Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Artykuły

Co kogo przerosło?

Odpowiedź na artykuł M. Chromicza "Izerska pętla" z Nowin Jeleniogórskich


    Z zainteresowaniem ale i niesmakiem przeczytałem artykuł red. Marka Chromicza pt. "Izerska pętla" zamieszczony w "Nowinach Jeleniogórskich" z dn. 05.11.2001 r. Jego autor, obficie cytując wypowiedzi Nadleśniczego ze Szklarskiej Poręby, Krzysztofa Bałazego, odniósł się do sprawy wypowiedzenia przez Nadleśnictwo dzierżawy schroniska w Orlu Stanisławowi Kornafelowi. Wydźwięk całego tekstu jest jednoznaczny i można go streścić w przytoczonych przez autora słowach Nadleśniczego: "ten obiekt w rękach obecnego dzierżawcy nie powinien pozostać ani dnia dłużej, niż jest to konieczne z powodów formalnych". Dalej stwierdził, że jego zdaniem "skala problemów występujących na Orlu przerosła finansowe możliwości dzierżawcy".

    Nie zamierzam dyskutować o podnoszonych przez dzierżawcę wątpliwościach natury prawnej czy roszczeniach finansowych – nie moja to sprawa. Ponieważ jednak działalność St. Kornafela na Orlu obserwuję od samego początku, chciałbym odnieść się do niektórych stwierdzeń zawartych w artykule. Z wypowiedzi Nadleśniczego wynika, że "leśniczówkę wydzierżawiono niegdyś dlatego, że nikt z leśników nie chciał tam zamieszkać". Szkoda, że nie dodał dlaczego. A dlatego, że była to prawie ruina – strop nad obecną kuchnią się walił, w piwnicy stała woda po pas, przez dach części gospodarczej zobaczyć można było gwiazdy (o ile akurat nie padało). Zamiast mówić obłudnie o niskim czynszu, wpływającym do kasy Nadleśnictwa, należałoby podziękować panu Kornafelowi, że zaoszczędził właścicielowi budynku kosztów jego rozbiórki, którą nieuchronnie należałoby przeprowadzić, gdyby obiekt jeszcze trochę postał nieużytkowany.

    Zdaniem Nadleśniczego zachodzące w schronisku zmiany "polegają w istocie na zrobieniu dopiero teraz części tego minimum, które powinno tam mieć miejsce już w pierwszych miesiącach dzierżawy". Skoro tak, to pytam: kto wylewał nowy strop nad połową budynku pod koniec 1992 roku? Przecież nie krasnoludki? Kto w tym samym roku skutecznie osuszył zalaną od dawna piwnicę (a wymagało to odszukania pod ziemią, odkopania i oczyszczenia kompletnie zatkanego kanału odwadniającego)? Kto wyremontował (a częściowo wymienił) okna? Kto od podstaw urządził pomieszczenia, w których znajduje się kuchnia i świetlica? Przy tym nadleśniczy może nie zdawać sobie z tego sprawy, ale większość tych prac wykonano w okresie największego załamania w ruchu turystycznym. Pan Kornafel rozpoczął działalność w miejscu turystom zupełnie nieznanym (do 1990 roku nikogo do Orla nie wpuszczał WOP), w momencie gdy wiele zdekapitalizowanych obiektów turystycznych obracało się w ruinę. I krok po kroku wykonał remont kapitalny połowy schroniska. A że druga połowa pozostała niemal bez zmian? Wypadałoby dopowiedzieć, że istotna jej część została wyłączona z dzierżawy, niby jako niezbędna dla Nadleśnictwa. Tylko jak wytłumaczyć, że Nadleśnictwo w tych pomieszczeniach przez dziewięć lat nic nie zrobiło?! A nie ulega wątpliwości, że takie kawałkowanie obiektu wymagającego generalnego remontu nie pozwala w sensowny sposób zagospodarować całości.

    Z wypowiedzi Nadleśniczego wynika, że chciałby mieć w Orlu "prawdziwe, dobrze prowadzone i utrzymane schronisko". I ma pretensje, że "do oczekiwanego, choćby bardzo średniego standardu jest ciągle daleko". W związku z tym nasuwają się dwa pytania.

    Po pierwsze – ile Nadleśnictwo otrzymało pisemnych skarg na działalność St. Kornafela? Pytanie o tyle istotne, że Gospodarz Orla zebrał prawie 1 200 podpisów od turystów protestujących przeciwko usuwaniu go ze schroniska.

    Po drugie – jak rozumiemy pojęcie schroniska? Czy jako komfortowy obiekt dla ludzi z kasą, którego utrzymanie sporo kosztuje i za noclegi trzeba też sporo płacić, czy jako tanią bazę dla tych, którzy groszem nie śmierdzą, a w góry idą po to, by oderwać się na chwilę od może i wygodnej, lecz zarazem uciążliwej cywilizacji? Pan Kornafel (być może z konieczności) wybrał tę drugą opcję. I sądząc z poparcia jakie zebrał, miał rację. Turyści decydujący się na nocleg w górach oczekują nie tyle komfortu (ten zapewniają liczne obiekty w Szklarskiej Porębie), ale turystycznej atmosfery. Ci goście, którzy odwiedzają schronisko w Orlu, dobrze rozumieją problemy z jakimi boryka się Gospodarz i godzą się na pewne stale ograniczane zresztą niewygody (nawiasem mówiąc szklanka do ręki nigdy mi się na Orlu nie przykleiła, ale może mam zbyt mało lepkie ręce). Znajdują tam bowiem tanie noclegi i nastrój prawdziwego schroniska, o który w na wskroś ucywilizowanych Sudetach raczej trudno. Lekceważenie tych ludzi przez leśną administrację natychmiast przełoży się na opinię o lasach jako instytucji wśród turystów. Czy o to chodzi? Zresztą co Nadleśniczy proponuje w zamian?

    Z artykułu dowiadujemy się, że "do grona zainteresowanych, którzy już oglądali Orle, należy m.in. jeden z 200 najbogatszych ludzi w Polsce, który chce w tym miejscu inwestować w turystykę". Dalej czytamy, że cała okolica w wizjach Nadleśniczego, to wielka "Izerska Pętla (…) z dużym, turystycznym biznesem". Pętla ta objęłaby "bazę w Jakuszycach, na Orlu, ciągle jeszcze istniejące zabudowania na Rozdrożu Izerskim i dwa kamienne domki ukryte w izerskich lasach". Dalej czytamy, że miałaby do tego dojść "budowa 17-hektarowego zbiornika wody w Jakuszycach". Popatrzymy na poszczególne elementy tej "pętli". Jakuszyce swój rozgłos zawdzięczają przede wszystkim Stowarzyszeniu "Bieg Piastów". Wprawdzie dobra współpraca Nadleśnictwa ze Stowarzyszeniem jest powszechnie znana, to jednak nie zmienia ona faktu, że to Julian Gozdowski a nie Krzysztof Bałazy jest postrzegany jako ojciec sukcesu Jakuszyc. 17-hektarowy zbiornik pozostaje na papierze i nie wiadomo czy w ogóle kiedykolwiek powstanie. Zresztą dla turystyki pożytek z akwenu położonego 800 m n.p.m., w rejonie gdzie jesień zaczyna się z początkiem września a śnieg leży nieraz do maja, byłby co najmniej problematyczny (nie wiem czy poza klubem morsów ktokolwiek chciałby się w nim kąpać). Nie bardzo wiadomo o jakie "dwa kamienne domki ukryte w izerskich lasach" chodzi.

    Dobrze, że Nadleśniczy dostrzega "ciągle jeszcze istniejące zabudowania na Rozdrożu Izerskim". A właśnie. W 1994 roku to dawne schronisko, użytkowane przez Nadleśnictwo, było jeszcze w stanie używalności. Ba, był to dobrze utrzymany budynek, w znacznie lepszym stanie niż leśniczówka w Orlu. Od paru już lat jednak stoi on pusty, straszą okna zabite deskami, z zewnętrznych ścian obłazi farba. A jak obiekt ten jest położony? – przy ruchliwej szosie, w połowie drogi między Szklarską Porębą a Świeradowem, w miejscu, z którego w pięciu kierunkach rozchodzą się szlaki turystyczne. Toż to wymarzona lokalizacja dla turystycznego biznesu! Co więcej, atrakcyjność tego miejsca jeszcze wzrośnie po przeobrażeniu Świeradowa w ośrodek narciarski na europejskim poziomie, co – jak pisał niedawno red. Chromicz – nastąpić ma już niebawem. Dlaczego więc nie ogłasza się przetargu na ten obiekt? Może "jeden z 200 najbogatszych ludzi w Polsce" zainwestowałby tam, póki nie jest za późno?

    Czas na podsumowanie. Dokonania Nadleśnictwa w dziedzinie rozwoju turystyki nie jawią mi się zbyt imponująco. Czy naprawdę główną przeszkodą w realizacji wizji "Izerskiej Pętli" jest pan Kornafel i od wyrzucania go z Orla należy zaczynać tworzenie "pętli"? A może to działania w turystycznym biznesie przerosły leśników?

    Panie Bałazy! Chylę czoło przed Panem jako leśnikiem. Mam nadzieję, że kiedy za lat czterdzieści (o ile dożyję), wybiorę się z wnukami w Góry Izerskie, pokażę im szumiący las i powiem, kto go odnawiał po klęsce ekologicznej. Mam jednak prośbę. Niech leśnicy sadzą drzewa, pielęgnują je, a gdy przyjdzie na to czas, wycinają. A zagospodarowanie turystyczne niech zostawią fachowcom.


Jacek Potocki, przewodnik sudecki I klasy

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 13:29, Odwiedzin: 5173
Komentarze
M.M. 2005-06-13 14:48

Bardzo cenne i rzeczowe uwagi p.Potockiego
powinny zmienić stanowisko Nadleśnictwa,
i spowodować logiczne zagospodarowanie tych
wartościowych turystycznie terenów! Ślązacy!
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0883440971