http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy

Wydawnictwa » Książki

Co było w gałce?

 
     W trakcie remontu wieży lubomierskiego ratusza w kuli znaleziono kronikę z lat 1802 do 1874. Dwaj lubomierzanie – Polak Zbigniew Dygdałowicz i Niemiec Eginbert Fassnach, obaj urodzeni w tym mieście, mało: w tym samym domu, tyle że jeden przed, drugi po 1945 roku, obaj wypędzeni: jeden z Lubomierza, który za jego czasu nazywał się Liebenthal, drugiego rodzina ze Lwowa, by powołać go do życia już w polskim Lubomierzu – wydali znalezioną kronikę w formie książki. Znalezisko to rękopis  dwóch anonimowych autorów, którzy napisali o tym, co działo się w Lubomierzu w tych kilku dziesiątkach lat. Mamy więc świadectwo z pierwszej ręki. Zaczyna się jak w filmach Hitchcocka – od wielkiego pożaru miasta, który strawił niemal całe miasteczko.

27 września1802 roku – uroczystości obłóczyn trzech nowych zakonnic przerwał wybuch pożaru, który wskutek burzy i wichru gwałtownie ogarnął całe miasto.

1806 – jeszcze Lubomierz nie zdążył się odbudować, a już przyszła wojna z Francją, trwająca do 1809 miejscowościami, których czerwony kur nie odwiedził.

1810 – sekularyzacja klasztoru to było następne nieszczęście w mieście od wieków rządzonym i wspomaganym przez ten klasztor. Przestały przybywać liczne pielgrzymki, skończyły się posiłki dla miejskiej biedoty, wydawane przy klasztornej furcie.

1811 – majątek klasztoru kupił od państwa pruskiego Christian Jacob Salice-Contessa z Jeleniej Góry.

1813 – następny cios to wojna Prus, Rosji i Austrii z Francją. Lubomierz musiał ogłosić niewypłacalność.

1814 – aby spłacać zadłużenia miasto zaczęło sprzedawać „srebra rodowe” –  część pól uprawnych i Lasu Mniszek.

1818 – A jednak coś się zaczęło zmieniać! W tym roku nastąpiła po latach zaniedbań pierwsza naprawa miejskich bruków.

1824 – początek nowej drogi do Golejowa. Materiał z rozebranej bramy dolnej i części murów miejskich.

1825 – Budowa chodników i miejskich kanałów melioracyjnych z kamienia z rozebranej wieży przy bramie górnej.

1829 – odkupienie pól, łąk, stawów, 19 młynów, Lasu Mniszek… Odnowiono też w tym roku grupę rzeźb kamiennych z Matką Boską na czele. Otoczono ją żelaznym parkanem, by więcej nikt nie przywiązywał tu bydła i o pomnik nie ostrzył narzędzi.

1830 – postawiono nowe więzienie.

1831 przed dolną bramą zbudowano most na potoku. Uroczyście obchodzono 100-lecie zbudowania kościoła. Czyniono przygotowania do obrony przed krążącą w okolicy „azjatycką cholerą”, która na szczęście Lubomierz ominęła.

18-19 grudnia 1833 – straszny huragan zniszczył cegielnię w Dominium a w lesie między Chmieleniem i Radomierzem powalił 1100 drzew.

1835 – Lubomierz zamieszkiwało 1301 katolików i 106 ewangelików.

1836 – nadal poprawiano nawierzchnię ulic, w tym celu rozebrano ruinę szubienicy, z której dostarczono 104 fury kamienia i gruzu. Otwarta została sala koncertowo-taneczna.

1837 – w mieście było 1493 mieszkańców. Ratusz opatrzono w wieżę z zegarem – w dniu 7 września z tej okazji odbył się pochód i uroczyste umieszczenie niniejszej kroniki w gałce, która została zainstalowana na wieży ratuszowej.

1874 – nastąpiło uzupełnienie treści kroniki poprzez wymienienie budynków publicznych, w tym kościoła ewangelickiego, który zbudowano w 1850 roku i Królewskiego Katolickiego Seminarium Nauczycielskiego z 1860 roku, nazwisk władz miasta, ilości miejskich gruntów ornych i łąk (255 ha), lasów (320 ha).

     To tylko niektóre wymienione fakty. Może dla mieszkańca Lubomierza nie najważniejsze. Ale mogą być zachętą do osobistego poszukiwania innych. Książka została starannie wydana. Składa się z wizerunków stron rękopisu oraz z tekstów niemieckiego i polskiego – już współczesną czytelną czcionką.

[Romuald Witczak]


Zbigniew Dygdałowicz, Eginbert Fassnacht: "Lubomierz. Kronika z wieży ratusza". Wydawnictwo AD REM, Jelenia Góra 2014. Okładka twarda, format 20,5 x 29,5 cm, stron 110, książka w wersji polsko-niemieckiej, zawiera zdjęcia kolejnych stron kroniki i tłumaczenie na język polski i niemiecki


Zobacz także:
Książka w Sudeckiej Księgarni Wysyłkowej
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2014-10-12, godz. 20:07, Odwiedzin: 2664
Komentarze
schlesinger 2014-10-13 09:45
Drogi Autorze artykułu!
Serdecznie gratuluję Panu tego, że nie nazwał Pan gałki wieżowej "kapsułą czasu" :)
Sudetophilus 2014-10-13 23:16
"...od wielkiego pożaru miasta, który strawił niemal całe miasteczko." Skonfundowany spytam: miasto czy miasteczko?
To tylko ćwiczenie, aby nie wyjść z formy.
"Kapsuła czasu", powiadacie... Hm. Poetyckie... A nie kapsułka?
schlesinger 2014-10-14 15:36
Ten gatunek poezji uprawiają ostatnimi czasy z wielką namiętnością wszelkiej maści włodarze miasteczek. Tytułują oni także hełmy wieżowe, za przeproszeniem, "kopułami".
Sudetophilus 2014-10-14 23:20
Oj tak, kopuły na wieżach "lubię" bardzo. A może na kubaturach?
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0796380043