Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Sudety nr 96

Artykuły

Sztolnia nie dla turystów

    Wody gruntowe oraz ulatniający się gaz zagrażają poniemieckiej atrakcji. Nie będzie półtorakilometrowej, podziemnej trasy pod centrum Wałbrzycha. Lisia Sztolnia, która miała być magnesem dla turystów z całego świata, jest zbyt niebezpieczna, aby wpuścić tam ludzi. Przynajmniej na razie.

    Plany były ambitne - półtorakilometrowa trasa w poniemieckiej sztolni. Przejażdżka górniczymi wagonikami i spływ łodzią wśród ekspozycji dokumentujących górniczą historię regionu. Rzeczywistość jednak brutalnie zweryfikowała zamiary.

Zbyt niebezpiecznie

   
Co prawda tunel udało się już udrożnić. Całą trasę można już było nawet przejść w pozycji pionowej. Do czasu.

    - Okazało się, niestety, że wody gruntowe zbyt szybko się podnoszą. Nie stać nas na ciągłe wypompowywanie - tłumaczy Marek Szeles, rzecznik Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu. Niezwykle niebezpieczny jest też ulatniający się w sztolni gaz. To efekty szkód górniczych, występujących w całym mieście. Dopóki grunt nie przestanie siadać - w Lisią Sztolnię nie warto inwestować.

Poczekamy kilka lat

   
- Nie wiadomo, na jak długo trzeba odłożyć pomysły o pełnym wykorzystaniu Lisiej Sztolni - nie ukrywa Marek Szeles. - Może to być nawet kilka lat. Teraz po prostu nikogo nie stać na ciągłe wypompowywanie wody i wietrzenie korytarza. Miesięczny koszt takiej operacji to ponad 30 tysięcy złotych. Miasto nie ma pieniędzy, a taki wydatek dla Muzeum Przemysłu i Techniki byłby finansowym ciosem w plecy. Muzeum boryka się z pustą kasą i o takich inwestycjach nie może nawet pomarzyć.

Radni zaskoczeni

    Zdzisław Wiśniewski, szef Komisji Kultury UM, która wczoraj zajmowała się tą sprawą, mówi, że jest mocno zaskoczony. Podobnie jak inni członkowie.

    - Nikt nas wcześniej nie uprzedzał o ewentualności tak poważnych zagrożeń w Lisiej Sztolni. Wprawdzie uczestniczący w obradach komisji dyrektor Muzeum Przemysłu i Techniki, Jerzy Kosmaty, prezentował zupełnie inny pogląd, ale nam trudno jest kwestionować ekspertyzy, które przedstawił Zarząd. Tym bardziej że chodzi o bezpieczeństwo zwiedzających.

    Wobec rozbieżności opinii w kwestii zagrożeń, członkowie komisji stanęli na stanowisku - jeśli warunki hydrogeologiczne wyklarują się w I kwartale przyszłego roku, wówczas wróci się do sprawy finansowania w 2003 roku.

    - W sytuacji, gdy pieniędzy brakuje, nie można niczego robić pochopnie - mówi Zdzisław Wiśniewski. Ale w tym przypadku nie pieniądze są decydujące, lecz zagrożenie. Ta sprawa musi być ostatecznie wyjaśniona.

Będzie prowizorka

   
Pomysłodawcy udostępnienia Lisiej Sztolni turystom nie chcą pogodzić się z porażką. Dlatego powstał pomysł, aby otworzyć choć część podziemnej trasy.

    - Turyści będą mogli przejść sześćdziesięciometrowy odcinek sztolni. Tylko tyle można na razie udostępnić, aby nie narażać nikogo na niebezpieczeństwo - mówi Marek Szeles. - Na tym odcinku będzie można zobaczyć kilka ekspozycji, ale niestety będzie to tylko namiastka zaplanowanych atrakcji.

    Tak więc ci, którzy od kilku lat śledzili postępy prac w Lisiej Sztolni, będą musieli obejść się smakiem. Chyba że zadowoli ich zrobienie pod ziemią zaledwie kilku kroków.

Bartłomiej Dwornik
22 listopada 2001
Słowo Polskie
 
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-05-15, godz. 13:19, Odwiedzin: 5196
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0933930874