http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Mapy po 3 zł

Wydawnictwa » Książki

Werwolf. Propaganda PRL

     "Agenci hitlerowscy działają", "Zbrodnicze ręce wzniecają pożary", "Wyrostki z Hitlerjugend spiskują" – to tylko przykładowe nagłówki artykułów, które w latach 1945–1948 ukazały się na łamach gazet wydawanych na Śląsku. W mediach niesuwerennego wówczas państwa polskiego już od pierwszych dni po ustaniu działań wojennych zaczęły się pojawiać kolejne sensacyjne publikacje opisujące coraz to nowe akty dywersji dokonywanej ponoć rękami niemieckich sabotażystów z Werwolfu i innych podziemnych organizacji rodem z Trzeciej Rzeszy. „Trybuna Robotnicza”, „Dziennik Zachodni” czy „Trybuna Dolnośląska” w przeciągu pierwszych trzech powojennych lat tematowi niemieckiego podziemia poświęciły ponad trzysta materiałów. Różny był ich styl, różny poziom merytoryczny, różni byli autorzy, ale mocodawca, w imieniu którego tworzono te teksty, pozostawał ten sam.

     Po kilkudziesięciu latach, które minęły od tamtych wydarzeń, możemy odbyć fascynującą wędrówkę śladami tych pierwszych w Polsce informacji o Werwolfie. Na ile utrwalony w nich obraz jest zgodny z prawdą historyczną? Jakich paraleli używali pracownicy śląskich mediów? Jak wyglądały metody ówczesnej propagandy, kto za nią stał i czemu miała ona służyć? O tym właśnie jest najnowsza publikacja Macieja Bartkowa, autora książek: "Tajemnica Szybu Południowego" oraz "Werwolf na Górnym Śląsku".


Maciej Bartków: "Werwolf. Propaganda PRL", książka z serii "Militarne sekrety". Wydawnictwo Technol, Kraków 2014. Okładka miękka, format 14,5 x 20 cm, stron 352


Zobacz także:
Książka w Sudeckiej Księgarni Wysyłkowej
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2014-11-26, godz. 12:46, Odwiedzin: 2767
Komentarze
Buldog 2014-11-29 19:37
"'Trybuna Robotnicza', 'Dziennik Zachodni' czy 'Trybuna Dolnośląska' w przeciągu pierwszych trzech powojennych lat tematowi niemieckiego podziemia poświęciły ponad trzysta materiałów."

Faktycznie w owych czasach przeciąg był wielki, tak dojmujący, że niektórym do dzisiaj zostało pisanie o trzeciej rzeszy wielką literą. Sam nie wiem, czy z równie wielkiego jak owa litera szacunku, czy z czystej sympatii.

Oficjalną nazwą państwa, którego kanclerzem był Adolf Hitler, ciągle było 'Deutschland' - 'Niemcy'.
Słowo 'Reich' - 'rzesza' (po polsku małą literą! tylko Niemcy i inni użytkownicy tego języka cierpią na przypadłość pisania absolutnie wszystkich rzeczowników dużą literą) pojawiające się w określeniach rozmaitych instytucji, w ich nazwach własnych, traktować należy w zasadzie jako synonim słowa 'państwo' ('państwowy') - dzisiaj w analogicznym kontekście pojawia się 'Bundes-', a więc 'federalny'.
Zresztą owa 'rzesza' występowała także po wojnie, w nieboszczce NRD kolej nazywała się nadal Deutsche Reichsbahn, a jakoś nikt nie wpadał na pomysł nazywania DDRu 'czwartą rzeszą'.

Określenie 'trzecia rzesza' nie było więc oficjalną nazwą państwa, jak na przykład kolejne numerowane republiki w przypadku Francji, podobnie jak 'republika weimarska' była to nazwa stosowana zwyczajowo i dlatego po polsku powinno się ją pisać wyłącznie małymi literami.
Ja wiem, że to powoli zaczyna być uzus, ale właśnie może dlatego póki się da należy z tym walczyć.
Sudetophilus 2014-11-29 22:47
Mi się ten tok rozumowania w zasadzie podoba i to na pewno nie z racji jakiejś niechęci do Niemców, których poważam bardziej chyba niż..., mniejsza o to. Ale teraz pytanie o inne kauzy: Związek Radziecki czy związek radziecki, Stany Zjednoczone czy stany zjednoczone. Nie czepiam się, tylko ciekawy jestem. Lubię porządek.
A co do profesorskich mądrości - jest wielu profesorów, którzy gdy mówią coś dla publicum, zwyczajnie po prostu dostają małpiego rozumu i mówią coś, czego w normalnej rozmowie nigdy by się od nich nie usłyszało. Ale za cenę obecności w mediach, na podwyższeniach, piedestałach podlizują się takim czy innym tłumkom - to są ci tzw. wielcy profesorowie. Niewielu jest odważnych, którzy powiedzą trudną prawdę, narażając się słuchaczom. To wymaga kręgosłupa i czegoś tam jeszcze. Być idolem gawiedzi - to uwodzi.
Ale by było na temat - co to znaczy "poświęciły ponad trzysta materiałów" (z akcentem na "materiałów"). Czy to ten sam poziom wyrobienia językowego, który prezentowała wypowiedź pewnego chłopka mówiącego kiedyś o efekcie prac budowlanych: "Panie, my tu tyle taczek ślagi wylali...". (z akcentem na "ślagi").
Polski jest trudna jenzyka!
Buldog 2014-11-30 10:43
Ze Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim nie ma problemu, bo to po prostu skrócone formy nazw oficjalnych. Natomiast określeniom 'republika weimarska' czy 'trzecia rzesza' bliżej do nazw zwyczajowych w rodzaju 'kraj kwitnącej wiśni' czy 'państwo środka'.
Republika Federalna winna być pisana wielkimi literami, bo to skrócony wariant oficjalnej nazwy Republika Federalna Niemiec, ale republika weimarska już nie, bo nigdy nie było państwa noszącego taką nazwę oficjalnie; w Weimarze przyjęto konstytucję powojennych (po pierwszej wojnie światowej) republikańskich Niemiec i stąd takie określenie.
Źródłem błędu może być fakt, że po niemiecku wszystko pisze się tu wielkimi literami, bo 'Republik' to rzeczownik, a przymiotnik 'Weimarer', utworzony od nazwy miasta, też musi być napisany wielką literą.
A jednak już klasyki weimarskiej nikt wielką literą nie pisze, choć zasługuje na to dużo bardziej niż republika, nie mówiąc o trzeciej rzeszy.

Ale i tak z całego zestawu najlepszy jest wyżeł weimarski, pisany po polsku małą literą, a po niemiecku wielką, bo to po prostu Weimaraner, a więc weimarczyk; warto zwracać uwagę na takie niuanse.
(A dzisiaj pisani małą literą mieszkańcy miast będą "dowybierać" swoich prezydentów, ale więcej nie powiem, bo jest cisza wyborcza.)

No chyba, że - jak już wspominałem - ktoś pisze "Trzecia Rzesza" ze względu na szacunek i sympatię dla tejże - ale to już jego problem (problem, bo na taką "sympatię" to zdaje się są nawet paragrafy).
Sudetophilus 2014-11-30 18:16
A ja właśnie od pewnego czasu, nie tylko w odniesieniu do przeszłości, piszę: Wrocławianie, Prażanie itd. No bo np. taki Wenecjanin przez prawie tysiąc lat był nie tylko mieszkańcem miasta. Było to miasto-państwo. Robienie z niego Włocha jest manipulacją. Jeżeli czyjaś identyfikacja z miastem jest bardzo silna, silniejsza niż z nacją lub państwem, to co w tym "gorszego", by pisać o tym mała literą. Postawienie narodu ponad wszystko było produktem pewnej epoki, ale - niniejszym to ogłaszam - już się skończyło. Ale nie każę się nikomu ze mną zgadzać.
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0735011101