Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Zaginiony Świat - Bukowiec

    Nigdy bym się nie spodziewała, że wystarczy pięć minut, aby znaleźć się w "zaginionym świecie", a jednak. Zaledwie pięć minut jazdy samochodem dzieli moje miejsce zamieszkania od niewielkiej miejscowości o nazwie Bukowiec (dla tych, którym to coś mówi: między Kowarami a Mysłakowicami). Kiedyś był tu świetnie prosperujący browar, gospoda, pięćdziesiąt cztery stawy rybne, folwark zajmujący się hodowlą szwajcarskich krów, serowarnia (wytwarzająca sery z mleka tych szwajcarskich krów), a przede wszystkim pałac hrabiego von Reden otoczony ogromnym, romantycznym parkiem, o którym mówiono, że należał do najpiękniejszych w całych Prusach. 

     Pierwszy raz byłam tam w środku zimy, ale w wyniku anomalii pogodowo-klimatycznych, których przykładów nam ostatnio nie brakuje, świeciło słońce, wiał ciepły wiaterek i nie było ani śladu substancji zwanej śniegiem. Wszystko tonęło w brązach i ugrach zeszłorocznych traw i bezlistnych drzew.

     Samochód zaparkowaliśmy przed pałacem. Budynek nie jest ani piękny, ani też nazbyt okazały, ale podobno jego wnętrza nie miały równych sobie nawet wśród rezydencji królewskich w Mysłakowicach, Karpnikach, czy Cieplicach. Oczywiście, jak to już bywa, niewiele z dawnego przepychu zachowało się do dziś. Minęliśmy zabudowania gospodarcze, których architektura przewyższała formę pałacu i weszliśmy wąską ścieżką na niewielkie wzgórze, gdzie hrabia wzniósł dla hrabiny budynek zwany Świątynią Ateny, Belwederem, Gabinetem Hrabiny, Pawilonem czy Herbaciarnią. Ta wielość nazw sprawia, że w opracowaniach trudno zorientować się, co autor ma na myśli, gdyż równie dobrze Herbaciarnią jak i Pawilonem można nazwać inny budynek w tym założeniu parkowym. Obiekt, który mam na myśli (nazwijmy go Obiektem X), znajduje się na wzniesieniu, ma czterokolumnowy dorycki portyk zwieńczony tympanonem i roztacza się z niego przepiękny widok na Karkonosze (nieco zasłonięty koniuszkami drzew). Prawdopodobnie posiadał niegdyś dwa boczne gabinety, których obecnie nie posiada. Właśnie to nieposiadanie stało się przyczyną zaciekłego sporu między moją osobą a tatą, który upierał się, że owych gabinetów nigdy tam nie było oraz, że litografie przedstawiające prawdopodobnie Obiekt X były w rzeczywistości jego niezrealizowanymi planami lub też wizerunkami innego, podobnego Obiektu Y, nie znajdującego się na wzniesieniu.

     Napięta atmosfera w domu doprowadziła do ponownej ekspedycji do Bukowca, w celu rozpoznania. Oględziny wykazały obecność fundamentów pozostałych po gabinetach, co jednoznacznie wykazało moją rację (uwielbiam smak zwycięstwa...).

     Wracając jednak do tematu. Z Obiektu X udaliśmy się ponownie wąską ścieżką w kierunku stawów. Tam, bowiem znajdować się miały dęby bezszypułkowe o około sześciometrowych obwodach (tak pisał przewodnik). Właśnie, gdy zeszliśmy ze ścieżki na polną, gruntową, błotnistą, przedzieloną kałużami drogę, zaczęła się wizyta w "zaginionym świecie". Zobaczyliśmy olbrzymie drzewa o nagich konarach, przy których człowiek wydawał się taki malutki. Nie mogliśmy się nadziwić, że chociaż mieszkamy tak blisko, tego miejsca, nigdy o nim nie słyszeliśmy. Gdzieś z zarośli wyskoczyło spore stado saren. Piękne dorodne sztuki. Pobiegliśmy za nimi, kiedy tuż spod naszych nóg, pewnie z jakiejś nory ziemnej wyskoczył lis. Jeszcze nigdy nie widziałam lisa z tak bliska. Pobiegł wzdłuż wody, a my za nim. Nie muszę chyba dodawać, że był szybszy. Wracaliśmy wzdłuż grobli oddzielającej stawy, będąc w jakimś niezwykłym szoku, właściwym dla odkrywców. Idąc, musieliśmy zachowywać się niezbyt cicho, bo wypłoszyliśmy z zarośli parkę czapli siwych, która wzbiła się do lotu okrążając w powietrzu staw. Nigdy wcześniej nie widziałam czapli i może dlatego, może też w wyniku całej tej atmosfery niezwykłości, wydały mi się bardziej przypominać prehistoryczne pterodonty niż ptaki. W osłupieniu wróciliśmy do samochodu.

     W Bukowcu jest jeszcze sporo do zobaczenia, toteż wracaliśmy tam wiele razy o różnych porach dnia i roku. Każda z tych wypraw, to temat na oddzielny artykuł, ale lepiej będzie, gdy sami odwiedzicie tę miejscowość.

MARIA LEGUT


Na zdjęc
iach:
1.
Kto nazwał miejscowość, w której są same dęby Bukowcem? Przedstawiciel gatunku: dąb bezszypułkowy – (Quercus petraea).
2.
Obiekt X, Świątynia Ateny, Belweder, Pawilon, Gabinet Hrabiny, Herbaciarnia – nazwę możecie wybrać.

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 18:00, Odwiedzin: 6829
Komentarze
M.M. 2005-06-12 18:09

Dziękujemy za ciekawą relacje,którą warto
byłoby poszerzyć o wydarzenia historyczne
dot.tej miejscowości. Ślązacy.
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0739638805