http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Nad jeziorem, bez jeziora

     Tamę na Jeziorze Leśniańskim zbudowano na początku XX wieku. Budowa potężnej konstrukcji trwała cztery lata. Okoliczni mieszkańcy mają nadzieję, że remont tej pięknej konstrukcji nie potrwa dłużej niż jej wznoszenie. 

     Obecnie III etap prac polega na renowacji zwietrzałych spoin, remoncie obu sztolni bocznych wraz z upustami bocznymi, upustu dennego, zasuwy i szybu sztolni obiegowej. Obiekt zostanie wyposażony w nowoczesny automatyczny system kontroli technicznej do monitorowania poziomu wody, temperatury, przecieków. Prace były z pewnością niezbędne i nie dałoby się ich wykonać bez spuszczenia wody. Jezioro Leśniańskie osuszono całkowicie, dołem w swoim starym korycie przełomu przepływa Kwisa. Ze względów bezpieczeństwa, aby zwiększyć retencję, upuszczono wodę z górnego Jeziora Złotnickiego, tak aby na wypadek powodzi mogło przyjąć całą falę przewidzianą dla obu zbiorników.

     Wraz z wodą wypłynęła z jezior większość ryb, część ich w czasie tej operacji zginęła. Wyginęły także ogromne ilości małży żyjących w tej stosunkowo czystej wodzie. Widok pustych już muszli i mięczaków zdychających na wysychającym spękanym mule to przygnębiający widok. Poza tym dno usiane jest ogromną ilością paskudnych śmieci. Jest więc okazja dla ekologów, aby je pozbierać. Powinni się tym zająć gospodarze, a zwłaszcza wędkarze, gdyż wiadomo, że to oni są w największym stopniu sprawcami zaśmiecenia akwenów. Osuszenie jezior jest poważnym problemem ekologicznym, pod pewnymi względami może się jednak okazać korzystne, bowiem po ponownym zapełnieniu ekosystem jeziorny odmłodzi się. Największe i niepowetowane straty poniosą właściciele nadbrzeżnych ośrodków turystycznych. Jakże bowiem zapraszać gości na wypoczynek nad wodą, nad jezioro, kiedy go tu nie ma i nie będzie, w najlepszym wypadku do października bieżącego roku, a więc do końca sezonu.

     - Na początku czerwca będę musiał ogłosić plajtę - mówi Stanisław Chromicz, dzierżawca ośrodka wypoczynkowego "Baworowo". Jest to jeden z największych ośrodków kempingowych nad Jeziorem Leśniańskim. Dysponuje 35 miejscami hotelowymi, 100 miejscami w domkach kempingowych, stu miejscami na polu namiotowym. Posiada pełne zaplecze żywieniowe, wypożyczalnie sprzętu wodniackiego. Ośrodek powstawał w latach siedemdziesiątych i był sztandarową inwestycją turystyczną Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej i nadal wyróżnia się stosunkowo przyzwoitym standardem. Po przekształceniach własnościowych został skomunalizowany. Pozostaje więc w gestii Urzędu Miasta w Leśnej. Stanisław Chromicz podpisał umowę z PFRON na organizacje wczasów rehabilitacyjnych dla dzieci z porażeniem mózgowym. Mali pacjenci byli od dwu lat ważnymi gośćmi ośrodka. Dla potrzeb hipoterapii ośrodek kupił kilka koników polskich. Dzieci dziś nie ma, turystów także. Jedynymi gośćmi jest kilku pracowników firmy remontującej przebiegającą w pobliży drogę z Leśnej do Lubania.

     Wody w jeziorze nie ma, więc wędkowanie i sporty wodne odpadają. Tama, przez którą wiedzie główny dojazd do ośrodka, jest zamknięta, pozostaje okrężny dojazd wyboistą drogą polną. Na domiar złego, po wyschnięciu jeziora, wyschło także ujęcie wody dla ośrodka. Teoretycznie można by wodę dowozić beczkowozami, ale na takie rozwiązanie nie zgodzi się Sanepid. Po zapowiedzianej plajcie dzierżawcy, ośrodek zostanie więc zamknięty i wystawiony na sprzedaż. Jeśli nie znajdzie się inwestor chętny do wykupienia całości, "Baworowo" podzieli losy innych nadbrzeżnych kempingów. Zostanie rozparcelowany i sprzedany, domek po domku, nabywcom indywidualnym na prywatne domy letniskowe. W ten sposób sprzedano już leżący po drugiej stronie Ośrodek Wypoczynkowy Straży Granicznej "Czocha", a także należący niegdyś do Olszyńskiej Fabryki Mebli ośrodek w Karłowicach nad Jeziorem Złotnickim. Przejęła go gmina i wyprzedała domek po domku prywatnym osobom. Na przetargach domki osiągały ceny do 25 tysięcy. Utrzymuje się jeszcze jakoś sąsiedni ośrodek "Tramp" należący do ogniska TKKF w Lubaniu. To czterdzieści domków, w sumie 130 miejsc noclegowych. Odwiedza go głównie młodzież na szkolnych wycieczkach, a także wędkarze i wodniacy. Kierownik Romuald Gładysz ma nadzieję, że i w tym roku stali goście nie zawiodą, bo chociaż wody w Jeziorze Złotnickim za mało na żeglowanie, to jednak można wędkować. Na drugim brzegu w Złotym Potoku w ośrodku MSW "Gajówka" podobną nadzieję, że jednak goście nie zawiodą, ma kierownik Waldemar Pytlowski. Tutaj standard jest dość wysoki, obok miejsc w domkach jest też hotel, pokoje z łazienkami, kuchnia i stołówka. Ośrodek jest przepięknie położony, odizolowany od świata zewnętrznego. Cisza tu i spokój. Nowością są dwa emerytowane konie policyjne ściągnięte z Warszawy. Jeden ma rozedmę płuc, drugi pęknięte kopyto. Nie nadawały się już do patroli, ale po padoku mogą chodzić.

     Następny ośrodek to .Złoty Sen". Zbudował go "Turów". Dziś gospodaruje w nim spółka "Eltur Global" z Bogatyni. Tutaj jest najbardziej luksusowo - pokoje hotelowe, apartamenty, domki z oddzielnymi sypialniami i salonikami, sale konferencyjne, fitness, sauna, jacuzzi, kręgielnia, wypożyczalnia rowerów i sprzętu wodniackiego. Przy malowniczych sztucznych ruinach baszty wznosi się biesiadny krąg. Będą tu serwować gościom pieczone prosię po trudach konferowania czy szkolenia. Na organizację tego typu imprez nastawia się głównie "Złoty Sen". Odbywają się one przez okrągły rok, więc szefowie nie obawiają się, że mniej wody w jeziorze równać się będzie automatycznie z mniejszym napływem gości.

     - Lojalnie uprzedzamy gości, że poziom wody w jeziorze jest niski - mówi recepcjonistka.

     Sąsiadem "Złotego Snu", już nad Jeziorem Leśniańskim w Stankowicach, jest "Gościniec" Janiny i Jerzego Buckich. Jezioro w tym miejscu się zaczyna, było istnym rajem dla rodzin z małym dziećmi, które mogły się bezpiecznie taplać w płytkiej wodzie zatoczki. Teraz drugi już sezon pozbawione wody zarasta wikliną, a dołem wije się bystra, ale płytka i wąska Kwisa.

     Państwo Buccy nabyli popegeerowski folwark w Stankowicach. Były tu niegdyś wzorowe owczarnie, dom na wysokim zalesionym brzegu jeziora i kilkadziesiąt hektarów pól i łąk. W prowadzeniu gospodarstwa pomagają synowe. Z uprawy nawet kilkudziesięciu hektarów trudno wyżyć, więc państwo Buccy prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. Mają stadko kóz i stadko koników polskich. Jerzy Bucki ze znajomym zjeździł całą Małopolskę w poszukiwaniu do swojej kolekcji zabytkowych sań i bryczek. Ma nadzieję, że luksusowi goście ze "Złotego Snu" będą mieli ochotę na przejażdżki bryczką zaprzęgniętą w koniki polskie albo na przejażdżki wierzchem, a zimą - jeśli będzie śnieg - na kuligi. Na łące nad jeziorem stanęło kilkanaście domków kempingowych. Zaplecze sanitarne mieści się w kącie starej owczarni. W owczarni odkryto piękne sklepienie i urządzono świetlicę. Oprócz tego Bucki kupił trak. Tnie na nim deski. Miał nadzieję, że przez całą zimę, a więc w martwym sezonie dla nadjeziornej turystyki, będzie z nich wytwarzał domki kempingowe. Niestety, okazało się, że nie ma na nie zbytu. Tymczasem już drugi sezon nad pustym jeziorem jest prawie martwy. Buccy z utęsknieniem wyczekują na gości. Na ofertę umieszczoną na stronie internetowej nie odpowiadają nawet harcerze. Czeka na nich puste pole namiotowe. Nie zawiodą - spodziewa się pan Bucki - goście zjeżdżający rokrocznie do ich gościńca na festiwal piosenki abstynenckiej. Gościniec musi przetrwać posuchę w akwenie, l zdaniem właścicieli przetrwa obok takich potentatów jak "Złoty Sen" i Zamek Czocha. Pośród miejsc dostępnych na każdą kieszeń będzie jednak osamotniony. Bo u sąsiada Buckiego po drugiej stronie jeziora w ośrodku wypoczynkowym "Rajsko" w Bożkowicach na całego idzie parcelacja i wyprzedaż domków. Tak więc po okresie posuchy brzegi jeziora na pewno zmienią swój charakter. Będzie niewiele ogólnie dostępnych ośrodków, a przeważać będą prywatne domki letniskowe.

     - To wcale dobrze nie rokuje dla tych, którzy przetrwają - twierdzi Stanisław Chromicz. Był na szkoleniu gestorów turystyki, gdzie jeden z zaproszonych amerykańskich ekspertów powiedział rzecz następującą: - Jeśli na danym terenie działa dwanaście hoteli, to i trzynasty będzie funkcjonował. Jeśli jednak tych dwanaście padnie, to i ten jeden straci rację bytu. -Nie będzie miał gości.


Tekst i zdjęcie: Jan Murański
"
Nowiny Jeleniogórskie" nr 21, 27.05-2.06.03 r.

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 18:25, Odwiedzin: 21272
Komentarze
Bohdan Leonczuk 2005-08-20 21:15
...a nad baszta owych sztucznych ruin, miejsca popijaw komuchow, przed etwa 10 laty powiewala blaszana chrogiewka, mniej wiecej epoka schylkowy Gierek, z sylwetka a la soltys z Chlapkowic (PL centralna) z napisem nie do zapomnienia: "klub starego dzialacza. My zawsze z wiatrem". Ano, uwazajta: stale wiatry sie skonczyli, przewazaja nieprzewidywalne co do sily i kierunkow.
Napiszczie cos wiecej o tej zaporze, podziwialem jej dodatkowe wzmocnie, mowiace o duzych klopotach od jej poczatkow, spacerowalem sztolnia.
Sa to prawdziwe perelki regionu.
piotr frackiewicz 2005-11-08 18:56
pracowale na tej tamie 2 lata temu czyscilem zdezaki znaczy otwory (51)z pzodu tamy ,ponad miesiac .tymczasem pracuje w szkocji (zakochalem sie w tym miejscu)powróce tam ,zamieszkam tam to byl piekny miesiąc
Kazik 2009-07-19 20:52
Piękne okolica. Szkoda, że zaniedbano i rozprzedano istniejące jeszcze w latach 90' ośrodki. W zamian jak zwykle oferowano NIC
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0779290199