http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Sudety nr 84

Artykuły

Czego się nie da zrobić w Karkonoszach?

     Z Andrzejem Rajem, zastępcą dyrektora
Karkonoskiego Parku Narodowego
rozmawia Jan Murański
[Nowiny Jeleniogórskie, 12 XI 2002]
     - Tatrzański Park Narodowy bronił się przed pomysłem zorganizowania olimpiady w Zakopanem. To była głośna sprawa. Karkonoski Park Narodowy z mniejszym rozgłosem broni się przed rozbiorem. Zarząd Miasta Szklarska Poręba wpadł na pomysł, aby po cichu wyszarpać z jego granic spory obszar pod Łabskim Szczytem, Szrenicą w Dolinie Kamieńczyka, po to, by na tym terenię móc bez ograniczeń inwestować w budowę wyciągów narciarskich i tras zjazdowych. 

     - Nie jesteśmy zupełnie osamotnieni. Z protestami wystąpiło bardzo wiele organizacji i stowarzyszeń przyrodniczych. Z sukcesem. Przytoczę pismo, które minister środowiska wystosował do burmistrza Szklarskiej Poręby. Poinformował w nim, że nie widzi możliwości wyłączenia z granic Karkonoskiego Parku Narodowego 53,05 ha gruntów, 10 procent jego powierzchni - ze względu na wybitne wartości przyrodnicze tego terenu. "Jedyną przesłanką za wyłączeniem tych terenów jest rozwój inwestycji narciarskich w rejonie Szklarskiej Poręby. Powołanie się przez Zarząd Gminy na nieokreśloną grupę naukowców, którzy są rzekomo za wyłączeniem tego terenu z granic KPN, bez przytoczenia ich pisemnego stanowiska w tej sprawie nie jest miarodajne. Ministerstwo środowiska otrzymuje natomiast protesty ze strony środowisk naukowych, które są przeciwko zmianie granic KPN. KPN z racji swoich unikatowych walorów przyrodniczych i krajobrazowych roku został uznany przez UNESCO w 1992 za międzynarodowy rezerwat biosfery, którego celem jest ochrona ekosystemów naturalnych, półnaturalnych, a także różnorodności biologicznej i prowadzenie badań naukowych. Ponadto zapewnienie należytej ochrony przyrody KPN jest obowiązkiem wynikającym z konwencji międzynarodowych (...). Nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego przekazania tych terenów Gminie Szklarska Poręba na cele kolejnych inwestycji narciarskich. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami narciarstwo jako forma turystyki może występować w parku narodowym, ale w zakresie nie zagrażającym jego walorom przyrodniczym".
 

     - Czy to oznacza, że sprawa jest ostatecznie załatwiona?
 

     - Tego nie wiem. Być może będą podejmowane kolejne kroki nieprzemyślane, mam jednak nadzieję, że nowe władze potraktują przyrodę otaczającą miasto Szklarska Poręba bardziej racjonalnie.

     - Co takiego bezcennego znajduje się na spornym obszarze KPN?
 

     - Na terenie tym rosną górnoreglowe bory świerkowe. Ich pochodzenie jest naturalne. Są one w różnej fazie regeneracji. Jednym z ich największych walorów jest to, że przez dziesiątki lat, w okresie intensywnego użytkowania leśnego Karkonoszy te drzewostany nie zastały przekształcone, posiadają cechy lasów naturalnych, które bardzo mocno się różnią od monokultur świerkowych rosnących w niższych partiach. Ekotyp świerka sudeckiego wykształcił się w tutejszych warunkach glebowych i klimatycznych, a w okresie kilku tysięcy lat przystosował do bytowania w tych trudnych warunkach. I z tego wynika między innymi jego wielka wartość. Są tam również bezcenne torfowiska, które posiadają wiek kilku tysięcy lat, na których występują bardzo cenne gatunki roślin i zwierząt.
 

     - Czy ten naturalny las ocalał w czasie klęski ekologicznej w Karkonoszach?
 

     - Szereg drzew uschło, dynamika zjawisk szkodotwórczych była wielka. Główną przyczyną zamierania, jak pamiętamy, było zanieczyszczenie powietrza. Zamierały w dużej części i te naturalne lasy. Musimy jednak pamiętać, że wiek tych drzewostanów przekraczał 150 i 200 lat. Dziś jednak mamy już dowody na to, że one się bardzo dobrze regenerują.
 

    - Samoistnie?
 

     - Samoistnie i również z pomocą człowieka. Zostały wyłożone olbrzymie pieniądze na regenerację i ochronę tych drzewostanów. Udało się uratować proces ich ciągłości. W żadnym przypadku nie możemy powiedzieć, że trwałość tych drzewostanów została przerwana. W ubiegłym roku wykonano szczegółową inwentaryzację tych drzewostanów i określono ich zjawiska dynamiczne, jak zamieranie i regenerację. Dziś wiemy, że młode pokolenie drzew, które się tam pojawiło, gwarantuje trwałość tego lasu na setki lat, O ile oczywiście człowiek go nie zniszczy. Drzewostan nie jest jedyną wartością. Na zachód od Szrenicy, w rejonie Mumlawskiego Wierchu, w rejonie Kamiennika znajduje się jedna z większych populacji cietrzewia, gatunku zagrożonego, umieszczonego na czerwonej liście. Występują tam również inne chronione gatunki zwierząt, roślin, które są bardzo cenne zarówno z przyrodniczego, jak i naukowego punktu widzenia. Nie można całości tego obszaru, 500 hektarów, tak jak Szklarska Poręba sobie życzy, wyłączyć i przeznaczyć na bezkompromisowe zagospodarowanie narciarskie.
 

     - A przyrodę trzeba chronić bezkompromisowo?
 

    - Narciarstwo w tym rejonie ma szansę rozwijać się dalej, ale w takim zakresie, aby nie dochodziło do uszczuplenia bardzo cennych wartości przyrodniczych. Twierdzenia, że park się nie zgadza, "bo nie", są kłamliwe. W ubiegłym roku z inicjatywy starosty jeleniogórskiego i głównego konserwatora przyrody został powołany zespół z udziałem gestorów turystyki, przedstawicieli spółek narciarskich, miasta Szklarska Poręba, KPN i instytucji pozarządowych, ekologicznych, pracowników naukowych, który miał wypracować kompromisowe rozwiązanie dalszego użytkowania narciarskiego tego terenu. Zespół pracował ponad pół roku.
 

     - I co zaproponowaliście?
 

     - Wytypowaliśmy obszar, na którym można by wytyczyć przebieg wyciągów i nartostrad w zamian za odstąpienie od pomysłów zagospodarowania narciarskiego Hali pod Łabskim Szczytem. Można by postawić wyciąg z rejonu dolnej stacji kolejki na Szrenicę do Świątecznego Kamienia. Istnieje możliwość poszerzenia i korekty przebiegu w miejscach konfliktowych nartostrad Lolobrygidy i Śnieżynki. Można Śnieżynkę połączyć z Puchatkiem przed węzłem przesiadkowym wyciągu. Można by wybudować wyciąg łącznikowy i nartostradę w rejonie Doliny Kamieńczyka, tak aby w przyszłości połączyć istniejący system narciarski na Szrenicy z przewidywanym w planach przestrzennego zagospodarowania systemem narciarskim z rejonem Góry Przedział. Jest też możliwość wykonania dojazdu z górnej stacji projektowanego wyciągu w rejonie Świątecznego Kamienia do Hali Szrenickiej. I to zostało zaakceptowane przez polskich przedstawicieli polsko-austriackiej spółki narciarskiej. Pytaliśmy, czy w naszych obradach nie powinien uczestniczyć przedstawiciel strony, austriackiej, głównego udziałowca. Przedstawiciele polscy, pan Dębkowski, pan Kucharczyk, oświadczali, że mają wszelkie pełnomocnictwa do negocjacji. Spędziliśmy wiele dni w terenie i na różnych spotkaniach. Sądziliśmy, że doszliśmy do porozumienia. Odbyło się więc ostateczne spotkanie z udziałem przedstawiciela austriackiego, Oświadczył, że może przyjąć zaproponowane rozwiązanie, ale nie godzi się na rezygnację z zagospodarowania narciarskiego rejonu Łabskiego Szczytu. Odrzucił więc kompromis, w którym godzimy się na intensywniejsze zagospodarowanie narciarskie zwartego obszaru północnych stoków Szrenicy, ale chronimy Kocioł Szrenicki, Halę pod Łabskim Szczytem, Mumlawski Wierch i Kamiennik. Polscy przedstawiciele spółki milczeli.
 

     - Dlaczego?
 

     - To jest właśnie niezrozumiałe. Zaczęto wyliczać bilans powierzchni, żeby wykazać, że to dla nich rozwiązanie niekorzystne. Moim zdaniem to polscy przedstawiciele spółki, a przede wszystkim Zarząd Miasta Szklarskiej Poręby powinni byli starać się przekonać przedstawiciela inwestora. Gdyby to zrobili, zgoda na rozbudowę tras i wyciągów byłaby już faktem. 
 

     - Zatem nic się nie robi?
 

     - Tak, a winę za taki stan rzeczy usiłuje się zrzucić na park narodowy.
 

     - Może zatem Szklarska Poręba powinna się rozejrzeć za inwestorem, który by warunki wypracowane przez wasz zespół przyjął?
 

     - Miasto udzieliło jednak obecnemu inwestorowi szeregu ulg, koncesji i przywilejów. Nie znam szczegółów tych ustaleń między miastem Szklarska Poręba a inwestorem, ale jestem przekonany o tym, że nieprzyjęcie proponowanego rozwiązania odbija się niekorzystnie na mieszkańcach. Nie znam takiego przypadku na świecie, żeby lokalna społeczność wystąpiła do władz o zmniejszenie granic parku narodowego. Byłby to precedens w skali światowej. Niepotrzebny. W 1996 roku, kiedy finalizowano plan ochrony KPN, Jeleniogórskie Biuro Planowania Przestrzennego zaprojektowało sześć czy siedem stacji narciarskich u podnóża Karkonoszy z pełną infrastrukturą, z parkingami, wygodnymi rozwiązania komunikacyjnymi. Przedstawiono to gminom. Park tego typu działania popierał i dalej popiera. Praktyka dowodzi - przykłady Łysej Góry, Czarnej Góry potwierdzają, że takie rozwiązania są dobre. Ludzie nie zawsze muszą się pchać bardzo wysoko w góry, aby sobie pojeździć na nartach. Stoki pogórza, łąki i inne tereny niezalesione są komunikacyjnie bardziej dostępne, łatwiejsze i tańsze do sztucznego naśnieżania. I nie robi się tego kosztem zniszczenia wartości przyrodniczych.
 

     - Nie da się zrobić Alp w Karkonoszach, opleść ich pajęczą siecią wielokilometrowych rozgałęzionych nartostrad, gęstą siecią wyciągów?
 

     - Nie można tego robić. Te góry mają swoją specyfikę, ich odmienność w stosunku do Alp czy do Tatr powinniśmy promować. Są to góry olbrzymie, ale w miniaturze. Przyroda staje się coraz większą wartością. Przyrodę można zmierzyć, wycenić nawet jako wartość komercyjną. Ludzie przyjeżdżają coraz częściej w te góry i nie wynika to z tego, że tutaj prowadzi się rozbudowę infrastruktury narciarskiej. Walory przyrodnicze gór przyciągają tych, którzy chcą wypocząć, nabrać sił, zregenerować zdrowie. Na terenie parku Jest 112 kilometrów szlaków turystycznych, które systematycznie remontujemy. W tym roku wyremontowaliśmy prawie 20 kilometrów szlaków uszkodzonych przez ulewy. Można wędrować całymi rodzinami. Mamy osiem ścieżek edukacyjnych, gdzie oprócz wypoczynku możemy zdobyć jeszcze pewną wiedzę o tym, co nas otacza. Można je zwiedzać indywidualnie z przewodnikiem sudeckim czy pracownikiem KPN. Jest kilkadziesiąt kilometrów oznakowanych dróg rowerowych.
 

     W terenie mamy coraz lepszą i ciekawszą informację wizualną. Wielką atrakcją Karkonoszy jest dynamicznie zmieniająca się przyroda. Na niewielkiej przestrzeni możemy obserwować zmienność od lasów regla dolnego poprzez lasy regla górnego do piętra subalpejskiego. Możemy w ciągu jednego dnia zawędrować z dolnych partii na szczyty i wrócić, obserwując zmiany przyrody w układzie hipsometrycznym. W innych górach odbywa się to na znacznie większych przestrzeniach i nie jest takie łatwe do obserwacji. Jest to wielki walor edukacyjny i poznawczy tych gór. W Karkonoszach występują jedyne w swoim rodzaju torfowiska subalpejskie, upodabniając te góry do obszarów tundry. Mamy wspaniałe kotły polodowcowe i skałki o fantastycznych kształtach. Mamy w końcu tutaj specyficzny klimat bardzo korzystny dla zdrowia i szybkiej regeneracji sił. Powinniśmy popierać rozwój mniej agresywnych form uprawiania turystyki. Od szeregu lat prowadzimy monitoring ruchu turystycznego. W tym roku odwiedziło nas co najmniej półtora miliona turystów. Zbieramy informacje z różnych źródeł. Liczymy turystów w różnych okresach roku. Prowadzimy analizę sprzedaży biletów do parku oraz na wyciągi narciarskie. Wyniki wskazują jednoznacznie, że osiemdziesiąt procent turystów przyjeżdża w Karkonosze wiosną, latem i jesienią, a tylko 20 procent w zimie. Nawet jeśliby się założyło, że sto procent turystów zimowych to narciarze, to i tak stanowią zdecydowaną mniejszość. To tylko 20 procent, 80 procent przyjeżdża tutaj, by wędrować, odpoczywać w różny sposób, a niekoniecznie na nartach.
 

     - Może gdyby zagospodarowanie narciarskie było tak Intensywne, jak chcą Austriacy, to by tych narciarzy przyjeżdżałoby więcej?
 

     - Być może tak. Jednak musimy wziąć pod uwagę to, że nie wszystkim się podoba krajobraz z linami wyciągów zwisającymi nad szlakiem. Nie podoba się krajobraz psuty takimi agresywnymi urządzeniami. Sądzę, że jest jeszcze pewna rezerwa uaktywniania zimowego wypoczynku, ale nie odważyłbym się rzucać na szalę tych dwudziestu procent przeciwko tym osiemdziesięciu procentom szukającym w Karkonoszach pięknego krajobrazu, nieskażonej przyrody i wypoczynku.
 

     - Dziękuję za rozmowę.

*     *     *

     Andrzej Raj ma czterdzieści cztery lata. Absolwent Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Poznaniu. Doktorat z ekologii lasu uzyskał w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W Karkonoskim Parku Narodowym pracuje od 1987 roku. Wykłada podstawy ekologii i ochrony przyrody na wydziale Gospodarki Regionalnej j turystyki Akademii Ekonomicznej w Jeleniej Górze. Jest ekspertem Europejskiej Federacji Parków Narodowych, członkiem Światowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN), członkiem Rady Naukowej Leśnego Banku Genów w Kostrzycy. Należy do licznych towarzystw naukowych i ekologicznych. Dawniej uprawiał narciarstwo zjazdowe, obecnie ze względu na stan zdrowia przerzucił się na narciarstwo śladowe. Z pasją fotografuje przyrodę Karkonoskiego Parku Narodowego.

Wywiad ukazał się w tygodniku "Nowiny Jeleniogórskie", nr 46, 12-18.11.2002 r.
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 18:02, Odwiedzin: 6080
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0709979534