosłowackiej. Poza szopką Probošta można w muzeum zobaczyć wiele innych ciekawych, choć znacznie mniejszych szopek, a także skorzystać ze sklepiku, w którym roi się od ozdób świątecznych, małych szopek (drewnianych, papierowych, ceramicznych) i drewnianych zabawek.


Fragment dzieła Josefa Probošta (fot. ze strony www.betlem.cz)


     Po wizycie w muzeum, pozostało nam jeszcze do zmroku kilka godzin, więc dzielnie zrezygnowaliśmy z obiadu (musiały nam wystarczyć banany i figi) na rzecz uczty krajoznawczej. Czerwonym szlakiem udaliśmy się do niedalekiej wioski Krňovice, w której znajduje się skansen. Można zobaczyć w nim typowe dla architektury regionu budynki, które zostały przeniesione tutaj z miejsc, gdzie groziła im zagłada, ale i takie, które zostały zrekonstruowane na podstawie planów, czy fotografii. Niestety poza sezonem nie można skansenu zwiedzać, a wejścia pilnują dwa sporej wielkości psy. Obejrzeliśmy więc go tylko zza płotu, co i tak sprawiło nam wielką frajdę.


Skansen w Krňovicach


     Początkowo planowaliśmy wrócić z Krňovic od razu do Třebechovic (inną drogą), ale w końcu zdecydowaliśmy się na zobaczenie jeszcze jednej atrakcji: Marokánki, jednej z największych w Republice Czeskiej kopalni piasku. Znajduje się ona zaledwie kilometr na południe od wsi. Na skraju kopalni znajdują się trzy tablice informacyjne, z których można dowiedzieć się o historii tego miejsca, sposobach wydobywania piasku, jego rodzajach i wykorzystaniu. Dziura w ziemi jest ogromna, częściowo już zalesiona, ale i tak robi duże wrażenie.


Piaskownia Marokánka


     Idąc do ostatniej tablicy spotkaliśmy myśliwego, z sokołem na ręku. Ptaszysko zerwało się na nasz widok, dzwoniąc przyczepionymi do sznura dzwoneczkami, ale szybko znów usiadło na ręce swego pana. Przy ostatniej tablicy postanowiliśmy zejść do nieczynnej już piaskowni i wyraźną drogą prowadzącą na północ, doszliśmy do czerwonego szlaku, którym wróciliśmy do Krňovic, a następnie już drogą do Třebechovic pod Orebem. W Krňovicach zjedliśmy jeszcze obiad w przytulnej knajpce, gdzie jedna z sal była dla niepalących. Z przyjemnością zauważyliśmy podczas wycieczki, że takich miejsc pojawia się coraz więcej. Znak, że nasi południowi sąsiedzi się cywilizują...

[Waldemar Brygier - naszesudety.pl]
Fot. Waldemar Brygier

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2009-12-14, godz. 18:34, Odwiedzin: 3551
Komentarze
pion 2009-12-16 22:39
Dzieki. Steruje Pan w dobrym kierunku. Może i inni podzielą sie swoimi wrazeniami, (ilustrowanymi) spostrzezeniami ze eksploracji Sudetow.
Waldek Brygier 2009-12-16 22:55
Dziękuję. Zatem zapraszam do zamieszczania na stronach naszesudety.pl swoich relacji i zdję. Adolf kiedyś obiecywał i... i nic...
Adolf = Jas = Dolek 2009-12-19 21:54
Wiem, wiem, bije sie w piers jedna, a potem w druga, i znow w pierwsza, ale nadal niezmiennie mam urwanie glowy i na wycieczke jakas pojade dopiero na ferie swiateczno-noworoczne, a starych obrazkow nie ma chyba sensu wysylac. Ale spokojnie, cos jeszcze podesle, jezeli propozycja zamieszczania takich sympatycznych sprawozdanek jak to powyzej nadal jest aktualna (no, moje nie bedzie tak sympatyczne, pewnie troche pomarudze).
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0757780075