http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Z kuracją w stronę nowoczesności

Rozmowa ze Zbigniewem Piotrowiczem, prezesem Uzdrowiska Lądek-Długopole

     - Jeszcze pół roku temu sytuacja spółki była określana jako fatalna, wręcz beznadziejna. Skutkowało to zmianą jej zarządu oraz prezesa. Czy nowemu kierownictwu udało się poprawić kondycję Uzdrowiska Lądek-Długopole?

     - W chwili przejmowania przeze mnie stanowiska prezesa spółka była mocno zadłużona. Bardzo duży pakiet zobowiązań stanowiły należności przeterminowane, a więc zagrożone egzekucją komorniczą. Na dodatek, jeśli chodzi o załogę, istniała bardzo napięta sytuacja. Związana ona była z wieloma sporami, jakie ówczesny zarząd z nią prowadził. Z tego powodu kilka spraw znajdowało się w sądach.

     Polityka poprzedniego zarządu, która była nastawiona na pozyskanie klienta komercyjnego, odbywała się ze szkodą dla ważnych społecznie interesantów, jakimi są Zakład Ubezpieczeń Społecznych oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Częściowo zrezygnowano ze współpracy z nimi, co skutkowało na wynikach ekonomicznych, bo gości komercyjnych nie ściągnięto w takiej liczbie, jaką zakładano. Poza tym poczyniono dwie bardzo kosztowne inwestycje; z jednej strony okazywały się potrzebne, z drugiej - pociągnęły za sobą spore koszty. Tak rada nadzorcza, jak i prokuratura w tej chwili analizują je pod kątem zasadności.

     Te wszystkie poczynania spowodowały, że firma miała w ogóle złe wyniki. Na szczęście już w dużym stopniu udało się uporządkować tę sytuację. Po czterech miesiącach intensywnej pracy pozbyliśmy się przeterminowanych zobowiązań, stopniowo zaczęliśmy zarabiać. I to na tyle dobrze, że byłem w stanie podnieść wynagrodzenia pracownikom, a w grudniu poprzedniego roku mieliśmy najwyższe premie w ostatnim czasie.

     - Rozumiem, że w drodze dochodzenia do równowagi obyło się bez zwolnień pracowniczych?

     - Tak, uniknęliśmy jakichkolwiek starć, wojen i wojenek. A to dzięki temu, że w pierwszych miesiącach urzędowania odbyliśmy wiele spotkań z załogą. W trakcie dyskusji z członkami trzech związków zawodowych, bo tyle ich funkcjonuje w Uzdrowisku skupiając dość liczną grupę pracowników, uczciwie przedstawiliśmy sytuację, wysłuchaliśmy opinii i podpowiedzi. Sądzę, że ten dialog przełożył się na uregulowanie kilku innych kwestii istotnych dla płynnego funkcjonowania samej spółki, jak i pracowników. Między innymi ponownie uruchomiona została stołówka pracownicza, stworzyliśmy prawne podstawy do wypłacania nagród jubileuszowych. Na początku trzeciej dekady grudnia ubiegłego roku podpisałem protokół uzupełniający do naszego układu zbiorowego, który przywrócił prawa do tych nagród. A co więcej - zezwala na ich wypłacanie we wszystkich przypadkach, gdzie takie prawa nabyte zostały w roku 2008. Sytuacja finansowa spółki w tej chwili całkowicie uprawniała mnie do takiego gestu. Tym bardziej, że zysk wypracowany przez spółkę nie jest wynikiem działalności dwóch osób z zarządu, lecz pracy całej załogi.

     - Co z tego wewnętrznego porządkowania spółki mają jej goście?

     - Zmieniliśmy sposób zarządzania firmą - poszczególne obiekty mają teraz swoich kierowników. Przedtem odpowiedzialność była rozproszona, w rezultacie zdarzały się skargi na warunki mieszkaniowe czy jakość posiłków. Teraz problemy te rozwiązują konkretne osoby. Wprowadziliśmy w życie długo opracowywany i uzgadniany regulamin organizacyjny firmy, dzięki czemu swoich kierowników mają sanatoria „Jubilat", „Jan, zespół „Adam" a także Długopole jako osobna jednostka. Powiem, że np. we wspomnianym „Janie" takie rozwiązanie pozytywnie wpłynęło na jego obłożenie; w tej chwili cały obiekt jest zapełniony gośćmi.

     - A propos Długopola-Zdroju. Przez wiele osób, w tym gospodarzy bystrzyckiej gminy odbierane ono było jako uzdrowisko drugiej kategorii, jakby zapominane przez zarząd lądeckiej spółki...

     - Rzeczywiście tak było. Myślę, że nawet osoby, które ze strony spółki obsługiwały Długopole-Zdrój też miały takie odczucie. Dążę do zmiany takiego nastawienia, w końcu jest to jedna firma i ona musi pamiętać, że podbystrzycka miejscowość ma swoje walory, w tym oddaną jej i skonsolidowaną załogę. Uważam to za ogromny skarb, który należy docenić i przy jego udziale wykorzystać tamtejszy potencjał. Dlatego pierwsze działania inwestycyjne w wykonaniu obecnego zarządu skierowane będą właśnie na Długopole. Dopiero co odebrałem dokumentację dotyczącą remontu domu zdrojowego -obiektu, który od wielu lat stoi zamknięty. Jest to ogromną stratą, gdyż ta piękna budowla powinna służyć ludziom. Myślę, że uda się w niej uruchomić kompleksowe centrum obsługi kuracjuszy, że stanie się jedną z najładniejszych pijalni wód mineralnych na Dolnym Śląsku. Wynika to z tego projektu.

     Poza tym w Długopolu są dwa inne przedsięwzięcia również przez nas zaplanowane. Wspólnie z panią Renatą Surmą, burmistrzem Bystrzycy Kłodzkiej, chcemy ponieść koszty rewitalizacji parku Zdrojowego. To jest też skarb tej miejscowości, który był niedoceniany. Tymczasem choćby aleja parkowa jest ewenementem. My, jako uzdrowisko, zarządzamy czwartą częścią tej powierzchni i w takiej proporcji wejdziemy finansowo. Na tym obszarze wybudujemy wiatę, pod którą będzie można pić wody, chcemy też rozdzielić trzy źródła tak, aby Długopole miało trzy różne wody, a nie jedną zmieszaną, jak dotychczas.

     W nieco dłuższej perspektywie przymierzamy się do remontu kapitalnego sanatorium „Dąbrówka". To jest obiekt, który już nie odpowiada standardom wymaganym przez naszych kontrahentów. Dlatego trudno nam jest podpisać z nimi kontrakty. Uważam, że on najszybciej może zapewnić spółce dochody. Nie jest przecież obojętne, że ma dużą kuchnię i samodzielną salę konsumencką. Dzięki nim nie będzie potrzeby żywienia kuracjuszy na trzy zmiany w nieco ciasnej jadalni w „Mieszku". W tym obiekcie jest także szansa na uruchomienie dużego tarasu z solarium.

     - Czy „gmina" współpracuje z wami przy innych zadaniach mogących podnieść rangę Długopola? Jak sami chcecie bardziej do tego doprowadzić?

     - Domówiłem się z panią burmistrz co do zamiany gruntów. Przy „Ondraszku" jest ładna działka, która jednak do nas nie należy. Posiadamy natomiast inną działkę, będącą przedmiotem zainteresowania „gminy". Stworzymy sobie pewne perspektywy...

     Długopole, przypomnę, przyjmuje osoby po wirusowym zapaleniu wątroby (mamy podpisany kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia). Ale z racji swojego wspaniałego położenia bardziej chcemy je wykorzystać dla pacjentów psychosomatycznych, których w tej chwili mamy w Lądku Zdroju; warto ich stopniowo tam przeprowadzać, zaś stamtąd zabierać pacjentów z chorobami narządów ruchu, gdyż lądeckie obiekty są dla ich potrzeb lepiej przystosowane. Do ich dyspozycji są dwa baseny z wodami termalnymi w „Wojciechu" i „Jerzym". Takich nie ma natomiast w Długopolu, gdzie zabiegi są droższe z powodu konieczności podgrzewania wody.

     I rzecz kolejna: Długopole posiada komorę do kąpieli w dwutlenku węgla, przez niektóre osoby wykpiwaną jako narzędzie do czarów. Swego czasu nawet tygodnik „Wprost" napisał o kłamstwie sanatoryjnym, natrząsając się ze stosowanej przez nas metody. Natomiast badania naukowe i doświadczenie wskazują na to, że takie kąpiele   zdecydowanie przyspieszają gojenie długotrwałych ran, są pomocne przy leczeniu wszelkich chorób skóry. Z myślą o kontynuowaniu tych zabiegów planujemy dokonać aranżacji wykorzystywanego pomieszczenia, aby kąpiele odbywały się w odpowiedniej atmosferze, przy odpowiednim świetle oraz muzyce. Wówczas nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby ten zabieg zaproponować jako usługę komercyjną.

     Robię sobie też nadzieję względem remontowanego Dworu Elizy. Według zapewnień inwestora ma to być duży, czterogwiazdkowy hotel z basenem. My takiego w Długopolu nie mamy, więc zajdzie możliwość wymiany zabiegów z tym podmiotem.

     - W najbliższej perspektywie potencjał Uzdrowiska Lądek-Długopole chyba nie ulegnie większej zmianie...

     - Zachowamy ten stan posiadania, poddając go jednak oczekiwanym unowocześnieniom. Wyjątkiem będzie obiekt „Barbary" w Lądku Zdroju doprowadzony do ruiny. Budynek wyłączono z działalności prawie dwadzieścia lat temu. Najpierw zabrano się za jego remont, potem go zaniechano i dziś mamy to, co widać. Złożyłem wniosek do rady nadzorczej o jego sprzedaż i uzyskałem zgodę. Mam nadzieję, że opinia właściciela, czyli skarbu państwa, też będzie dla mnie pozytywna. Pieniądze ze zbycia tego majątku oraz z pobranego kredytu powinny pozwolić na zainwestowanie w Długopole.

     Kolejnym etapem stanie się dostosowanie wszystkich naszych obiektów do wymogów ustawy o świadczeniu usług zdrowotnych. Przez wiele lat nie robiono nic w tym zakresie. Tymczasem do roku 2010 muszę wydać ponad 2 mln zł, aby sprostać oczekiwaniom. Znajdzie się w nich instalacja przyzywowa, wentylacyjna, przeciwpożarowa, alarmowa, chloratory i wiele innych. Czeka nas też modernizacja basenu w „Jerzym”. Jego wody są jedynymi w Polsce o takim stężeniu radonu. Wartość terapeutyczna jest znacząca, bo skutecznie leczy różne schorzenia. Ale warunki, w jakich to się odbywa, już nie są na miarę XXI wieku.

     - Dziękuję za rozmowę.


[Bogusław Bieńkowski – Euroregio Glacensis]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2009-01-14, godz. 22:39, Odwiedzin: 3512
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0801100731