Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Rowerowe

Rowerem po torowisku

     Odwiedzającym Lwówek Śląski, polecam piękno tutejszej natury. Za przykład niech posłuży Szwajcaria Lwówecka, zespół skał, wtopionych w niemal pionową skarpę. Niegdyś w dole zatrzymywała się rozgrzana lokomotywa z wagonami przepełnionymi turystami. Dziś nie ma już nawet torów - tylko asfalt, po którym jeżdżą okoliczni rowerzyści...

     Na Dolnym Śląsku jest wiele interesujących szlaków rowerowych. Jednym z najciekawszych jest biegnący ze Lwówka Śl., poprzez wsie Mojesz i Pławną, ku Lubomierzowi. W przyszłości ma ona prowadzić do Świeradowa Zdroju i dalej ku polsko-czeskiej granicy.
W dotarciu do tego niezwykłego zakątka, pomoże główna szosa, ze Lwówka Śl. do Jeleniej Góry. Biegnąca na południowy-wschód, przekracza skromny mostek nad rzeczką Srebrna, za którym po lewej stronie rozpoczyna się przygotowana trasa rowerowa. Kilkadziesiąt metrów dalej przygotowano niewielki plac, nad którym położona jest wielka i stroma skarpa. Jej główny atut, to największe i ponoć najpiękniejsze na Pogórzu Izerskim zgrupowanie form skalnych. Jest to ławica piaskowców triasowych (ok. 230 mln lat) i kredowych (ok. 100 mln lat), poddanych przez wyjątkowo długi okres intensywnym procesom wietrzenia mrozowego. Teren ten prócz geologicznych, wyróżniają również wysokie wartości geomorfologiczne i florystyczne.
Od północnego-zachodu i południowego-zachodu zgrupowanie skał podcina urwista krawędź o wysokości 30-40 m. Wyżej zaś uformowała się rozległa i lekko nachylona wierzchowina z kulminacją ok. 270 m, którą podcinają wyrobiska starego kamieniołomu. Jej wschodnią część wraz ze zboczami, pokrywa las. Tylko w zachodniej części, przy wejściu na szczyt wierzchowiny jest niewielka łąka z wydzielonym punktem widokowym. Można tu dotrzeć od strony Wzgórza Kombatantów lub znacznie ciekawszą trasą w postaci wąskiej ścieżki. Ta bowiem trasa prowadzi od placu, obok skalnych baszt i wieżyc, porozdzielanych szczelinami i przejściami. Część pojedynczych skał stoi w pobliżu ścian, tworząc tym samym malowniczy labirynt. Niegdyś część z nich posiadała nawet własne nazwy: Rübezahlfelsen, Nasekönig czy Rübezahlhalle.

     Jeszcze kilka lat temu teren ten wyglądał zupełnie inaczej. Dawna ścieżka była  zniszczona, a skarpa tak mocno zalesiona, że w oczach znikały piękniejsze fragmenty skał. Na szczęście dzięki staraniom lwóweckiego Nadleśnictwa, Urzędu Gminy i Miasta, Starostwa Powiatowego i Oddziału PTTK, w 2004 roku wykarczowano i oczyszczono teren wokół skał. Następnie wykonano Ścieżkę Dydaktyczno-Przyrodniczą. Powstała trasa składa się z ośmiu przystanków z ławkami, przy których postawiono tablice edukacyjne. Łączna długość ścieżki wynosi niemal 1 km, a czas przejścia ok. 40 min.

     Po zejściu z wierzchowiny łatwo zauważyć, że wśród najważniejszych prac pozostało wykończenie parkingu, choć patrząc na wzrastające tym miejscem zainteresowanie, przydałaby się jeszcze wypożyczalnia rowerów i rolek oraz mała i przytulna restauracja...
 Dalszy etap ścieżki, to przejazd kolejny odcinek dawnego torowiska. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na przejazdy przez szosę. Na szczęście przed wypadkiem i nadmierną prędkością chronią odpowiednio zamontowane barierki. Po wjechaniu na kolejny odcinek ścieżki, za plecami pozostaje Lwówek Śl. a przed oczyma pojawi się bardzo stara wieś, zwana Mojeszem. Niestety prócz położonego kilkaset metrów dalej, po prawej stronie starego i niegdyś pięknego dworku, niewiele pozostało tu ciekawych zabytków.

     Po 10 minutach od „Szwajcarii Lwóweckiej” we wsi znajduje się pierwszy przystanek rowerowy. Składa się on z piaskowcowego stołu i ławek, nad którymi wzniesiono niewielkie zadaszenie. Pobyt na tym nietypowym „przystanku” polecam szczególnie wieczorem, gdy widać stąd piękne zachody słońca. Szkoda tylko, że niektórzy podróżnicy zamiast rzucać śmieci do kosza, wolą zostawiać po sobie wyjątkowo nieprzyjemne wspomnienie.

     Po krótkim odpoczynku kolejny odcinek trasy prowadzi przed dawny Mojesz Górny, niegdyś należący do sióstr benedyktynek z Lubomierza. Od XV wieku własnością zakonu stała się również kolejna wieś, Pławna. Co ciekawe jest to jedna z najdłuższych wsi polskich! Jej niemal 10 kilometrowa długość, wymusiła automatycznie podział na: Dolną, Średnią i Górną. Jest to wyjątkowo ciekawa wieś, posiadająca interesujące zabytki i barwną historię. Wystarczy wspomnieć chociażby o  tym, że w czerwcu 1759 roku  w Pławnej znajdowała się gówna kwatera wojenna Fryderyka II, a w 1813 roku w trakcie wojen napoleońskich, stacjonowały tu oddziały francuskie i włoskie.

     Wspominając o zabytkach trzeba uwzględnić stojącą przy moście figurę Św. Maternusa. Można ją zobaczyć, choćby z położonego na początku wsi, kolejnego przystanku (oddalonym od poprzedniego o 10 minut jazdy). Za miejscem odpoczynku trasa przez cały czas wije się nieznacznie do góry, obok kolejnych gospodarstw. Spora grupa zachowała jeszcze XIX-wieczny układ murowano-ryglowy (szachulcowy), zwany popularnie (choć błędnie) „murem pruskim”. Część z nich posiada nawet stare, drewniane galerie, przypominające współczesne balkony. Co ciekawe, rzadko który z zamiejscowych wie, że w tych większych oprócz części mieszkalnej była w tym samym budynku część gospodarcza ze zwierzętami. Niestety ten obraz powoli zanika, gdyż większość domów po opuszczeniu popadła w ruinę, inne zaś przebudowano. Tylko nieliczne zachowały się w dobrym stanie.

     Pławna to także wyjątkowa wieś pod względem zachowanej tu liczby kapliczek. Występują one w rozmaitych kształtach, od konstrukcji kolumnowej, ku domkowej. Wnoszono je ku czci chwały Bożej, dla ochrony przed szatanem a nawet ku upamiętnieniu epidemii dżumy! Znajdują się tu starsze z XVII wieku, jak i pochodzące z XVIII czy XIX wieku. Niektóre są wolnostojące inne zaś tworzą zespół Kalwarii, poświęconej w 1854 roku.
Wśród pozostałych zabytków trzeba także wymienić barokowy kościół pw Św. Tekli, obok którego znajduje się piękna willa (dawniej mieszkały tu siostry zakonne a dziś właściciele pensjonatu), pastorówka z 1753 roku, ruiny spichlerza z 1688 roku i kamienny krzyż, zwany popularnie pokutnym. Nie jest on jedynym, bowiem przy szczycie wniesienia Masłowiec jest kolejny. Podczas, gdy pierwszy symbolizuje średniowieczną karę za popełnienie mordu najprawdopodobniej przy użyciu noża (sztyletu), drugi ma tylko upamiętniać tragiczną śmierć jednego z mieszkańców. W tym miejscu bowiem w 20 czerwca 1731 roku, 36-letni Gottfried Glabitz zginął od przewrócenia się na niego wozu z drewnem.

     Wyjątkową atrakcją może być nie tylko podziwianie dawnej sztuki, lecz i nowoczesnej. W obecnym roku zespół „Pławna 9” przygotował bowiem na potrzeby turystów kawiarnię z galerią, przygotowaną przez znanego śląskiego plastyka Dariusza Milińskiego (obrazy, rzeźby i in.), którego „artystyczna osada”, znajduje się za wsią w kierunku Golejowa. Oprócz tego dla gości przygotowano wielki parking a na piętrze budynku, 5 pokoi gościnnych o wysokim standardzie. Można tu spędzić dłuższy czas rzeźbiąc w drewnie, kamieniu, lepiąc w glinie lub malując! To nie wszystko, bowiem jest możliwość odwiedzenia wsi bryczką, skorzystania z groty solno-jodowej lub pojeździć konno po okolicznych polach i lasach.

     Rowerzyści odwiedzający Pławną tylko na chwilę, dotrą zapewne do ostatniego przystanku. Jest to teren dawnego dworca kolejowego, po którym zachował się kamienny budynek. Tuż za nim kończy się przygotowana w ostatnich latach ścieżka rowerowa. Na szczęście można pojechać stad podobną trasą przez Pławna Górną jeszcze spory kawałek, po czym trasa łączy się szosą biegnącą bezpośrednio do Lubomierza. Dlatego osobiście polecam dwie wersje: udać się do Lubomierza lub wrócić spowrotem do Lwówka. Ta druga możliwość ma bardzo ważną zaletę; większość trasy rowerowej będzie kierowała się w dół, co znacząco ułatwi „niezahartowanym” bezpieczniejszy i szybszy powrót do domu. Uważać trzeba jednak nie tylko na innych rowerzystów, ale także na pieszych i coraz liczniejszych fanów jazdy na rolkach.


[Szymon Wrzesiński]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2009-07-14, godz. 08:39, Odwiedzin: 8943
Komentarze
mareki 2009-07-15 13:04
Świetnie, ale ten szlak z Lwówka do Lubomierza ma tylko 8,6 km.
Problemem szlaków rowerowych w PL jest to, że za takie przyjmuje się np poprowadzone szosą S8. Ale do statystyk idzie i można się chwalić. Z dziecmi trudno pomykac szosą pełną Tir-ów. Nawet na tak fajnych trasach jak w G. Iizerskich trzeba uważać. Jest stnadardem ruch samochodów na odcinku Jakuszyce - Orle. Czy nie można coś z tym zrobić? Wprowadzić zezwolenia wyłacznie dla nocujacych w Orle i obwarowac to odpowiednia opłatą. A może właściciel Orla zaprzestanie starań o dopuszczenie tam samochodów do ruchu, a w zamian uruchomi transport bagaży np w sobote rano i w nd po południu? Chyba można to jakoś rozwiązać by lenie i tłusciochy tez mogły tam sobie pomieszkiwać, a nie łamac prawo. Ku pokrzepieniu serc wielbicieli wszystkiego co nie polskie można przywołac przykład Izerki.
dorota sapuła 2009-07-15 15:49
no tak przykład izerki jest piękny. jedynie tam z parkingu jest bardzo blisko do różnych atrakcji. a u nas zanim dojdzie się do orla ( a nie każdy pomyka tam rowerem) to już się odechciewa pieszej wycieczki. startując z orla na piechotę można dotrzeć dużo dalej piechotą w głąb łąki izerskiej po polskiej stronie i nie robią tego tylko same lenie i tłuściochy. a chodzą tam też ludzie w wieku bardziej zaawansowanym. poczekaj az lat ci przybędzie Panie Mareki. góry mie są tylko dla młodych........
obserwator 2009-07-15 18:06
Widzę mnóstwo ludzi w zaawansowanym wieku poruszajacych się po górach. Także idących do Orla, nie tylko asfaltem lecz także przez samolot. Jeżeli ktoś nie może , powinien dobierać sobie trasę do swych możliwości i mozliwości tam panujacych (prosze bardzo przez Izerkę). Sposób myślenia prezentowany przez Dorotę jest ślepą uliczką. Dlaczego w końcu nie puścić ruchu samochodowego dalej przez Chatkę aż na Stog Izerski? Znalezlibyśmy bez wątpienia argumenty, stosując taką retorykę.
To tak na marginesie.
W większośc wypadków ci dojeżdżający to nie są jednak starsi ludzie lecz młodzi i w średnim wieku. Wiem co piszę, bo wielu moich znajomych tam dojechało samochodem na organizowane przez mnie spotkanie. Wbrew moim radom i intencjom.
mareki 2009-07-16 08:30
Jeżeli ktoś, po dojściu do Orla, ma dość, to znaczy, że nie jest to zabawa dla niego.
Borussia 2009-07-17 11:59
Dla uscislenia: lenie i tlusciochy, a takze osoby wcale nie leniwe i tluste, ale ceniace komfort, schludne pokoje, dobra kuchnie i inne tym podobne "wygody" (ktore w dzisiejszych czasach nie sa zadnym luksusem a normalnym standardem) i tak wybiora na przyklad Jizerke i nie beda sie do Orla palowac - czy pieszo, czy na rowerze, czy autem, czy czolgiem - wszystko jedno. Pozdrowienia dla wszystkich
Wasza Niemra
mareki 2009-07-17 12:45
Cieszy mnie to.
Borussia 2009-07-17 13:03
... na przyklad w Swieradowie tyle jest ladnych pensjonatow. Mogilby tylko wlodarze miasta zadbac o drogi... Kazdego kto ma auto inne niz terenowe (prawdziwe terenowe, a nie np. Peugeota 4007, Honde CR-V czy Suzuki Vitare etc.) ostrzegam przed ulica Zakopianska w tymze miescie. No i mogliby jakies trasy ratrakami od gornej stacji gondolki wyznaczyc... Ja wiem, dopiero w zimie!
Silesiophilus 2009-07-19 15:03
Wszystko by mogli, dużo by mogli..., ale ludek nie chce. Ludkowi jest dobrze, jak jest źle. Bo zawsze się znajdzie jakis winny - jak nie komuna, to Niemcy, albo UE, albo cholera wie co. NO, oczywiście masoni i cykliści.
Szkoda słów. lepiej do tej Jizerki. Tan jest tak fajnie!!! Albo w Libverdzie..., Bedrichovce... Ja to ostatni Prichovice lubię..., czego niektórym nie zyczę, bo przyjdą i popsują...
obserwator 2009-07-19 23:06
Prichovice mówisz... Może tam z mareki zorganzujemy jakieś spotaknie - philusów i Sudetolubów? Co Ty na to mareki?
mareki 2009-07-20 08:18
Skoro sam Silesiophilus nas zachęca? Ale czy On się zdecuduje z nami pojechać?
Silesiophilus 2009-07-20 12:37
Oczywiście, niczego tak nie pragnę. Tylko mała prośba - nie ustalajmy terminów, jest nadzieja, że sie miniemy (oby nie na drodze).
Silesiophilus' 2009-07-21 08:34
To ja mareki, odciążajacy Silesiophilusa. Zawsze we dwóch ( z obserwatorem) bedzie nam łatwiej go odciązyć.
Trzeba się zdecydować. Albo sie pragnie albo ma sie nadzieję na brak spotkania. Co ustalamy?
Borussia 2009-07-22 13:37
Moze mi sie tylko wydaje (ale jest to z reszta do sprawdzenia, jezeli ktos chetny), to swego czasu Mareki strasznie bulwersowal sie, jakoby niegodnem bylo poslugiwanie sie kilkoma nickami na raz (Silesio-, Bohemophilus, etc.). Czy poslugiwanie sie cudzym nickiem jest zatem dopuszczalne? Chcialabym wiedziec.
Pozdrawiam
mareki 2009-07-22 14:15
Nie wydaje Ci się. Ale Silesiophilus sam przyzwolił na odciążanie go w pisaniu tu. By jednak była różnica w nickach ja i obserwator posłużylismy się znaczkiem "prim" i Twój zarzut jest więc bezpodstwny. Potem Silesiophilus znów zmienił zdanie, więc sprawa (przynajmniej nicka Silesiophilus' ) jest nieaktualna.
pion 2009-07-22 19:37
Dzieciaki.
Silesiophilus 2009-07-25 10:59
To podszywanie się (nawet, jeśli nie całkiem...) pod adwersarza i dyskutowanie z nim to taka "samoobsługa" - rodzaj epistolarnego onanizmu. Tylko może bez mojego pseudo. Jakoś się głupio czuję w związku z tym waszym podniecaniem się...
Michał Rażniewski 2009-07-25 14:20
Aby zobrazować lepiej ścieżkę - polecam film, jaki nakręciłem w dniu 21 czerwca 2009 roku. Kliknij: http://www.aesculap.com.pl/wycieczka_do_ lwowka.html
obserwator 2009-07-26 17:28
"rodzaj epistolarnego onanizmu" - przestań, bo sie niedobrze robi. To juz któryś raz przywołujesz to określenie Silesiophilusie. To nie jest portal o seksualnych praktykach. Wyżywaj się w innym miejscu lub przynajmniej skrycie.
Silesiophilus 2009-07-27 09:25
Ech ta pruderia... Próbuje jakoś do Was dotrzeć... Widać, takie metafory jednak trafiają..., nawet, jeśli bez aplauzu.
GoryIzerskie.pl 2009-08-18 15:22
Jeżdżenie po Górach Izerskich (np. do Orla) jest przykładem powszechnego i bezczelnego ignorowania spokoju lasu, jego mieszkańców i turystów. To że Czesi pozwalają dojechać pod Bukovec wynika z kilku względów ale po Polskiej stronie jest podobnie można dojechać do Jakuszyc - i to powinno wystarczyć.
W górach się WĘDRUJE, a nie zwiedza je z auta. Jeśli ktoś nie ma ochoty na wycieczkę po przejściu 6km się (jak dorota sapuła) do Orla - niech zostanie w Świeradowie lub Szklarskiej i podziwia góry z dolin.
Aby dojść na Wielką Izerę można zanocować w Orlu i tym samym podzielić drogę na 2 etapy.
Myśląc w ten sposób: "dojadę autem w środek gór - dalej dojdę " można domagać się wjazdu na Morskie Oko autem, bo tak będzie bliżej do Rysów. Albo wjeżdżać na Kopę blachosmrodem by wejść na Śnieżkę.
Morskie Oko już zalała fala niedzielniaków płacących 50zł za wjazd furmanką.
W Górach Izerskich jest szansa by do tego nie doszło...
sssnaki 2010-04-24 18:54
...z tego co napisała "dorota sapuła" wynika że należy wyasfaltować i pozwolic jeździć po całych górach i w parkach, bo ktoś może nie mieć siły dojść -- ręce opadają to mało!! Orle to schronisko nie hotel i odpoczywając przed nim nie chcę żeby jakieś leniwe śmierdziele zanieczyszczały hałasowały i powietrze, a jak ktoś jest słaby to własnie idzie do Orlego, odpoczywa i wraca!!
"mareki" -tam jest oficjalnie zakaz, a ci co jeżdżą to właśnie pod pretekstem noclegu -właściciel "sknera" chce zniesienia zakazu zeby lenie mogły wozić tłuste d.. bo to dla niego zysk!! -z tymi szlakami tę dobrze Piszesz - ja dodam że Jelenia Góra i Rowerowa Stolica... -HAHA -z ta ilością dróg rowerowych i zakazami to chyba ANTYrowerowa!!!!! "GoryIzerskie.pl" -Czesi wyasfaltowali góry i teraz przyjeżdżają do PL żeby po szutrze pojeździć...
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0670850277