Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Rowerowe

Rajd przez trzy kraje - wycieczka samochodowa

     Jedziemy samochodem ze Świeradowa Zdroju do Zittau przez Czechy - to tylko 43 kilometry w jedną stronę, ale po drodze zwiedzamy, więc wycieczka zajmie nam cały dzień. W programie najdłuższa w Sudetach Hala Spacerowa, restauracja w wielkiej beczce, unikalne w skali świata sukno postne, największa dziura w Europie, a także świątynia, gdzie esbecja internowała księży.

     Przejść granicznych z Czechami i Niemcami w naszym regionie jest wiele, więc wycieczkę można rozpocząć w dowolnym miejscu. Byleby rano, bo jest wiele do zobaczenia, a pośpiech psuje frajdę ze zwiedzania.

     My startujemy w Jeleniej Górze, by po 45 minutrach jazdy (37 km) dotrzeć do Świeradowa Zdroju. Parkujemy w zacienionym, bezpłatnym miejscu za Domem Zdrojowym i idziemy na spacer po parku oraz hali spacerowej.

     Jedziemy dalej - drogą na Mirsk, z której skręcamy w lewo na Czerniawę. Można jechać także górą - pod stacją kolei gondolowej, ale tego wariantu nie polecamy z uwagi na przebudowę drogi i wąski, dziurawy objazd. Jeśli jednak ktoś przeczyta ten tekst za kilka miesięcy, warto, by podjechał pod kolej gondolową i wjechał na górę. Widoki, o ile pogoda dopisze, będą rewelacyjne. Wagoniki mają sunąć szybko, więc dużo czasu taki wypad na górę nie zajmie.

Na szlaku Franza Kafki

     Za Czerniawą przejeżdżamy przez czeskie Nove Mesto i mkniemy do Frydlantu (dwadzieścia kilka kilometrów od Świeradowa, pół godziny jazdy).

     Zamek we Frydlancie, położony na skale, widać z daleka. Budowany jako gotycki w XIII wieku, był później powiększany i przebudowywany. Ponoć był jedną z inspiracji pisarza Franza Kafki, gdy ten pracował nad książką „Zamek”. Nie jest to wykluczone, bo pewne jest, że Kafka zamek we Frydlancie widział, i to nie raz. Mieszkał w Pradze, ale jako pracownik firmy ubezpieczającej robotników od wypadków jeździł w te strony. Nadzorował warunki pracy w fabrykach. Może odwiedzał browar, stojący w pobliżu zamku? Browar ten zresztą jest nieczynny i czeka na kupca.

     W sierpniu zamek otwarty jest w godz. 9-16.30. Wstęp kosztuje 70 koron dzieci, 100 koron dorosłych. W zamian, wyłącznie w grupach (do 30-40 osób), około półtoragodzinne zwiedzanie zamkowych wnętrz z polską przewodniczką, która interesująco opowiada o dawnych właścicielach i ich codziennym życiu. Ogląda się nie tylko sale reprezentacyjne ze starymi obrazami i meblami, ale i takie miejsca, jak toaleta czy sypialnia z sekretnym przejściem.

     Czasem na zwiedzanie trzeba zaczekać. W tym czasie warto przespacerować się wokół zamkowych murów. Zajmuje to kilkanaście minut. Można też zejść do centrum miasteczka i zobaczyć jego rynek.

Biblia na obrazkach

     Zawracamy do Sieniawki, skręcamy w lewo, przejeżdżamy przez przejście graniczne i jesteśmy w niemieckim Zittau. Kierujemy się za znakami „Grosses Fastentuch”, które prowadzą na parking na placu w pobliżu kościoła św. Krzyża, w którym, za największą witryną świata, znajduje się Wielkie Sukno Postne z XV wieku.

     To biblia na obrazkach, w średniowieczu służyła do zakrywania na okres wielkiego postu ołtarzy i obrazów. Wykonana jest z lnu, ma 8,29 m długości i 6,8 m szerokości. Na sześciu pasach namalowanych jest dziewięćdziesiąt obrazów przedstawiających Nowy i Stary Testament - od stworzenia świata do zmartwychwstania. Obrazy są różnej jakości - na jednych widać wszystko dokładnie, inne są mocno wypłowiałe.

     Można usiąść w kościele, patrzeć na sukno i słuchać nagrania opowieści przewodnika w języku polskim. Magnetofon otrzymuje się w kasie, słuchawki bierze się w świątyni.

     Jest jednym z nielicznych zachowanych sukien postnych na świecie. To, że się zachowało, zawdzięcza szeregowi szczęśliwych przypadków. Na przykład tuż po II wojnie światowej. Ukryte było wtedy w piwnicy ruin zakonu w Oybin. Odkryli je żołnierze radzieccy.

     Wykorzystywali je jako przykrycie otwartej sauny. Znalazł je później w lesie człowiek, który na szczęście potrafił docenić wagę swojego odkrycia. Trafiło do archiwum, a po demokratyzacji wschodnich Niemiec i otwarciu granic postanowiono je odrestaurować. Zadania tego podjęła się szwajcarska fundacja. Stało się jedną z największych atrakcji Zittau i okolic. Nie wolno go jednak fotografować.

     Wielkie Sukno Postne można oglądać codziennie w godz. 10-18, wstęp kosztuje 4 euro, dzieci w wieku od 6 do 14 płacą 2 euro. Jeśli kupimy bilet za 5 euro, w pobliskim Muzeum Kultury i Historii obejrzymy podobne sukno, ale mniejsze.

Bazylika coraz ładniejsza

     Wracamy, ale nie najprostszą drogą. Po szybkim przekroczeniu granicy niemiecko-czeskiej i czesko-polskiej, we Frydlancie skręcamy w prawo na Hejnice.

     Tu czeka na nas bazylika Nawiedzenia Marii Panny - centrum pielgrzymkowe od średniowiecza. Wiernych przyciągała drewniana figurka Madonny z Dzieciątkiem, którą umieścił tu stolarz w intencji uzdrowienia swojej żony i dzieci.

     Pierwsza kaplica powstała w XIII wieku, ale obecny, bardzo efektowny barokowy wygląd kościół zawdzięcza pracom wykonanym w pierwszej połowie XVIII wieku. Nieco wcześniej tuż obok powstał klasztor franciszkanów.

     Po II wojnie światowej świątynia niszczała i była rozkradana, a czeska Służba Bezpieczeństwa urządziła tu miejsce izolowania duchownych. Lepsze czasy nastały dla kościoła dopiero po odsunięciu od władzy komunistów w 1989 roku. Pieniądze na renowację, która jeszcze trwa, dała Unia Europejska.

Zdrój i beczka

     Z Hejnic bardzo blisko do Lazne Libverda, ale ponieważ droga pomiędzy tymi miejscowościami jest zamknięta (przynajmniej jeszcze kilka dni temu nie można było nią przejechać), musimy skręcić z Hejnic na Peklo. Z tej bocznej trasy dostaniemy się łatwo do Lazne Libverda.

     Park angielski tego małego uzdrowiska jest bardzo relaksujący. Budynki zdrojowe z ładnym placem pośrodku także, w sam raz na spacer. Wsiadamy do auta i jedziemy w górę, w kierunku Novego Mesta. Po drodze skręcamy w prawo, by zobaczyć Obrzi sud, czyli restaurację w wielkiej beczce. Stoi tu już od 1931 roku. W środku po lewej główna sala - ładna, z balkonami, często niestety zamknięta.

     Do beczki warto wejść, by ją sobie obejrzeć, bo jedzenie dają tu średnie. Znacznie smaczniejsze jest na dole - w restauracji w Lazne Libverda po lewej stronie (jadąc od strony beczki) głównej drogi.

     Wracamy do kraju przez Czerniawę.


[Leszek Kosiorowski - Nowiny Jeleniogórskie]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2008-08-23, godz. 19:22, Odwiedzin: 9859
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.1044130325