http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Sudeckie ABC » Legendy

Kamienne maski z przerzeczyńskiego kościoła, czyli opowieść o Annies i Wojsławie

     Ślęża od pradawnych czasów była świętym miejscem dla mieszkających w jej cieniu komun i plemion. Jeszcze wiele wieków po dotarciu tu chrześcijaństwa, w promieniu dziesiątek kilometrów od tej majestatycznej góry, prosty lud poza warownymi grodami oddawał cześć bóstwom, wyznawanym od setek lat przez przodków. Modły wznoszono i ofiary składano w świętych gajach, przy strumykach, wreszcie na kamiennych ołtarzach w leśnych ostępach. Przyroda i siły natury były nie tylko utożsamiane z boskimi mocami, były także źródłem tajemnej wiedzy przekazywanej sobie z pokolenia na pokolenie. W grodach i tworzących się miastach, dominowała zaś już nowa wiara, która dotarła tu z wielkich Moraw, na sto lat przed chrztem Mieszka I. To tu już w IX wieku budowano pierwsze chrześcijańskie świątynki i wprowadzano nowe zwyczaje. 

     W prastarej osadzie Prerichy (dziś Przerzeczyn Zdrój) mieszkała siedem stuleci temu gromada, w której kobiety oddając ciągle cześć pogańskim bogom, zajmowały się także znachorstwem, zielarstwem, jasnowidzeniem i wróżbami. Pewnego razu młoda dziewczyna z tej miejscowości zbierała zioła na niewielkiej ustronnej polanie, gdy zaskoczyła ją gwałtowna jak walka Peruna z demonicznym Żmijem letnia burza. Annies, bo takie nosiła imię, ukryła się w pobliskiej jaskini. Płynąca coraz intensywniej po dnie skalnego załomu woda powodowała jednak, że ziemia zaczęła się osuwać uniemożliwiając wydostanie się na zewnątrz. Zielarka zaczęła wzywać pomocy. Jej wołanie usłyszał Wojsław - syn kasztelana z Nemci (dzisiejsza Niemcza) wiozący listy na granicę czeską do Warthy (Bardo). Młodzieniec szybko ruszył ratować dziewczynę lecz osuwający się grunt uwięził także i jego. 

     Po kilkunastu dniach rozpoczęto intensywne poszukiwania zaginionych. Padający obficie kilka dni deszcz zatarł jednak wszystkie ślady nie dając szans na odnalezienie dwojga młodych. Minęły trzy tygodnie i wszyscy zaczęli podejrzewać że padli oni ofiarą dzikich zwierząt lub krążących w tych czasach rycerzy-rabusiów. Nie potrafiono także znaleźć ciał ofiar. W kościele w Niemczy odprawiono już żałobne nabożeństwo za Wojsława, a gromada z Przerzeczyna dokonała rytualnych obrzędów wnoszących o przychylność bóstw dla kolejnego wcielenia Annies. 


     Przypadek, zrządzenie losu sprawiły jednak, że pewnego dnia pastuch z przysiółka Colmanni (dziś Podlesie) przebywający wraz ze swym stadem na leśnej polanie zauważył dziwne zachowanie kóz. Beczały one niespokojnie w pobliżu wejścia do pieczary. Po chwili usłyszał on dobiegające z przepastnych czeluści słabe głosy. Szybko wezwał pomoc która nadeszła w ostatniej chwili. Młodzi zostali ocaleni. Dzięki tajemnej wiedzy zielarek z Przerzeczyna oraz gorącemu uczuciu jakim zapłonęli do siebie Annies i Wojsław, z dnia na dzień nabierali sił. 

     Bardzo szybko wzięli ślub w ufundowanym przez kasztelana Niemczy, kościele w Przerzeczynie, a dziewczyna wraz z cała gromadą przyjęła wiarę w Chrystusa. W osiem miesięcy później narodził się im potomek, który przyjął imię swojego ojca i stał się założycielem dzisiejszych Wojsławic. Na pamiątkę tamtych wydarzeń i szczęśliwego uratowania rodziców nakazał on wybudować w Przerzeczynie okazalszy, kamienny kościół, a w jego ścianę na pamiątkę wmurowano kamienne maski: kobiety, mężczyzny i kozy. 

M. W. & T. Ś. 


Foto (T. Śnieżek):
1. kościół w Przerzeczynie
2. kamienne maski na kościele
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2007-08-27, godz. 17:40, Odwiedzin: 10888
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0691380501