http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Noc Kupały w Sobótce

     Noc Świętojańska, Noc Kupały, Święto Wianków, czy wreszcie Sobótki każdemu kojarzą się nierozerwalnie z najkrótszą nocą w roku, letnim przesileniem słońca. Od dawien dawna noc ta przeznaczona była na zabawy, wróżby i czynności często rodem jeszcze z pogańskich czasów. Mają Amerykanie swoje Halloween, mamy i my swoją Noc Świętojańską, gdy na szczytach gór i w niedostępnych miejscach odbywają się sabaty czarownic, strzygi wychodzą z ukrycia, a demony straszą niewinnych ludzi.

     Obecnie z dawnych wierzeń w diabły, czarty i czarownice pozostało niewiele. Komputery, technika i rozwinięta cywilizacja nie pozostawiają wiele miejsca na pogańskie wierzenia, choćby były nawet tak romantyczne jak zakwitający raz do roku kwiat paproci. Na szczęście pozostała w nas ochota na zabawę i miłe spędzenie czasu. W okolicy 23 czerwca odbywają się w naszym kraju różnego rodzaju festyny, spotkania, jednym słowem imprezy ciekawe i warte odwiedzenia. Gdzież może być lepsza atmosfera niż u stóp śląskiego Olimpu?

     Ślęża od wieków stanowiła zagadkę dla ludów zamieszkujących jej okolice. Samotna, wyniosła góra otoczona nizinami musiała wzbudzać zainteresowanie i w naturalny sposób stała się w umysłach tych ludzi miejscem zamieszkiwanym przez bogów, odwiedzanym przez czarownice i diabły. Ślady dawnych obrzędów dokonywanych na szczycie znajdujemy i dziś w postaci kamiennych posągów Panny z Rybą, Mnicha, Niedźwiedzia, czy wałów otaczających wierzchołek góry.

     U stóp Ślęży leży niewielkie miasteczko Sobótka, które swą nazwę wzięło od imienia góry nad nim się wznoszącej. Wyraz „sobótka” miał początkowo pejoratywne znaczenie i oznaczał sabat czarownic. Tak, czy inaczej kojarzy się z obchodami Nocy Kupały, jak żaden inny wyraz. I właśnie w Sobótce odbyła się wczoraj ciekawa impreza zatytułowana „Targi Sobótkowe”. Wydarzeń było na niej co niemiara, o czym niżej.

*          *            *

I znowu na Sobotę miasto, patrząc z bliska
Widzimy górę tego samego nazwiska
Na której wierzchu niegdyś Sobótki palone
Jako święte ofiary Bogom poświęcane
Tu był zamek, na którym siedzieli Piastowie
Co kraj, prawo i język ceniąc jak swe zdrowie
Odznaczali się swymi cnotami dla ziomków
Że zapisani w księgę sławy dla potomków
I zdobią historię swymi imionami
A i nam to pochlebia, żeśmy ich wnukami...

    
Fragment poematu Bogusza Zygmunta Stęczyńskiego stał się hymnem tegorocznego Święta Sobótkowego, który raz po raz śpiewali mieszkańcy miasta z towarzyszeniem zespołu muzycznego. Impreza rozpoczęła się symbolicznym przekazaniem kluczy do bram miasta organizatorom, a potem było zabawy co niemiara.

     Na początek swe umiejętności zaprezentowali woje piastowscy z okolic Ślęży, którzy dzielnie stawili czoła wrażej drużynie szukającej zaczepki. Walka była ostra, miecze i siekiery raz po raz uderzały z łoskotem w ozdobne tarcze, a trup słał się gęsto. Oczywiście zwyciężyli nasi, którzy pokonali barbarzyńców w długiej walce. Wojowie rodem z Drużyny Wojów Śląskich KRUK z Wrocławia przyjęli zasłużone brawa od licznej publiczności.

     Zaraz potem na arenę weszli legioniści rzymscy (prosto z Lublina) z pięknymi tarczami i włóczniami. Zaprezentowali kilka szyków bojowych stosowanych w wojsku rzymskim, w tym słynnego żółwia, tworzonego z tarcz w taki sposób, że napastnicy nie mieli z żadnej strony dostępu do ukrytych pod tarczami żołnierzy.
O skuteczności tej formacji przekonało się kilku barbarzyńców, którzy z okrutnym wrzaskiem i toporami rzuciło się na legionistów. Odbijali się od „skorupy” żółwia, nie powodując żadnych strat wśród Rzymian. Wielkie brawa zebrał legionista, który w pełnej zbroi (15 kg) wykonał kilka pompek.

     W trakcie występów różnych zespołów (folkowych, rockowych, połykaczy ognia, szczudlarzy i kuglarzy) można było zapoznać się z dawnymi rzemiosłami prezentowanymi na festynie przez zapaleńców, kultywujących stare tradycje. Tak więc było bicie monet, rzeźbienie w piaskowcu, wyrób garnków, wicie wianków, tkanie gobelinów, plecienie wiklinowych koszy. Ciekawie również prezentowała się wystawa siodeł końskich.

     Kilka atrakcji przygotował Klub Ludzi Gór „Mnich” z Sobótki, który zaprezentował obszerną ekspozycję minerałów występujących w rejonie Ślęży, prezentowaną przez niemal autentycznego Walona, poszukiwacza skarbów. Dzięki Klubowi zamontowana została również na sobótczańskim rynku kolejka tyrolska, wykorzystana przez czarownicę przybyłą tutaj z czwartego piętra pobliskiego domu. Wiedźma okazała się mieć niezbyt ciekawą, trochę zarośniętą fizjonomię, ale za to nogi... 

     Targi Sobótkowe zostały pomyślane jako impreza, w której bawić mógł się każdy z mieszkańców. Degustacja kuchni staropolskiej, nauka chodzenia na szczudłach i tańca, strzelanie z kuszy były tylko jednymi z nielicznych atrakcji, których można było doświadczyć samemu. Uwieńczeniem był natomiast doskonale przygotowany spektakl opowiadający historię miasta i okolic, od momentu stworzenia przez moce piekielne Ślęży, Raduni i przełęczy Tąpadła, poprzez sabaty czarownic, historię Ślężan po Piotra Własta, osobę bardzo zasłużoną dla tego regionu.

     Organizatorzy zapewniają, że tego typu inicjatywy będą powtarzane nie tylko w Sobótce, ale także w niedalekich Będkowicach, gdzie znajduje się rezerwat archeologiczny. Przeszkodą jest jednak niezrozumiały upór wojewódzkiego konserwatora zabytków, który raz za razem odmawia zgody na organizowanie imprez na terenie rezerwatu, mimo że miejsce jest do tego jakby stworzone i z pewnością nie zagraża mu zniszczenie.

     Relację natomiast można by zakończyć optymistycznym: „i ja tam byłem, miód i piwo piłem...”


 

Waldemar Brygier
23 czerwca 2002

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 16:53, Odwiedzin: 11565
Komentarze
Kazimierz Czesław Soćko 2005-06-17 14:43
Bardzo żałuję że nie mogę bywać na takich imprezach,tymbardziej że utożsamiam sie bardziej z religią pogańską ,gdyż jest mi bliższa,słowiańska.Waszą strone znalazłem dopiero dzisiaj,gdyż chciałem wiedzieć więcej o nicy Kupały.Pozdrawiam Czesław.
Kazimierz Czesław Soćko 2005-06-17 14:43
Bardzo żałuję że nie mogę bywać na takich imprezach,tymbardziej że utożsamiam sie bardziej z religią pogańską ,gdyż jest mi bliższa,słowiańska.Waszą strone znalazłem dopiero dzisiaj,gdyż chciałem wiedzieć więcej o nicy Kupały.Pozdrawiam Czesław.
JUlka 2005-06-21 10:34
Błagam napiszcie program tegorocznej imprezy, b.chętnie wybierzemy się z przyjaciółmi (jestesmy ze Świdnicy):-)
JUlka 2005-06-21 10:35
Błagam napiszcie program tegorocznej imprezy, b.chętnie wybierzemy się z przyjaciółmi (jestesmy ze Świdnicy):-)
davyjohn 2005-06-21 18:36
Mała korekta do informacji zawartych we wstępie: Noc Kupały jest bazpośrednio w noc po pierwszym dniu lata (czyli 21-22 czerwca) a Noc Świętojańska to noc po dniu Św. Jana (23-24 czerwca). Noc Świętojańska "powstała" później, już w czasach chrystianizacji. Noc Kupały ma natomiast korzenie jak najbardziej pogańskie. Prawdziwe Święto Zakochanych powinno być więc obchodzone w Noc Kupały, czyli 21-22 czerwca.
ja ja 2005-07-24 18:39
czy jest jakas impra w swidnicy festyn itp
<lol> 2005-10-09 16:12
To jest bardzo ciekawe tylko za duzo opisow. dziekuje za zrobienie tej stronki poniewaz cos o noc kupaly bylo mi potrzebne na Polaka.
DZIEKAS TEN KTO TO NAPISAL JEST COOL, SUPEER, XTRA
kutas 2007-10-25 18:03
lol kurwaaaaaaaaaaaa
kurwaaaaaaaaaaaaaa
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0742309093