http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Piesze » Góry i Pogórze Orlickie

Wzdłuż Zdobnice - 12 września 2001

    Któż mógł się spodziewać, że kolejny dzień raczyć nas będzie deszczem? Po ostatnim bardzo mokrym okresie, wydawało się, że wreszcie będzie słonecznie, a przynajmniej sucho. I nawet z samego rana zaświeciło przez mgłę słońce, ale tylko na kilka minut i szybko schowało się za ciemne, deszczowe chmury. Mimo wszystko ruszyliśmy z Bedřichovki w górę szlakiem niebieskim. Było już dość późno, więc zrezygnowaliśmy z wizyty w knajpce i raźno pomaszerowaliśmy asfaltem, by po kilkuset metrach zejść z niego i wejść na leśną drogę. 

    Na mapie, jak to na mapie - trochę poziomic i krótki odcinek. W rzeczywistości czekało nas długie i mozolne podejście. Nic dziwnego, skoro z wysokości 726 metrów chcieliśmy wywindować się na główny grzbiet Gór Orlickich na wysokość ponad 1000 metrów. Oczywiście weszliśmy zziajani, a na dodatek całkowicie przemoczeni, bo deszcz padał coraz intensywniej.

     W normalnych warunkach, czyli przy dobrej pogodzie grzbiet Gór Orlickich jest bardzo widokowy. Gdy my jednak na niego dotarliśmy, przywitał nas porywistym wiatrem, niską temperaturą, zacinającym deszczem i widocznością kilkudziesięciu metrów. Nie pozostało nam więc nic innego jak szybko umykać w dół, gdzie drzewa dawały nadzieję na osłonę od zimnego wiatru. Przy okazji okazało się, że niebieski szlak nie jest już poprowadzony jak na mapie i trochę nas to zdezorientowało. Uparcie jednak szliśmy za niebieskimi znakami i w końcu dotarliśmy do zielonych, które prowadziły w dół.

    Po asfaltowym marszu, dotarliśmy wreszcie do Luisino Údoli
, które było kiedyś osadą zbudowaną dla pracujących tutaj drwali, a teraz stoi tutaj gajówka i kilka innych budynków, używanych obecnie jako domki letniskowe. Tutaj deszcz trochę zelżał, a nawet przestało na chwilę padać, napawając nas nadzieją. Gdy tylko jednak ruszyliśmy, deszcz ruszył z nami. Ot, deszcz-turysta...

    Zeszliśmy do doliny Zdobnice i cały czas szosą schodziliśmy coraz niżej. Wreszcie ku zadowoleniu naszych poobijanych twardym asfaltem stóp, szlak czerwony którym podążaliśmy skręcił w prawo i leśną drogą począł wspinać się na zbocza wzgórza Pláň i następnie trawersując  górę dotarł do kilku chat, które noszą nazwę Zdobnická Seč. Również i te domki to obecnie letnisko, których dużo w czeskich górach.

    Trudno coś ciekawego napisać o następnym odcinku. Prowadzi cały czas leśnymi i polnymi drogami, z których z pewnością rozpościerają się piękne panoramy, ale gdy my tam szliśmy widzieliśmy jedynie kapiące z naszych nosów krople wody, ciemne chmury i mgły. Poza tym nasze oczy wbite były w błotniste podłoże pełne kamieni i korzeni. jakaż była wobec warunków wędrówki nasza radość, gdy po wyjściu na szosę, kilkaset metrów przed nami zobaczyliśmy szyld "Kovárna" i światła w restauracji.

    Po posiłku okraszonym piwem i herbatą z rumem, zaczęliśmy szybko, prawie że zbiegać w dół. Był to jedyn sposób, aby rozgrzać się po wizycie w niezbyt ciepłej knajpie. Teraz czekało nas kilkukilometrowe dreptanie po asfalcie aż dotarliśmy do rzeki Řičkí w miejscu zwanym Julinčino Údoli. nawet nie mieliśmy ochoty na podziwianie naprawdę pięknej w tym miejscu rzeki i szybko zaczęliśmy wspinać się szosą w górę, by wreszcie dotrzeć do polnej drogi w którą skręcił nasz żółty szlak.

    Ostatni odcinek był ciekawy, mimo padającego wciąż deszczu. najpierw dotarliśmy do skromnego dworku z zabudowaniami gospodarskimi i ruinami ogromnej stodoły, a potem do pięknej alei pełnej zabytkowych drzew, która wyprowadziła nas do Rokytnicy
.
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-04-27, godz. 09:10, Odwiedzin: 4135
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0952861309