http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Kocha szkło i Piechowice

     Jedyna w Polsce szklana manufaktura mogła powstać w Jeleniej Górze, ale ówczesny prezydent miasta chciał potraktować ją jak masarnię - opowiada właściciel. Na spotkanie z obecnym prezydentem czekał zaś rok i się nie doczekał. Pracownia - żywe muzeum - powstała więc w Piechowicach.

     Marcin Zieliński wychował się w Szczytnej. Wspomina, że już jako dziecko całymi godzinami mógł patrzeć, jak jego tato graweruje szkło.

     - Ojciec pracował w hucie - opowiada. - Do godz. 14.00 zajmował się produkcją, a później mógł na tych samych maszynach tworzyć. Przychodziłem po lekcjach i patrzyłem. Tak właśnie zaczęła się moja przygoda ze szkłem.

    Zieliński ukończył jeleniogórskie liceum plastyczne, ale na kilka lat zamienił pasję na mocno absorbującą pracę w jednym z wielkich koncernów fotograficznych. Jako jego przedstawiciel, technolog, jeździł po Polsce, serwisując maszyny. W pewnej chwili zapragnął jednak wrócić do tego, co kocha naprawdę. Miał gotowy plan; potrzebował jedynie odrobiny życzliwości i zaufania.

     - Poszedłem do ówczesnego prezydenta Jeleniej Góry, Józefa Kusiaka - mówi. - Powiedziałem, co chcę robić i czego oczekuję. W odpowiedzi usłyszałem, że lokalu na preferencyjnych warunkach nie dostanę. Muszę ubiegać się o niego na takich samych warunkach jak masarz...

     Prezydenci się zmienili, ale lepiej nie było, wręcz odwrotnie. Marcin Zieliński śmieje się, że w sekretariacie prezydenta Obrębalskiego zapisany został w kolejce oczekujących na audiencję. Po roku oczekiwania machnął ręką.

     l wtedy zdarzył się cud. Zauważył pusty lokal w Piechowicach. W latach osiemdziesiątych istniała w nim „kultowa" knajpa, ale potem padła i pomieszczenia niszczały. - Jednego dnia podpisałem umowę na dzierżawę, następnego dnia rozpocząłem remont - mówi.

     Marzył o stworzeniu manufaktury szklarskiej, takiej jakich w XIX wieku było w Kotlinie Jeleniogórskiej wiele. Przygotowywał się do tego długo i starannie. Oglądał w Warszawie stare ryciny, bo chciał, by jego zakład wyglądał dokładnie tak, jak wyglądały zakłady sto - dwieście lat temu.

     W remont pomieszczeń włożył wszystkie swoje oszczędności. Ani się spostrzegł, gdy okazało się, że... nie za bardzo ma za co żyć. l wtedy zdarzył się drugi cud. Do pracowni przez przypadek zaszedł jeden z piechowickich radnych. Zdziwił się tym, co zobaczył, i zaproponował pomoc.

     - Dzięki niemu nawiązałem kontakt z kilkoma odbiorcami moich prac - opowiada Marcin Zieliński. - Mogłem zaczerpnąć oddechu. Inny radny uruchomił mi stronę internetową, a jeszcze inny zrobił na nią zdjęcia. W Piechowicach wiem, że jestem potrzebny, i teraz nawet za darmo nie przeniósłbym się na jeleniogórski plac Ratuszowy!

     Wszystkie zgromadzone przez niego urządzenia pochodzą z XIX w. Szkło graweruje tak, jak jego dziewiętnastowieczni poprzednicy. Każdy jego wyrób jest niepowtarzalny i jedyny.

     - Tworzę bibeloty, przedmioty użytkowe; odtwarzam tradycyjne śląskie szkło kurortowe i zajmuję się unikatowym szkłem nowoczesnym - mówi. - Robię projekty, na podstawie których w polskich i czeskich hutach powstają formy. Przywożę je do Piechowic i graweruję.

     Raz w tygodniu ze Szczytnej przyjeżdża też tato Marcina, Konstanty Zieliński. To dzięki jego przezorności nie musi się martwić o szkło. Ojciec kupował je przez lata i składał w piwnicy. Teraz może je wykorzystywać.

     Niedawno udało im się kupić oryginalny warsztat najwybitniejszego dziewiętnastowiecznego grawera śląskiego, Leslera. Oddali go do renowacji, która potrwa około roku. W dalszej perspektywie zamierzają kupić do pracowni piec do wytopu szkła. Dopiero wówczas manufaktura będzie „pełna".

     -  Do niedawna nawet nie miałem szyldu przy wejściu do pracowni - mówi Marcin. - Jakoś nie dbałem o to... Ale turyści i tak zachodzą. Oglądają, zwiedzają... Jestem szczęśliwy. W Piechowicach odnalazłem swoje miejsce na ziemi. Niedawno burmistrz Szczytnej chciał, bym przeniósł się do tego miasta. Zaproponował wielki lokal i darmowe jego użytkowanie. Nawet chwili się nie wahałem. Tu mi dobrze.


[Zbigniew Rzońca - Nowiny Jeleniogórskie]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2008-10-12, godz. 07:42, Odwiedzin: 4890
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0830900669