http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wycieczki » Piesze » Góry Łużyckie

Pielgrzymim szlakiem - 20 lipca 2001

Piątek, 20.07.2001 r.

    Tej nocy deszcz nie padał, ale ranek powitał nas chmurami. Spakowaliśmy się i poszliśmy na stację kolejową w Hrádku
, aby przejechać pociągiem do Varnsdorfu (wbrew pozorom to miasto w Czechach, nie w Niemczech), miejsca naszego kolejnego biwaku. Linia kolejowa Hradek – Varnsdorf przechodzi tranzytem przez Polskę i Niemcy. Pociąg przejeżdża przez środek Porajowa, ale się tam nie zatrzymuje. Co ciekawe, najbliższa polska linia kolejowa, ze Zgorzelca do Bogatyni, została ponad rok temu zlikwidowana. Dalej pociąg wjeżdża do Żytawy, gdzie można wysiąść (lub wsiąść), przechodząc przez odprawę graniczną na specjalnie wydzielonym peronie. Następnie pociąg mknie przez Niederoderwitz, Hainewalde i Großschönau, nie zatrzymując się na żadnej ze stacji. Pierwszym przystankiem jest Varnsdorf, już w Czechach. Oczywiście, na ten przejazd obowiązuje wewnętrzna czeska taryfa kolejowa.

     Upatrzony przez nas kemping leży na południowym skraju miasta, kilkaset metrów od stacji Dolní Podluží. Też leży nad jeziorem, Varnsdorfským  rybníkem, też jest tam kąpielisko i niedroga restauracja z sympatyczną obsługą. Można też wypożyczyć šlapadlo, w cenie 40 Kč za godzinę. Co to jest? Zagadka. Odpowiedź zamieścimy na końcu opisu dnia.

    Kemping był dość pusty, tylko parę domków było zajętych. Może psująca się pogoda przegnała wczasowiczów. Dzięki temu było cicho, spokojnie i nie było problemów z myciem. Niższe też były ceny: 50 Kč za namiot i 20 Kč za osobę za noc.

   Na popołudnie zaplanowaliśmy krótką wycieczkę na trasie Jiřetín pod Jedlovou – Jedlová – Tolštejn – Jiřetín pod Jedlovou. Do Jiřetína podjechaliśmy pociągiem, choć prawdę mówiąc stacja  Jiřetín leży na terenie Dolnego Podluží, a do samego miasteczka trzeba dojść jeszcze około kilometra. Jiřetín jest uroczym małym miasteczkiem  malowniczo położonym na zboczu Křížovej hory, powstałym w okresie, gdy w okolicy prowadzono wydobycie srebra. Dużo tu ładnych, zadbanych typowych domów łużyckich. Centrum miasteczka stanowi obszerny rynek z kościołem z przełomu XVI i XVII wieku. Znajduje się tam tez centrum informacji turystycznej, w którym można nabyć sporo ciekawych materiałów. Zostaliśmy tam bardzo mile obsłużeni przez pana świetnie mówiącego po polsku. Jak się okazało, jego matka pochodzi spod Szczecina. W rynku jest też restauracja, która służyła nam pomocą w przeczekaniu pierwszej poważniejszej ulewy tego dnia.

   Gdy niebo trochę się rozjaśniło, poszliśmy na widoczną z daleka Křížovą horę, na którą prowadzi kalwaria z ładnie odnowionymi kapliczkami. Na szczycie stoi kościół pielgrzymkowy, do którego można było zajrzeć z otwartego przedsionka. Dalej, zielony szlak na Jedlovą prowadzi przez piękne, kolorowe łąki z malowniczymi widokami. Niestety, wypogodziło się na krótko. Wyższe partie gór spowite były gęstymi, ciemnymi chmurami. Przy podejściu na  Jedlovą znów zaczęło padać i nie wyglądało to na deszcz przelotny. Na szczycie (773 m) weszliśmy wprawdzie na wieżę widokową, ale widać było niewiele. Do schroniska też nie zaglądaliśmy, bo odbywała się w nim jakaś impreza. Zjedliśmy tylko po rurce z kremem (trubička) z bufetu na zewnątrz i zaczęliśmy schodzić. Szlak prowadzi drogą asfaltową,  ale tak stromą, że dziwiliśmy jak jakikolwiek samochód może tam podjechać. Tymczasem deszcz zmienił się w ulewę, a ta w oberwanie chmury. Na Tolštejnie (ok. 2 km drogi) nasze zaimpregnowane przed wyjazdem kurtki były już częściowo przemoczone. Nie zrażeni tym, wdrapaliśmy się na ruiny zamku, które przy tej ponurej pogodzie wyglądały jeszcze bardziej niesamowicie. Napiliśmy się jeszcze gorącej herbaty w schronisku-bufecie pod zamkiem, a kiedy wyszliśmy, okazało się, że przestaje padać. Pełni nadziei w poprawę pogody wróciliśmy do Jiřetína, a następnie pociągiem do Dolnego Podluží. Niestety, wieczorem niebo znów zaciągnęło się chmurami i przez całą noc padał deszcz.

Odpowiedź na zagadkę: šlapadlo to rower wodny.

drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2005-04-27, godz. 07:30, Odwiedzin: 4333
Komentarze
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0881099701