http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Turysta tu nie zagląda

     Jedna ze starszych mieszkanek tzw. podzamcza pomstuje na właścicielkę ile się da: – Taki piękny to był pałac. Jak tu zamieszkałam, cieszył wyglądem oczy. A gdy ona nastała, to bardzo szybko zaczął się sypać. Dziś tylko słychać, jak sypią się mury coraz bardziej obciążane przez lejącą się do środka wodę...

     W drugiej połowie lat 90. Ubiegłego stulecia zespół pałacowo-parkowy w Gorzanowie został sprzedany przez ówczesnego burmistrza Bystrzycy Kłodzkiej za niewielką kwotę osobie, która wyraziła zainteresowanie jego nabyciem i roztaczała wizje dotyczące zagospodarowania. Wyglądało na to, że nowy właściciel zamierzał tchnąć w niego życie – najpierw poddać kapitalnemu remontowi, potem utworzyć w nim ośrodek hotelowo-gastronomiczny. Dla „gminy” było to wyjście, bowiem sama nie dawała rady z rozwiązaniem piętrzących się problemów w tej budowli oraz jej zasadniczej części zabytku.

     – Na pewno burmistrz Mieczysław Kamiński wychodził z założenia, że zespołowi lepszą opiekę zapewni ktoś, kto zostanie wyłoniony w drodze przetargu. Wszak wiązało to się z wyłożeniem przez niego sporej kwoty na transakcję i przyszłe roboty – mówi Renata Surma, włodarz bystrzyckiej gminy. Choć w umowie notarialnej zawarto cały pakiet prac niezbędnych do wykonania w tym kompleksie, choć nawet określono terminy, nabywczyni okazała się niekonsekwentną. Szybko przerwała prace dekarskie, które mogły uchronić pałac przed działaniem czynników atmosferycznych. Prawie wcale nie wykonała zaleconych przez fachowców robót murarskich wewnątrz budowli, nie podjęła się innych wskazań.

     Na efekty tej krótkowzroczności nie trzeba było długo czekać. Najpierw zawalił się pierwszy fragment pałacu, później to samo spotkało inne jego części. – Właścicielka okazała się naprawdę niesolidna. Nie tylko, że nie wywiązywała się z przyjętych na siebie obowiązków, to jeszcze zaczęła zalegać z opłatami od nieruchomości, nie reagowała na wezwania „gminy”, urzędu skarbowego, nadzoru budowlanego czy urzędu konserwatora zabytków – przypomina sytuację R. Surma.

     Ponieważ czas uciekał, zaś z zabytkiem działo się coraz gorzej, rozpoczęto poszukiwania właścicielki. Ustalono, że jest ona zameldowana w Rzeszowie i równocześnie w Wiedniu. Ale ani tu, ani tam nie odbierała korespondencji. Można było odnieść wrażenie, że słuch po niej zaginął. Dlatego też kuratorem sądowym zabytku stała się sołtys Gorzanowa Jolanta Terlecka.

     – Wtedy też przyszedł nam pomysł, aby wszcząć procedurę wywłaszczeniową na rzecz skarbu państwa w którego imieniu występowałby albo starosta kłodzki, albo „gmina” Bystrzyca Kłodzka – kontynuuje burmistrz. – Zaistnienie takiej procedury warunkowało wykonanie operatu szacunkowego dla tejże nieruchomości. Zleciliśmy takie opracowanie. Całość, czyli pałac wraz z 6-hektaorym parkiem oceniono na około 750 tys. zł.

     Zgodnie z obowiązującą ustawą - wartość ta stanowiła tak zwane słuszne odszkodowanie dla tej osoby, która jest dotychczasowym właścicielem, wypłacane w sytuacji wywłaszczenia. Ponieważ - jak wspomnieliśmy - nie można było ustalić miejsca jej pobytu, należało tę kwotę złożyć w depozycie i przystąpić do procedury.

     – Na tamten czas sytuacja ekonomiczna „gminy” uniemożliwiała zawieszenie w próżni takiej kwoty. Zaczęto więc szukać podmiotu skłonnego ją wyłożyć. Rozmowy prowadzono w tej sprawie z konserwatorem zabytków, przedstawicielami starostwa powiatowego i in.

     W końcu znalazła się fundacja skłonna nabyć gorzanowski obiekt. Wszystko było więc na jak najlepszej drodze w kierunku wywłaszczenia go – przypomina rozmówczyni. – Dla zadośćuczynienia formalnościom na wszelki wypadek wystąpiono jeszcze do Centralnego Biura Adresowego z zapytaniem o ewentualny adres podanego z imienia i nazwiska właściciela. Okazało się, że jest on zameldowany w powiecie głogowskm. Jego odnalezienie zamknęło więc drogę do wywłaszczenia z udziałem gminy.

     Fundacja była nadal zainteresowana nabyciem zespołu w Gorzanowie, dlatego przekazano jej adres właścicielki. Niestety, nie jest znany wynik tych kontaktów. Sądząc po tym, że pałac nadal popada w głęboką ruinę, można być pesymistycznej myśli.


[Euroregio Glacensis]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2009-06-30, godz. 09:44, Odwiedzin: 4198
Komentarze
Bohemophilus 2009-06-30 12:13
"...można być pesymistycznej myśli". Można tez być w ogóle bez myśli, jak tego dowodzi zacytowany fragment.
A pałac - nie pierwszy to (Raczyn) i nie ostatni (Muszyn) w tej wsi do zniszczenia. Taki ludek. Warto było wypędzać? Przynajmniej porządek by był.
Borussia 2009-07-01 10:24
A mnie sie podoba to: " Zaistnienie takiej procedury warunkowało wykonanie operatu szacunkowego dla tejże nieruchomości." Czy moze ktos lepiej wladajacy polszczyzna zechcialbym przyblizyc mi tresc tego zdania poludzku?
Bohemophilus 2009-07-02 09:08
No to jest kwiatek!
Okole 2009-07-05 04:03
Chcieli dobrze, wyszło jak zwykle. Typowo po polsku. Spychotechnika...
Bohemophilus 2009-07-06 09:38
Dzisiaj (ostatnie ca 10 lat) ktoś sie stra - fajnie. Ale co przez minionych lat 50? Lokalne bonza z tamtych lat wciąż dumnie wypinają piersi pod medale, a tak naprawdę na kopa w wiadomo co zasłużyli.
Gorzanów jest straszny, straszny i coraz straszniejszy. I nie ma na to rady.
Bohemophilus 2009-07-06 09:39
"...się stra" - miało być "się stara". Przepraszam,
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0820021629