http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Piesze » Góry i Pogórze Orlickie

Na Bukovą horę - 1 maja 2003

Jamné nad Orlicí – Jablonné nad Orlicí – Bystřec – Čenkovice – Buková hora – Červenovodské sedlo – Hvězda – Jamné nad Orlicí

     W Jamném planowaliśmy spędzić dwie noce, tak więc ta wycieczka była "na lekko", bez zbytniego bagażu w plecaku. Dzień wcześniej mieliśmy okazję wziąć udział w paleniu czarownic – czeskiej tradycji witania lata. Bawiliśmy się do późna w nocy, było piwo, kiełbaski z grila, tańce, ale rano wstaliśmy bez charakterystycznych polskich dolegliwości. Po śniadaniu ruszyliśmy w planowanej porze na szlak. Do Jablonného można dotrzeć na dwa sposoby – drogą asfaltową, po której odbywa się regularny ruch, albo zielonym szlakiem, który również prowadzi asfaltem, ale jest to wąska droga nieco w lewo od głównej drogi, coś na kształt drogi dla maszyn rolniczych. Oczywiście wybraliśmy szlak i nie zawiedliśmy się, bo pofałdowana trasa dostarczyła nam kilka ciekawych widoczków na okoliczne góry, jak i na Jablonné.

     Gdy dotarliśmy do miasta, zwiedziliśmy je dość dokładnie – właściwie w większości każdy na własną rękę. Miasto jest ciekawe i posiada szereg ważnych zabytków. Potem zbiórka, stary napis na ścianie gospody, podziwianie detali architektonicznych starych chat, kamień krzyżowy, kościół, ciekawe nagrobki na cmentarzu i znowu znaleźliśmy się na asfalcie, czyli na szlaku turystycznym. Niestety dużo szlaków w Czechach poprowadzonych jest takimi drogami, co skutkuje bólem stóp po dłuższym marszu. Czekał nas kilkukilometrowy marsz do miejscowości Bystřec. Tuż nad nią napotkaliśmy kapliczkę św. Trójcy w formie domku, przy której po obu stronach rosły dwa ogromne drzewa, zasadzone pewnie w czasie jej budowy na początku XVIII wieku.

     Bystřec to niewielka miejscowość malowniczo położona w dolinie potoku Čenkovičky. Przychodząc od strony Jablonného ma się przed sobą w dole kościół i zabudowania wsi. Jak w każdej niemal wsi jest i tutaj knajpa, gdzie można napić się dobrego czeskiego piwa i zjeść smaczny obiad. My jednak ruszyliśmy dzielnie dalej, nie zważając na kuszący szyld Holby. Podeszliśmy do kościoła i po obejrzeniu go z zewnątrz, już mieliśmy iść dalej, gdy nagle przyszedł pan, który wstawiał kraty w oknie, wyłamane podczas włamania do kościoła, które miało miejsce dzień wcześniej. Otworzył nam kościół i mogliśmy zobaczyć jego ciekawe wnętrze. Przy kościele stoją też dwa pomniki, poświęcone ofiarom I i II wojny światowej.

     Dalsza część trasy wiodła doliną potoku Čenkovičky, z początku po asfalcie, ale wkrótce zeszliśmy na wygodną, zacienioną leśną drogę. W tym miejscu ma swoje granice pomnik przyrody "Čenkovička" obejmujący dolinę potoku i chroniący występującą tu licznie śnieżycę wiosenną. Mieliśmy akurat okazję być tutaj w czasie jej kwitnienia. Na skraju lasu stoi też ciekawa kapliczka upamiętniająca mieszkańca pobliskich Čenkovic Franciszka Haislera, który w 1866 roku zginął tutaj, prawdopodobnie (tak wynika z malowidła i napisu) pomyłkowo zastrzelony przez myśliwych.

     Dalsza część trasy wiedzie miłą dolinką aż do Čenkovic, gdzie wreszcie zasiedliśmy na zasłużony odpoczynek, posiłek i piwo oczywiście. Pobliski kościół musiał poczekać na swoją kolejkę, bowiem najpierw postanowiliśmy usatysfakcjonować ciało, a dopiero potem ducha. Kościół pochodzi z lat 1870-72 i ta ostatnia data widnieje na portalu. Postawiono go na miejscu wcześniejszego drewnianego, wzmiankowanego w 1667 roku.

     Wieś jest popularna zwłaszcza wśród miłośników narciarstwa zjazdowego, bowiem na pobliskiej Bukovéj horze jest kilka wyciągów. Nasz szlak prowadził obok wyciągów i między nimi miał piąć się na szczyt Bukovéj hory. Niestety nie mogliśmy go zlokalizować i poszliśmy wzdłuż jednego z wyciągów wprost na doskonale widoczny szczyt góry, na której stoi sporych rozmiarów przekaźnik. Był to najtrudniejszy tego dnia odcinek – dość strome, jednostajne podejście na długim odcinku. Sił dodawał nam wydawaloby się bliski wierzchołek góry, było to jednak złudne wrażenie, bo pomimo kolejnych kroków, jakoś się niezbyt szybko przybliżał. Nagrodą za trud były widoki za naszymi plecami – im wyżej byliśmy, tym rozleglejsze. Zmęczeni dotarliśmy jednak w końcu na szczyt i padliśmy w trawie.

     Buková hora jest doskonałym punktem widokowym. Budowa przekaźnika i tras narciarskich spowodowały wylesienie sporej połaci północnego stoku. Długo zachwycaliśmy się panoramą i rozpoznaliśmy wiele pasm i poszczególnych gór, w tym Ślężę oraz Karkonosze. Doskonale, jak na dłoni, był też widoczny pobliski Suchý vrch. Uczta duchowa była wyśmienita. Potem ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku Hvězdy. Po drodze znów mieliśmy kilka wybitnie widokowych miejsc, tym razem na wschód, a że widoczność tego dnia była doskonała, z łatwością rozpoznawaliśmy poszczególne szczyty Masywu Śnieżnika i Jesioników z Pradziadem. Za nimi majaczyły Beskidy.

     Na Červenovodským sedle nasza grupa podzieliła się. Część poszła przez Prostřední vrch na Hvězdę, reszta łatwiejszą drogą w to samo miejsce. Tutaj z kolei nastąpił podział na kilka grupek – my poszliśmy odchodzącą z Hvězdy asfaltową drogą w kierunku Suchégo vrchu, by po około 700 metrach zejść na odchodzącą w lewo leśną drogę. Naszym celem była zaznaczona na mapie kapliczka przy tej drodze. Niestety nie było jej, udało nam się zlokalizować jedynie miejsce, gdzie prawdopodobnie stała – dwa potężne drzewa liściaste w świerkowym lesie, położone w takiej odległości od siebie, że zmieściłaby się tam "nasza" kapliczka. Dawniej bardzo często sadzono po obu stronach pomników, czy kaplic drzewa, można znaleźć takie w wielu miejscach

     Po chwili byliśmy już na skraju łąk nad Jamném nad Orlicí. Było jeszcze dość wcześnie, świeciło słońce, byliśmy zmęczeni, więc nijak nie mogliśmy oprzeć się pokusie spędzenia w tym miejscu dłuższej chwili, tym bardziej że przed nami rozpościerał się malowniczy widok. Zdjęliśmy buty i zalegliśmy w trawie... Wypoczęci ruszyliśmy w końcu w dół do wioski i do naszego hotelu. Wspólne piwo wieczorem zakończyło ten niezwykle ciekawy dzień.

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-04-27, godz. 09:20, Odwiedzin: 4355
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.1016268730