http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Oborniki Śląskie

Artykuły

Sława, chwała i upadek szczawieńskiego Belwederu

     Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku można było uratować budowle i obiekty sportowe. Patrząc dziś na stertę gruzów i gdzieniegdzie zachowane fragmenty obrysów murów na szczycie wzgórza Stróżek w Szczawnie Zdroju, trudno uwierzyć, że miejsce to było niegdyś tak atrakcyjne, że nawet koronowane głowy zadawały sobie trud i wspinały się wysoko, aby zobaczyć je i panoramę okolic z jego wysokości. VERBUM DOMINI MANET IN AETERNUM głosiła inskrypcja wmurowana w ścianę kolumnady wraz z późnogotyckim portalem przeniesionym tu z wrocławskiej kamienicy. Ale jej przesłanie - "Słowo Pana pozostanie na wieki" - najwyraźniej nie dotyczyło tego miejsca.

Chwała

     A początki były imponujące. Pierwsze drewniane zabudowania uzdrowiskowe postawione na szczycie wzniesienia z pompą otwarto i poświęcono w marcu 1823 roku, w rocznicę urodzin króla Prus Fryderyka Wilhelma III. Od niego właśnie miejsce wzięło nazwę - Wilhelmshohe, czyli wzgórze Wilhelma. Pierwszy uzdrowiskowy lekarz w Szczawnie Zdroju i właściciel wzgórza, August Samuel Zemplin, Żyd spod Strzegomia, umiał zadbać o rozgłos i reklamę. Skusił nawet cara Rosji Mikołaja I, który w lipcu 1838 roku wraz z żoną Aleksandrą Fiodorowną i liczną świtą dworską pofatygował się na wzgórze i w Belwederze - jak powszechnie wtedy nazywano kompleks - raczył wypić herbatę. Trudno wprawdzie orzec, czy był to grzecznościowy ukłon wobec Zemplina, czy raczej teścia lub żony. Aleksandra Fiodorowna, małżonka władcy Rosji, była bowiem córką króla Fryderyka Wilhelma III, od którego wzgórze wzięło nazwę, i zanim w roku 1817 przeszła na prawosławie, by poślubić cara, nosiła imię Charlotta.

     Zemplin docenił i wykorzystał carską łaskę - na pamiątkę tego epokowego wydarzenia w ścianę kolumnady wmurowana została tablica opisująca zdarzenie dla potomnych. Ale co innego reklama, a co innego próżność. Królowi Prus - nazwa, carowi Rosji - tablica, ale to własny ogromny portret umieścił August Zemplin na honorowym miejscu w najbardziej odwiedzanej części Belwederu - sali restauracyjnej.

Sława

     W tamtym czasie i aż do połowy lat 50. XX wieku wzgórze Stróżek (niedaleko bardziej znanego z nazwy wzgórza Gedymina) chętnie odwiedzali kuracjusze ze Szczawna Zdroju. Z kurortu nie jest tam daleko - 1 km - i wzniesienie nie jest wysokie ani forsowne - ma 512 m n.p.m. Na szczycie można było odpocząć w gospodzie lub w cieniu hali kolumnowej. Latem wystawiano dodatkowe stoliki na zewnątrz zabudowań w znanych już wówczas tzw. ogródkach. Przewodniki turystyczne zachwalały obsługę. Charakterystycznym punktem widocznym z daleka była wieża widokowa. Wybudowano ją na wzór średniowiecznej wieży bramnej z niemieckiego miasta Stendal. Przy dobrej pogodzie przez lunetę zamontowaną na jej szczycie podobno było widać Karkonosze i podwrocławskie równiny. Obok w celach edukacyjnych umieszczono mapę gór, turyści mogli więc porównać je z tym, co dostrzegli. W okresie międzywojnia wejście na wieżę kosztowało 10 fenigów, a korzystanie z lunety 20 fenigów.

     Z czasem niedaleko postawiono strzelnicę, na której organizowano zawody strzeleckie, nartostradę, skocznię narciarską, tor saneczkowy. Wzgórze tętniło życiem przez okrągły rok, było jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców Wałbrzycha i Świebodzic.

Upadek

     Murowane obiekty Belwederu postawione zostały w latach 1831 - 32, a wieża na początku lat 40. XIX wieku. W kolumnadę od strony dziedzińca wmurowane zostały wyszukane i odkupione przez Zemplina elementy architektoniczne, zwłaszcza gotyckie, wcześniej stanowiące ozdobę domów mieszczańskich lub pałaców. Ze zwieńczenia późnogotyckiego portalu opatrzonego datą 1525 spoglądał aniołek trzymający obfite grona, symbol dostatku, przy kolumnach narożnych postawiono kamienne postacie, pośrodku kolumnady stał XVI-wieczny posąg psa z piaskowca, upamiętniający wiernego psa księcia Jerzego II z Brzegu.

     Budynki na Wilhelmshohe przetrwały do lat 50. XX wieku. Najdłużej ocalała wieża. Stała jeszcze trzydzieści lat temu, można też wtedy było uratować obiekty sportowe.

[Anna Skunka - Słowo Polskie]
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 18:26, Odwiedzin: 6779
Komentarze
konrad fajny 2005-11-28 18:15
a gdzie jest grafika?ludzie!! info ok ale grafika okropna !!!!! może by się ktoś barzdziej postarał!!!!!! co???????? odpiszczcie na emaila : nodikv@intria.pl
wera cool 2008-05-31 11:53
zal.pl co to jest?? czy to ma byc jakis zart? czy co??!!!!!!!!!!!!! normaqlnie mi sie chce zygac!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0837261677