Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Słodka chata Goetzów

     Powstają w wiejskim gospodarstwie Doroty i Marcina Goetzów w Trzcińsku. A rozsmakowują się w nich mieszkańcy nie tylko naszego regionu. Od kilku już lat coraz większe dostawy trzcińskich pierników zamawiają smakosze z odległych stron Polski. Żeby mieć gwarancje zdobycia świątecznej „Słodkiej chatki", zamówienie złożyć trzeba kilka miesięcy wcześniej. Tu wszystko robi się ręcznie z wielką starannością i dbałością o najdrobniejsze szczegóły. Przez palce gospodarza przejść musi każda ściana, okiennica, drzwiczki, komin czy równie pyszne drzewko akurat wyrastające przed wejściem do chałupki. A do tego jeszcze dochodzą lukrowe zdobienia, dachówki, śnieg, okna, klameczki i co tam jeszcze przychodzi do głowy...

     Choć to rodzinne przedsięwzięcie. Budową piernikowych domków dowodzi i ich głównym wykonawcą jest tato Marcin. To on na przełomie września i października zagniata ciasto i wypieka zeń piernikowe elementy konstrukcyjne, które potem całymi dniami misternie skleja lukrem w pyszne konstrukcje.

     Nie licząc czasu przygotowania ciasta i wypiekania piernikowego budulca, złożenie jednej chatki z poszczególnych elementów i gustowne ozdobienie całości zajmuje około 40 minut! A teraz już każdego roku przygotować trzeba kilkaset domków. Jakby pracy było mało, Marcin zgłębia też recepturowe i historyczne tradycje piernikowe. Jest stałym gościem wrocławskiego Muzeum Etnograficznego. Z muzealnikami współpracuje w zakresie odkrywania kulturowych wartości piernikowego rzemiosła.

     Od specjalistów dowiedział się, że przed wojną Dolny Śląsk był prawdziwym piernikowym zagłębiem, o czym przez ostatnie pół wieku niemal zupełnie zapomniano. Dzięki Goetzom okolica wzbogaciła się też o szlachetny produkt regionalny. Marcin jest dziś ekspertem od pierników i kopalnią wiedzy na ich temat.

     A zaczęło się niewinnie, od małych pierniczków, które w domowej kuchni piekła i zdobiła z dziećmi Przemkiem i Ewą mama Dorota. Początkowe były może i trochę koślawe, ale podwójne pyszne, bo swojskie, „wyrzeźbione" własnymi rękami. Trochę czasu zajęło szlifowanie warsztatu, dopieszczenie własnej receptury ciasta i lukru, który oprócz malowniczej słodyczy pełni też funkcję słodkiej zaprawy murarskiej, l dziś świąteczne budowy idą już pełną parą.

     Jakiś czas temu pracę ułatwiła domowa piernikowa pracownia stworzona i wyposażona dzięki finansowej pomocy z Fundacji Wspierania Wsi, w której gospodarze organizują też nietypowe warsztaty dla dzieci.

     - Przepis na piernikowe ciasto jest prosty i powszechnie znany. Cała tajemnica w szczegółach, czyli dodatkach - miodzie i korzennych przyprawach. My dodajemy do ciasta piernikowego wyłącznie miód gryczany od miejscowego pszczelarza. Przetestowałem też najróżniejsze kompozycje przypraw i teraz trzymam się już jednej stałej receptury. No i żadnych chemicznych polepszaczy! Same naturalne składniki. Daję za to parę kropel odpowiedniego alkoholu, dzięki czemu ciasto staje odpowiednio plastyczne. I wcale ciasto nie leżakuje u nas miesiącami. „Dojrzewa" raptem 3-4 dni w lodówce.

     - Tak naprawdę, to tajemnica pierników tkwi w sercu, jakie się w nie wkłada. Jak widzę, z jakim pietyzmem i zaangażowaniem Marcin robi te domki, nie dziwię się, że ludzie je uwielbiają. Czasami trzeba go trochę pogonić do roboty, ale jak już się weźmie, to na zabój - dorzuca Dorota, która czuwa nad organizacyjną i formalną stroną domowego przedsięwzięcia. - Utrzymać to by się z tego nie dało. Domki sprzedajemy po około 35 zł, a małe pierniczki w zależności od rozmiarów i form od 2 do 6 zł za sztukę, a narobić się trzeba niemało.


[Daniel Antosik – Nowiny Jeleniogórskie]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2009-01-18, godz. 00:07, Odwiedzin: 3874
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0910518169