http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Ołomuniec i okolice [P1/1]

Sudeckie ABC » Legendy

O Agnes i dwóch oficerach (Pałac w Pieszycach)

      Był czerwiec roku 1813. Do pieszyckiego pałacu zwanego dziś śląskim Wersalem, w którym gospodarzyła znamienita rodzina hrabiowska Stolberg-Wernigerode przybył wraz ze swoim dworem i sztabem sam car rosyjski Aleksander I. Towarzyszyło mu 25 generałów, 215 oficerów. Car wraz z generalicją, dyplomatami oraz najbliższymi oficerami zamieszkał w samym pałacu, żołnierze zaś w liczbie prawie 3000 rozlokowani zostali w miasteczku, okolicznych miejscowościach oraz wsiach ziemi dzierżoniowskiej.

     Cara nie odstępowała ani na chwilę osobista gwardia z pułku preobrażeńskiego, okryta sławą waleczności, bohaterstwa i wzajemnej wierności. Jej oficerów zżytych w ogniu licznych, krwawych potyczek i bitew łączyły specyficzne braterskie więzi. Każdy z nich oddał by swe życie ratując kompana z opresji. Cara zaś otaczali szacunkiem, oddaniem, wiernością i poświęceniem, traktując jak własnego ojca.

     W tych upalnych dniach toczyły się w Dzierżoniowie rokowania dyplomatyczne, których celem było zawiązanie kolejnej koalicji mającej ostatecznie pogrążyć Napoleona. Car odwiedzał często gród nad Piławą, pilnując postępu w negocjacjach, dokonywał także przeglądu wojska, uczestniczył w wystawnych obiadach. W niedzielne popołudnia brał zaś udział w krótkich wycieczkach po Pieszycach i okolicach.


     Pewnego dnia, gdy wracał ze spaceru z północnego skrzydła pałacu, w którym gromadzili się miejscowi luteranie i gdzie akurat odbywało się nabożeństwo dobiegły piękne dźwięki skrzypiec. Dnia następnego zainteresowany car nakazał swym oficerom zdobyć informację i zaprosić na kameralny koncert tego muzyka. Owe piękne dźwięki okazały się wychodzić spod smyczka… młodej, urodziwej i utalentowanej córki miejscowego pastora – Agnes. Już od następnego dnia dawała ona codziennie kilnastominutowe popisy swej wirtuozerii przed obliczem samego cara, jego najbliższym otoczeniem oraz rodziną gospodarzy pałacu. Po koncertach odbywały się także dyskusje o filozofii i sztuce.


     Wszyscy podziwiali Agnes, a w szczególności dwóch najwierniejszych kompanów cara – oficerów gwardii przybocznej. Zauroczeni jej pięknem ciała jak i ducha nie zauważyli „przepaści” jaka rodziła się między nimi. W Agnes z czasem także zaczęło rodzić się uczucie do  jednego z nich.


     Nastał wreszcie taki dzień, kiedy poróżnieni staraniami o względy Agnes oficerowie w szale uniesienia i zazdrości ruszyli na siebie z błyskiem nienawiści i zaciekłości w oczach. Doszło do szamotaniny, później bójki na śmierć i życie. Obok, gdy zdarzenie to miało miejsce, przechodziła akurat Agnes. Gdy weszła do pomieszczenia, w którym starli się oficerowie, jeden z nich wykorzystał moment nieuwagi przeciwnika i wypchnął swego wieloletniego kompana i zarazem od paru dni… rywala przez okno. Wypadając z wysokości trzeciej kondygnacji rozbił on sobie głowę o wystający gzyms i padł martwy 10 metrów niżej. Na ścianie pozostała czerwona plama.


Południowa elewacja pałacu pieszyckiego


     Car i gospodarze pałacu dążyli do jak najszybszego zatuszowania sprawy – by nie wywoływać skandalu, nie wzbudzać fermentu w szeregach wojska oraz zachować dobrą opinię o hardości, wzajemnej wierności i szlachetności swego osobistego pułku. Próbowano więc jak najszybciej zamazać ślady zdarzenia. Niestety zabiegi mycia elewacji ściany południowej pałacu nie przyniosły zamierzonego skutku. Pośpiesznie więc zdecydowano się pomalować całą tą część pałacu na czerwono – w ten sposób maskując efekty tragicznego wydarzenia.


     Jak głosi ta smutna opowieść wypadającym przez okno miał być ten, w którym Agnes sama się zauroczyła. Do końca życia miała wyrzuty sumienia gdyż obwiniała się o to co zaszło owego feralnego dnia 1813 roku…


     …W ostatnim zaś czasie podczas badań prowadzonych przy renowacji pałacu i w wyniku wykonywanych tam ekspertyz elewacji natrafiono na warstwę czerwonej farby pokrywającej przed latami ścianę pieszyckiego pałacu.

A.H, M. K. & T. Ś.

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2007-08-27, godz. 17:28, Odwiedzin: 11851
Komentarze
Ewa Dais 2008-07-04 20:02
Takie opowieści dodają zamkom tajemniczości.Dlatego kocham stare budowle,bo kryją w sobie dużo tajemnic z życia osób zamieszkujących je w tamtych latach.Proszę o więcej opowieści z czasów świetności naszego ślicznego pałacu.Ewa D.
kasia p 2008-11-02 13:22
wlasnie, przydaloby sie wiecej opowiesci o zamku w pieszycach
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0774769783