http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Ostrava, okolice Ostravy [P1/1]

Artykuły

Radary u mnichów (Legnickie Pole)

     – W podziemiach są zamurowane pomieszczenia, których jeszcze nikt nie odkrył – zapewnia legnicki archeolog Witold Łaszewski. – Mogą tam być różne cenne przedmioty ukryte pod koniec wojny. Albo groby niepokornych mnichów sprzed wieków

     Tajemnicze lochy biegną pod benedyktyńskim klasztorem wzniesionym w pierwszej połowie XVIII w. Są wysokie prawie na pięć metrów. Bez problemu mógłby w niektórych miejscach przejechać nimi duży zaprzęg konny. Klasztor ma bardzo ciekawą historię. Mieszkali tu benedyktyni. W podziemiach gromadzili olbrzymie zapasy żywności, które wystarczały nawet na 15 lat. Stacjonowały tu też wojska pruskie. Potem był ośrodek SS. Podczas II wojny światowej był tu obóz dla oficerów francuskich. Po wojnie kompleks przejęły wojska radzieckie, a po nich polskie.

Warzywa i łodzie podwodne

     W 1957 roku dawny klasztor przeznaczono na Dom Pomocy Społecznej. Wtedy w lochach przechowywano... warzywa i jarzyny. Przed dwoma laty dyrektor DPS Lech Lipczak wpadł na pomysł, żeby oczyścić lochy z gruzu i udostępnić je turystom. Dziś można już zwiedzać prawie ćwierć kilometra podziemi. Ale poszukiwacze nie dają za wygraną. Wierzą, że kryje się tutaj jeszcze wiele zagadek do rozwiązania. – W berlińskich archiwach poszukiwacze natknęli się na wzmiankę, że w latach 1942-45 były w klasztorze produkowane radary – zdradza Lech Lipczak. – Być może robili to w podziemiach, które są teraz zamurowane. Możliwe, że pod lochami udostępnionymi zwiedzającym ciągną się kolejne poziomy podziemi.

     Mieszkańcy Legnickiego Pola, którzy osiedlili się po wojnie, opowiadali, że w podziemiach Niemcy produkowali części do łodzi podwodnych. Później mieścił się tu podobno ośrodek łączności wojsk radzieckich.

Cicho nad lochami

     – Od roku 1943 aż do lat 50. o tym obiekcie nie wiadomo nic – mówi Witold Łaszewski. – Na pewno podziemia były przeszukiwane przez Rosjan, a później przez naszych wojskowych. Czy coś znaleźli, tego niestety nie wiemy. Takie miejsca świetnie nadawały się do ukrywania w nich np. zrabowanych zabytków.

     Lech Lipczak przypomina sobie, że pod koniec minionego wieku wojskowi z Głogowa penetrowali podziemia. Bez specjalnych efektów. – W jednej z zamurowanych sal zauważyliśmy butelki po winie z początku lat 60. minionego wieku uśmiecha się Lech Lipczak. – Odkryliśmy też drewnianą więzienną pryczę. Jak na razie to tyle. Witold Łaszewski, kopiąc w jednej z nisz, natknął się na kości. Nie wiadomo, czy są to ludzkie szczątki. Gdyby tak się okazało, świadczyłoby, że być może przed wiekami pochowani byli tu mnisi.

     – Sondowaliśmy mury, które dochodzą do dwóch metrów grubości. Sprawdzaliśmy, czy kryją się za nimi puste przestrzenie – opowiada Witold Łaszewski. – Nie wykryliśmy ich, ale sprawdzimy jeszcze raz, bardziej precyzyjnymi urządzeniami. Wiele bowiem wskazuje, że może być tutaj drugi lub nawet trzeci poziom lochów.

     Lech Lipczak, oprowadzając po podziemiach, pokazuje wystające ze ścian rury, haki na przewody elektryczne i izolatory. – Podczas wojny musiano tutaj coś wytwarzać – mówi dyrektor. – I to nie grzebienie. W dwóch salach Niemcy zrobili potężne schrony przeciwlotnicze. To musiało czemuś służyć. Być może, w co wierzy Witold Łaszewski, w którymś z zamurowanych,albo zasypanych pomieszczeń znajdzie skrzynie pełne skarbów.


[Zygmunt Mułek - Słowo Polskie Gazeta Wrocławska]

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2007-04-01, godz. 18:25, Odwiedzin: 8203
Komentarze
Silesiophilus 2007-04-12 12:53
Na pewno sa tam tez smoki, babyjagi i zielarki z Grabowca... Może też śpi tam Godzilla. No i straznicy skarbów - ukryci Niemcy...
"Gdy rozum śpi, budzą się demony". Francesco Goya.
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.2765331268