http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Piesze » Góry i Pogórze Wałbrzyskie

Wycieczka Świebodzicka - Marek Potocki

Świebodzice - Mokrzeszów Górny - Jeziorko Daisy – Lubiechów - Stary Książ –  Wąwóz Książ - Pełcznica - Świebodzice.

Trasa dla lubiących ciszę i jednocześnie ciekawa.

     Wycieczkę rozpoczynamy na stacji w Świebodzicach. Po przejściu kawałka w stronę centrum miasta natrafiamy na czerwony szlak, którym skręcamy w lewo. Po kilku minutach mijamy browar, obwodnicę i wychodzimy za miasto. Początkowo idziemy przez ogródki działkowe, a po przejściu przez tory kolejowe trafiamy na pola.

     Zadrzewiona droga prowadzi do góry i po pewnym czasie wychodzimy z doliny. Ze wzniesienia łatwo dostrzec, czym jest Sudecki Uskok Brzeżny. Stojąc na tej największej w Polsce naturalnej barierze terenowej, po lewej stronie widzimy niemal idealnie płaską równinę, zaburzoną jedynie w oddali masywem Ślęży i wzgórzami Strzegomskimi. Jak na dłoni widzimy poszczególne wsie, pola i drogi. Niewiele jest miejsc w Polsce, gdzie z naturalnych wzniesień możemy podziwiać takie panoramy. Po prawej stronie widać lekko wznoszącą się krawędź lasu. Aby uświadomić sobie rozmiar tego wału wystarczy uzmysłowić sobie, że zaczyna się on w okolicy Bolesławca i ciągnie się na południowy-wschód aż na teren Śląska Czeskiego. Patrząc na mapę, zobaczymy, że jego długość wynosi ponad 140 kilometrów, czyli tyle, ile odległość pomiędzy Wrocławiem i Częstochową czy Zieloną Górą!

     Chodźmy jednak dalej. Na wprost widzimy ostatnie zabudowania Mokrzeszowa Górnego. Podchodząc bliżej, nie da się nie zauważyć, że najlepsze lata mają one już za sobą. Walące się dachy, odpadające płaty tynku, zarośnięte płoty... Po minięciu wsi opuszczamy szlak i skręcamy w prawo, do góry. Przechodzimy przez pierwszy pagórek i od razu zmienia się nam krajobraz. Zamiast rozległej równiny widzimy jedynie dużą, dolinę, na której drugim zboczu czerni się las; do niego właśnie zmierzamy. Wchodzimy do lasu i po niedługim czasie dochodzimy do skrzyżowania. Poniżej widać duże zagłębienie, z uroczym oczkiem wodnym. Nazywa się ono Jeziorkiem Daisy. Gdy podejdziemy bliżej, zobaczymy na jego brzegu dwie zrujnowane baszty. Nie dajmy się zwieść! Nie jest to pozostało¶ć po średniowiecznej warowni. Piękne jeziorko jest zalanym XIX-wiecznym wyrobiskiem wapienia, a baszty – adaptowanymi wapiennikami. Pomysłodawczynią tej romantycznej ruiny była pszczyńska księżna Daisy, której imieniem nazwano jezioro.

     Chodźmy dalej. Teraz podchodzimy spacerowym zielonym szlakiem. Krajobraz okoliczny jest doskonale znany każdemu, kto wcześniej chodził po Sudetach. Idziemy mieszanym lasem porastającym łagodne stoki okolicznych wzniesień. Przez dłuższy czas nie mijamy niczego godnego uwagi, aż niespodziewanie trafiamy na pierwsze zabudowania Lubiechowa. Krajobraz przechodzi w rolniczy. Ponownie przechodzimy przez tory i po chwili widzimy spory, sprawiający wrażenie opuszczonego PGR, zespół zabudowań z dużą ilością szklarni. Idziemy wzdłuż kamiennego muru i wraz z nim skręcamy przy szosie w lewo. Budynki za nim stają się coraz ciekawsze, jednakże cały czas nie ma możliwości wejścia i przyjrzenia się im z bliska. Dochodzimy do kolejnego załamania płotu i wreszcie trafiamy na bramę. Okazuje się, że te szklarnie to miejscowa, zbudowana w 1911 roku palmiarnia. Wchodzimy przez ozdobną bramę, kupujemy bilety i podążamy do budynków.

     Wejście do zespołu szklarni znajduje się pod (albo: osłonięte jest) efektowną kopułą. Wnętrze całkowicie odrywa nas od otoczenia. Duże palmy, kaktusy, pnącza i inne egzotyczne rośliny pozwalają zapomnieć nam o otaczającej nas okolicy. Szczególny urok palmiarnia ma zimą, kiedy to możemy oglądać jednocześnie owocujące drzewka mandarynek i zaspy śnieżne za oknem. Przyglądając się szklarniom dokładniej, widać, że są w fatalnym stanie, i jeśli nikt nie przeprowadzi na czas remontu, to palmiarnia już wkrótce ma szanse stać się kolejną malowniczą ruiną. Warto zajrzeć do tutejszej kawiarni. Jej wystrój będzie nam się bardziej kojarzył z jakimś śródziemnomorskim miasteczkiem, niż szarym Wałbrzychem.

     Czas jednak iść dalej. Podchodzimy do głównej drogi i naszym oczom ukazuje się jeden z bardziej przykrych widoków w Sudetach. Po lewej stronie rozpościera się osiedle Podzamcze – grupa nie pasujących do otoczenia, zbudowanych z wielkiej płyty bloków. Idziemy jednak prosto zielonym szlakiem. Ścieżka gwałtownie opada, schodząc w dolinę Pełcznicy. Przechodzimy koło ostatnich budynków, przekraczamy rzekę i rozpoczynamy podejście. Duże nachylenie zboczy doliny wiąże się z tym, że Pełcznica w tym miejscu przepływa przez dolinę przełomową, wyżłobioną w wyrastających w poprzek górach. Na końcu podejścia natykamy się na okazałe ruiny – Stary Książ. Budowla ma w sobie jednak coś dziwnego: wygląda tak, jakby budowniczy nawet nie próbował nas przekonać, że jest ona starsza niż w rzeczywistości; i słusznie. Stary Książ został wzniesiony pod koniec XVIII wieku, jako sztuczna ruina. To właśnie rzuca się w oczy – kompleks wygląda, jakby nigdy nie pełnił funkcji zamku.

     Idziemy dalej. Ścieżka wiodąca bukowym lasem doprowadza nas znów na skraj urwiska. Poprzez drzewa mamy okazję zobaczyć wspaniały wąwóz Książ i górujący nad nim zamek o tej samej nazwie. Choć imponuje bryłą, jest wyraźnie zaniedbany.

     Ostrożnie schodzimy. Docieramy do dna doliny i dalej idziemy, z biegiem rzeki, wzdłuż stromych zboczy. Często widać, że dolina niegdyś była zagospodarowana w większym stopniu niż dziś. Tu spotykamy resztkę starej drogi, gdzie indziej przyczółki zerwanego mostu. Niespodziewanie dochodzimy do rozwidlenia. Stąd możemy pójść do góry, do zamku, bądź prosto. Wychodzimy z doliny i od razu rzuca nam się w oczy inny niż dotychczas krajobraz. Strome zbocza przechodzą w łagodne wzniesienia, a mroczny las w osiedle Pełcznica – przedmieście Świebodzic.

     Dochodzimy do głównej drogi. Przechodzimy przez Pełcznicę tuż przed ujściem Szczawnika. Jeżeli jesteśmy tam w czasie przyboru, możemy zaobserwować ciekawe zjawisko: wody Pełcznicy są mętne, szarobrązowe, a Szczawnika czyste. W miejscu, gdzie rzeki się łączą widać wtedy niesamowity efekt kolorystyczny.

     Skręcamy w prawo i idziemy szosą do centrum miasta. Zabudowa, początkowo willowa, jednopiętrowa powoli przechodzi w typowo miejską. Coraz częściej widzimy kamienice i fabryki. Dochodzimy w końcu do centrum Świebodzic. Jeszcze w pełni zasłużona wizyta w sklepie firmowym “Śnieżki” i możemy wracać do domu.

Marek Potocki

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-04-27, godz. 08:57, Odwiedzin: 5878
Komentarze
Ania 2008-11-10 22:02
Piękna trasa, polecam wszystkim. Gdyby była dla kogoś za długa można ją skrócić - choć na pewno warto przejść całą.
rysio danielczyk 2009-04-28 09:08
odbudowac stary ksiaz . wladze walbrzycha wogole nim sie nie interesuja . moze wladze swiebodzic sa wiecej czule na ochrone zabytkow .i one uratuja ten piekny niegdys zamek .
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0783748627