http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Koleje regionu kaczawskiego

Wycieczki » Rowerowe » Wycieczki rowerowe na Przedgórzu Sudeckim

Szlakiem cystersów - 8 lipca 2001

Myślibórz - Jawor - Słup - Winnica - Kościelec - Legnickie Pole - Jaśkowice Legnickie

    Niedziela przywitała nas deszczem, ale zanim zjedliśmy śniadanie i spakowaliśmy się, wypogodziło się nieco. Deszcz sprawił, że nie było tak upalnie jak poprzedniego dnia. Na początek pojechaliśmy do Jawora, obejrzeć tamtejsze zabytki. Kościół Pokoju jest obecnie w remoncie, nie mogliśmy więc wejść do środka, obejrzeliśmy za to parafialny kościół św. Marcina, zabudowania dawnego zamku książąt jaworskich oraz bardzo ładnie utrzymany, zadbany rynek z imponującym gmachem ratusza pośrodku.

    Następnie przez Stary Jawor (cukrownia "Jawor") pojechaliśmy w stronę zbiornika retencyjnego Słup, leżącego obok miejscowości o tej samej nazwie. Po drodze minęliśmy kilka pomniczków przypominających rozegraną w okolicy bitwę między armią napoleońską a wojskami pruskimi, znaną jako "Bitwa nad Kaczawą".

    Chociaż Słup jest obecnie zbiornikiem wody pitnej dla Legnicy i podlega ochronie sanitarnej, legnicka młodzież wykorzystuje go jako pole doświadczeń swoich umiejętności windsurfingowych, co mogliśmy zaobserwować na własne oczy. Pogoda sprzyjała uprawianiu tego sportu, bowiem wiało dość mocno, co też dawało nam się we znaki, gdy pedałowaliśmy po otwartym terenie. Miejsce to zresztą na ogół jest dość wietrzne, co wykorzystano wznosząc na brzegu jeziora elektrownię wiatrową, póki co chyba jedyną na Dolnym Śląsku.

    Początkowo chcieliśmy ominąć wioskę Słup i jechać prosto do Winnicy, w której znajdował się folwark cystersów lubiąskich, jednak zaintrygowały nas symbole na mapie, wskazujące, że w tej malutkiej wsi znajduje się kościół, kilka kaplic i parę krzyży. Trochę musieliśmy włożyć siły w podjazd pod wzgórze, na którym zbudowano kościół, ale było warto. Przy kościelnym murze ze strzelnicami ujrzeliśmy trzy kamienne krzyże, zwane "krzyżami pokutnymi" lub "krzyżami pojednania". Przy placu przykościelnym stoją dwie murowane kapliczki, a trzecia - XVI-wieczne ossarium, znajduje się na terenie cmentarza. Akurat kończyła się msza, zaczekaliśmy więc na jej koniec, aby zajrzeć do środka. To, co tam ujrzeliśmy wprawiło nas w zdumienie. Całe sklepienie udekorowane jest barokową polichromią, wnętrze kościoła obiega drewniana empora (przy chórze dwupoziomowa wsparta na rzeźbionych kolumnach. Do tego piękny ołtarz, barokowe obrazy na ścianach i rzeźbiona ambona. Wiedzieliśmy, że Słup należał kiedyś do lubiąskich cystersów, ale że pozostawili taki zabytek...

    Zachwyceni tym odkryciem (i szczęściem, że trafiliśmy na otwarty kościół) pojechaliśmy dalej Szlakiem Cysterskim do Winnicy, dawnego centrum dóbr cysterskich na tym terenie. Dawna grangia (folwark) niestety jest w ruinie, ale jej rozmiar pozostaje imponujący. Kilkupiętrowy budynek pałacu z bogatym herbem na frontonie i widoczną przez okna resztką dekoracji sklepień, stanowi dominantę całego kompleksu. Przed pałacem otwiera się duży dziedziniec otoczony ogromnymi budynkami gospodarczymi. W przyległym ogrodzie stoi też 8-boczny, murowany pawilon ogrodowy.

    Posiliwszy się pod ustawioną w tym celu (chyba) drewnianą altaną, pojechaliśmy dalej w kierunku Kościelca, wymienionego na tablicy informacyjnej jako następny punkt na szlaku cysterskim. Wieś ta zawdzięcza swoją nazwę oczywiście kościołowi, którego wieża przypominająca obronną basztę, widoczna jest z daleka. Rzeczywiście świątynia niegdyś miała charakter obronny, a w XVI wieku została przejęta przez protestantów. Po wojnie 30-letniej stała się kościołem granicznym, tzn. takim, który leżał na granicy księstwa legnickiego (należącego wówczas do ewangelickich Piastów brzesko-legnickich) i służył ewangelikom z księstwa jaworskiego (podległego bezpośrednio katolickim Habsburgom. Aby pomieścić więcej wiernych został przebudowany według typowych ewangelickich wzorów, tzn. umieszczono wewnątrz trzy poziomy empor. Mogliśmy zobaczyć je przez, na szczęście nisko umieszczone okienka. Dojrzeliśmy polichromie na balustradach empor, a także ołtarz, ambonę i chrzcielnicę. Kościelec należał dawniej do majątku von Olszewskich z Warmątowic, które były naszym następnym celem.

    Pałac w Warmątowicach obecnie remontowany, otoczony jest fosą i dużym parkiem. Z miejscem tym związana jest niezwykle ciekawa historia, o której piszemy przy okazji opisu tego miejsca. Obiekt znajduje się od 9 lat w rękach prywatnych i strzeże go zamykana fotokomórką brama oraz psy, które omal nas nie zjadły, gdy nieświadomi zagrożenia weszliśmy na dziedziniec przez nie domkniętą bramę. Na szczęście nikt do nas nie strzelał, a córka obecnej właścicielki uspokoiła psy i udzieliła nam kilku informacji. Wyjaśniła, że obecnie rekonstruowany jest wystrój wnętrz, który został kompletnie zniszczony podczas bytności tutaj Armii Czerwonej, a następnie Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej i PGR-u. Niestety nie dowiedzieliśmy się jakie będzie przeznaczenie obiektu po zakończeniu remontu. Przypuszczamy, że może być tu hotel.

    Po tej krótkiej wizycie w Warmątowicach, ruszyliśmy żółtym szlakiem przez pola do Kojszkowa. Nie polecamy jednak tej trasy na rower, ponieważ ścieżka przeobraża się w porośniętą wysoką trawą, błotnistą koleinę i trzeba iść pieszo. W Kojszkowie przeczekaliśmy pod wiaduktem kolejowym przelotny deszcz (i tak się nam udało, bo ciągle goniły nas ciemne chmury), po czym zjechaliśmy na ruchliwą drogę Jawor-Legnica, aby przed Nową Wsią skręcić na Legnickie Pole, które miało być ostatnim gwoździem programu. Niestety dotarliśmy na miejsce już po zamknięciu tutejszego Muzeum Bitwy Legnickiej (czynne do 17-tej), w którym można zakupić bilet upoważniający też do zwiedzenia barokowego, pobenedyktyńskiego kościoła. Zatem tylko z zewnątrz obejrzeliśmy ogromny kompleks, zaglądając na dziedziniec dawnego klasztoru przez bramę (obecnie mieści się tutaj Dom Opieki Społecznej) i ruszyliśmy, trochę w pośpiechu, w drogę do pociągu. Zrezygnowaliśmy z nieco krótszej, ale na pewno uciążliwszej trasy do Legnicy i wybraliśmy wariant przez Księginice, Koskowice, Grzybiany i Rosochatą do Jaśkowic Legnickich. Drogi były dość dobre, wygodne, z ładnymi widokami (m.in. na Jezioro Koskowickie i wieże Legnicy). Trochę zmęczeni, ale bardzo zadowoleni z wrażeń, o godz. 19.30 byliśmy na Dworcu Głównym we Wrocławiu.
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-06-14, godz. 17:45, Odwiedzin: 6102
Komentarze
iza gaszewska 2005-10-09 18:03
dlaczego niema zdjec jaskowic legnickich
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0994741917