http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Śląskie zamki i pałace

Artykuły

Sudeckie schroniska

     Jest źle – takimi słowami można by określić stan sudeckich schronisk. Sfrustrowana obsługa, często odburkująca turyście zamiast rzeczowo odpowiedzieć, stare koce, zniszczone piętrowe łóżka, zaniedbane sanitariaty i generalnie zły stan budynków. Co jest tego przyczyną? Na pewno nie zła wola dzierżawców, którzy starają się jak mogą, by utrzymać to co jest i jeszcze trochę poprawić, aby było lepiej. Na pewno nie turyści, którym zdarza się zniszczyć jakiś sprzęt, bo tak działo się zawsze. Problemem są pieniądze, a raczej ich brak, który skutecznie hamuje rozwój naszych schronisk, przy okazji przyczyniając się do coraz mniejszego zainteresowania nimi turystów o zasobniejszym portfelu, mogących zostawić w nich sporo gotówki, w zamian za dobrą usługę.

     No właśnie – dobrą usługę. Kilka schronisk, jak na przykład „Odrodzenie” na Przełęczy Karkonoskiej, czy „Samotnia” i leżąca tuż obok „Strzecha Akademicka” oferują obok tanich, o turystycznym standardzie pokoi, także droższe, ale za to luksusowo, jak na schronisko górskie, wyposażone pokoje. W „Strzesze” jest nawet do dyspozycji gości sauna. Wszystko po to, aby zachęcić do przyjazdu bogatszych turystów, bo czasy, gdy z radością witało się ubrudzonego na szlaku turystę z wielkim plecakiem na plecach dawno minęły. Teraz liczy się niestety kasa, a tej plecakowcy, jakby z definicji, nie posiadają. Dlatego nie dziwmy się, że wrzątek jest płatny, a sale wieloosobowe skromnie wyposażone.

     Pieniądze spędzają sen z oczu dzierżawcom schronisk. I to nie tylko te, które pozwalają im utrzymać schronisko, remontować na bieżąco i jako tako żyć, ale głównie te, które muszą odprowadzać do kasy spółkom PTTK, którym podlegają i gminom. Są to kwoty niemałe, bo sięgające w niektórych przypadkach nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie. Pół biedy, gdy jest sezon, ale poza nim sytuacja dzierżawców staje się często tragiczna. I tylko ich  operatywności zawdzięczamy, że schroniska funkcjonują i przyjmują gości.

     Gdy sięgnąć pamięcią wstecz, łatwo wywołać obraz schronisk górskich, w których pełno było turystów, zawsze znalazł się ktoś z gitarą, a w niektórych nocleg „na glebie” był normalną sprawą i nikogo nie dziwiła taka propozycja. Czasy się zmieniły, coraz więcej ludzi chce mieć wyższy standard, a i łazików we flaneli, wełnianych skarpetach i z gitarą jakby mniej na szlakach. Wyparły ich rodzinki spacerujące w okolicach wyciągów z foliowymi reklamówkami, w adidasach na nogach i bejsbolówkach na głowach. Krzykliwe, kolorowe, fotografujące wszystko i wszystkich, łamiące przepisy i na dodatek nic sobie z tego nie robiące. Taki jest obraz dzisiejszej turystyki górskiej. Smutne, ale prawdziwe.

     W ostatnim czasie zamknęło swoje podwoje kilka schronisk PTTK w Sudetach. Zaczęło się od „Marii Śnieżnej” na Iglicznej koło Międzygórza, której dzierżawcy rozpoczęli potężny remont. Plany obejmowały podwyższenie standardu pokoi, zbudowanie przytulnego barku z odsłoniętą starą studnią i wiele innych inwestycji. Co za tym idzie ceny noclegów miały wzrosnąć – czy będą dostępne dla zwykłych turystów? Potem dochodziły do nas wieści o kolejnych nieczynnych obiektach: Bacówka pod Trójgarbem, Jagodna, Orlica, a ostatnio ciemne chmury zawisły nad Andrzejówką, o czym pisaliśmy niedawno.

     Bacówka pod Trójgarbem nie przyjmuje w tej chwili turystów, bo nie ma kto tego robić. W obiekcie mieszka tylko osoba pilnująca dobytku, który w przeciwnym razie w krótkim czasie stałby się łupem złodziei, tylko czekających na taką okazję. Jest już co prawda nowy chętny na dzierżawę, ale czy przetrwa dłużej niż dwaj jego poprzednicy? Czy nie porywa się z motyką na słońce? Czy nie zostanie „zjedzony” przez czynsze i opłaty dzierżawne? O losach Jagodnej z kolei i Orlicy dobitnie świadczą nie odbierane telefony w tych schroniskach. Nie ma tam nikogo, z kim można by porozmawiać o ich dalszych losach.

     Jaka będzie przyszłość schronisk górskich PTTK? Wszystkimi nieczynnymi obecnie obiektami zarządza spółka Sudeckie Hotele i Schroniska, podległa Polskiemu Towarzystwu Turystyczno-Krajoznawczemu. Czy zarządza dobrze? Od lat wysłuchiwałem od niezadowolonych dzierżawców skargi na spółkę, od lat też wydawało mi się, że ich opinie są bardzo subiektywne, zabarwione emocjami, spowodowanymi koniecznością płacenia tysięcy złotych czynszów. Jak jednak interpretować fakt, że kilka schronisk jednocześnie przestało funkcjonować? Takiej sytuacji nie było do tej pory w sudeckiej turystyce. Czy jest to tylko przedziwny zbieg okoliczności, czy może efekt działania spółki? Nie wystarczy założyć garnitur, by stać się dobrym menedżerem...

     Spróbowałem skontaktować się z Sudeckimi Hotelami i Schroniskami, ale moje pytania na temat zamkniętych schronisk wywołały u sekretarki jedynie popłoch i stwierdzenie, że nie jest ona upoważniona do udzielania jakichkolwiek informacji. Podobny efekt przyniosła rozmowa z panem, który w końcu zdecydował się ze mną porozmawiać – pełna konspiracja, zero informacji, nic na telefon. Działania, które od razu wywołują podejrzenia o przekręty. Znacznie bardziej rozmowne były natomiast osoby nie związane ze spółką, ale mające kontakty z dzierżawcami, którzy nota bene również nie chcieli wygłaszać sądów o spółce, obawiając się sankcji. Trochę to dziwne w obecnych realiach, ale może niewiele się jednak zmieniło od czasów lat 70. i 80-tych?

     A to o czym dowiedziałem się nieoficjalnie, mówi o pazerności spółki, która ściąga ze schronisk potężne czynsze, niewiele dając w zamian. Elektrownia wodna na Śnieżniku czy remont Jagodnej, pochłonęły ogromne fundusze z prywatnych kieszeni dzierżawców, a spółka Sudeckie Hotele i Schroniska nie zwróciła im ani grosza. Podobnych przykładów można by pewnie mnożyć. Generalnie dzierżawcy narzekają na każdym kroku i nie są zadowoleni ze współpracy z zarządcą PTTK-owskich schronisk. Istnieje co prawda jeszcze Zarząd Majątkiem PTTK z siedzibą przy Zarządzie Głównym, ale i oni działają, jakby w konspiracji. Na e-maile nie odpisują, rozmowy telefoniczne kończą się stwierdzeniem, że nie ma osoby odpowiedzialnej za tę sprawę. I znów pełna konspiracja, żadnej informacji na zewnątrz. A jako działacz PTTK już myślałem, że coś się w tej organizacji na lepsze zmienia. Niestety to tylko pobożne życzenia.

     Sudeckie schroniska z pewnością będą istniały. Przynajmniej do czasu, gdy PTTK nie zechce się ich pozbyć, ale miejmy nadzieję że do tego nie dojdzie. Jak jednak ma się poprawić ich standard i jakość oferowanych przez nie usług, gdy co chwila zmienia się w nich dzierżawcę? Kto logicznie myślący zainwestuje własne pieniądze w nie swoją własność, mając przed sobą perspektywę wygaśnięcia umowy i groźbę niepodpisania następnej? Wiele jest opinii, że PTTK to moloch coraz bardziej nie radzący sobie z poszczególnymi aspektami swej działalności. Schroniska są tego dobitnym przykładem.


Waldemar Brygier
czerwiec 2002

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 16:42, Odwiedzin: 8226
Komentarze
ammo 2006-01-03 14:30
Współczuję że jednak doszło do takiej sytuacji. Z tego co wiem to w Beskidzie Niskim i w Bieszczadach także nie jest wesoło (jeśli chodzi o schr. PTTK). Ja piszę z miejscowości koło Żywca w Beskidzie Żywieckim i jeżeli chodzi o stan schronisk na naszym terenie (Markowe Szczawiny, Rysianka, Rycerzowa, Wielka Racza...itd.) to jest on dobry, a na nasze polskie warunki nawet B. dobry, nie mówiąc o schonisku na H. Miziowej które bardziej przypomina Hotel niż normalne schronisko.
pozdrawiam i życzę jak najszybszej poprawy sytuacji sudeckich schronisk. Będzie dobrze!
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0869858265