http://www.alpenski.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Rzym 1:13 000 [P1/1]

Wydawnictwa » Książki

Utracone Sudety

     Wiele opracowań, przedstawiając poszczególne miejsca w Sudetach, koncentruje się na opisie ich niemieckich dziejów. Okres Polski Ludowej jest przedstawiany ogólnikowo. Tymczasem to właśnie wtedy w Sudetach zaszły przeobrażenia na niespotykaną skalę.

     W następstwie drugiej wojny światowej śląska część tych gór została nie tylko zasiedlona przez Polaków, ale przede wszystkim znalazła się w granicach państwa, w którym wprowadzono ustrój komunistyczny. W wyniku splotu różnych czynników na terenie Sudetów doszło do prawdziwego regresu cywilizacyjnego. Nieudolne zarządzanie poniemieckimi dobrami, brak wizji rozwoju atrakcyjnego turystycznie regionu, chybione i nieukończone inwestycje to tylko wybrane zarzuty wobec będących wówczas u władzy komunistów. Ta książka to pierwsza w Polsce publikacja, która w całości została poświęcona najciekawszym historiom utraconych Sudetów.





     Autor o swojej książce: „Udało mi się odtworzyć powojenne dzieje zapomnianych miejsc i miejscowości w Sudetach. Gratką dla miłośników tych gór będzie opowieść o krótkich losach uzdrowiska w Opolnie-Zdroju, od uruchomienia do rychłego zniszczenia. Czytelnik będzie mógł się przypatrzeć upadkowi Okrzeszyna i stwierdzić, co sprawiło, że ta wioska stanowi kwintesencję przysłowiowego końca Polski. I to pomimo niesamowitego potencjału, jaki drzemie tam zarówno pod ziemią, jak i na powierzchni. Na kartach książki zawarta została historia zwyczajnej z pozoru polany w Górach Stołowych przy zjeździe na Błędne Skały. Tuż po wojnie w środku lasu funkcjonował tam obóz pewnej organizacji, której cele ideowe stały w sprzeczności z ustrojem komunistycznym Polski Ludowej. Wydarzenia, jakie się tam rozegrały, odbiegały od sielanki leniwych wakacji. Można zdradzić tylko, że nie zabrakło jadowitych żmij, donosów i rewizji”.

     Książka przypadła mi do gustu i dość szybko trafiła w zębate koło redakcyjnej obróbki. Pozostał jeszcze tytuł. Roboczy – książka sudecka – rzecz jasna był tylko roboczym i musiał być zastąpiony. Mijały tygodnie, a pomysłów brakowało. Pewnego marcowego dnia, po mocnej dawce kawy, wykonałem nieplanowany telefon do Tomka i zaproponowałem, abyśmy teraz, natychmiast, bez żadnego odkładania tego na później, podjęli decyzję co do tytułu. – Powiedz mi w dwóch zdaniach, jak nowemu czytelnikowi – poprosiłem Tomka – o czym jest ta książka? Gdy Tomek przedstawił swój opis, w głowie zakołatał mi krótki i pasujący jak ulał tytuł: „Utracone Sudety”. Gdy już miałem podzielić się swoim pomysłem, Tomek stwierdził: – A może dajmy tytuł… „Utracone Sudety”?

[Bartosz Rdułtowski - www.technol.anv.pl]

-----------------------
Tomasz Rzeczycki, pisarz i satyryk, członek kabaretu radiowego Zespół Adwokacki Dyskrecja. Wnikliwy badacz dziejów Sudetów oraz istniejących w Polsce podziemnych tras turystycznych. Stały współpracownik kilku czasopism ("Warszawska Gazeta", „NPM”, „Odkrywca”, „Sudety”). Autor książek: Góry Polski (2004), Podziemne trasy turystyczne Polski cz. 1, 2, 3 (2012), Dzieje komunikacji autobusowej na terenie Międzygminnego Związku Komunikacji Pasażerskiej w Tarnowskich Górach (2013), Zagadka Drogi Sudeckiej (2013).


Tomasz Rzeczycki: "Utracone Sudety". Wydawnictwo Technol, Kraków 2014. Okładka miękka, format 14,5 x 20 cm, stron 336.

Kup książkę w naszej regionalnej księgarni wysyłkowej 
   • Utracone oblicze Sudetów
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2014-05-13, godz. 17:26, Odwiedzin: 3205
Komentarze
Buldog 2014-05-13 23:04
Gdy zobaczyłem anons tej książki, pomyślałem sobie, że to pewnikiem polska edycja głośnego niegdyś wydawnictwa "Zmizelé Sudety" / "Das Verschwundene Sudetenland".
A to jednak coś innego...

Nie mam nic do tej książki, wprost przeciwnie, po lekturze jej anonsu wzrasta mój apetyt, by przeczytać tę - jak się zdaje - nader ciekawą pozycję, niemniej wydaje mi się, że dobrze byłoby, by Wydawca spojrzał czasem za miedzę, zwłaszcza jeśli zamierza publikować książki o takiej tematyce, bo teraz to chyba już po przysłowiowych ptokach.

Chyba, że Wydawca uznaje, może sądząc według siebie, iż polski czytelnik nie zawraca sobie głowy tym, co dzieje się na południe od Sudetów...
A zwłaszcza na tamtejszym rynku wydawniczym.
Sudetophilus 2014-05-15 00:05
Też miałem takie skojarzenie, ale z drugiej strony - wiedział, czy nie - tragedii nie ma. Ciekawe jest to, że na takie dokumentowanie strat w Republice Czeskiej ktoś wpadł kilkanaście lat temu, a tu..... (pisze to pro domo sua...).
Ostatnio na pewnej konferencji starłem się z ludźmi z Krakowa i Poznania (głównie), którzy twierdzili, że regres cywilizacyjny Śląska (tu konkretnie chodziło o dawne Jaworskie - księstwo, czyli np. Pogórze Kaczawskie), to była i jest sprawa nieunikniona. W takich sytuacjach trudno mi utrzymać zimną krew i miałem już spytać, że jak dam Panu w gębę i zabiorę portfel, do tego spalę dom i każe podziękować, że nie zabiłem, to czy też dorobi ideologię typu, że to nieuniknione. Bo ja, jako mieszkaniec Śląska tak się czuję, jakby mi... jak wyżej. Niestety, ze swoim poczuciem "krańcowego zadomowienia" wciąż jestem chyba dziwakiem... Może też dlatego, że za dużo wiem o tym, co i jakie było. Ludzie łyknęli pigułkę "wojna zniszczyła" i jest fajnie.
Książka zapowiada się apetycznie, choć czytanie o kolejnych przejawach tego, że Rzym upada jest depresyjne i ma znamiona jakiegoś automasochizmu. Wolę to, niż słuchanie głupot w rodzaju "to było nieuniknione".
Sudetophilus 2014-05-19 02:14
A dziś.... Dziś ze znajomymi z nie najdalszej zagranicy (ale z branży tych, co to o Śląsku wiedzą więcej, niż należy) odwiedziłem Chojnów i Złotoryję. Byli zbudowani - ja też (co zakrawa na sensację!). Gorzej z Grodźcem - skala nasycenia tego zamku pseudogównianopodobnymkiczowatoekstremnimfolklorem (niepotrzebne skreślić) przerasta wszystko. Jak będzie cięższa zima, to wszystko można będzie spalić dla dobra ludzkości - plastikowe kwiatki (w ilości przekraczającej masę krytyczną), drewniane meble (4 łoża w jednej sali!!!) i rzeźby wszystkiego - także malowane portrety "kupy" i wizualizacje "kiły" (panie wybaczą, ale słownictwo adekwatne do wrażeń wzrokowych). Ludzie!!!! Grodziec to póki co GÓRA WSTYDU!!!!! Może wulkan się obudzi i oczyści ziemię, tę ziemię....
Ale muzeum w dawnym zamku chojnowskim i Goldperk (=Złotoryja) - moje gratulacje!!!
Utracone Sudety? No jo.....
Buldog 2014-05-20 07:31
Są miejsca i zjawiska budujące, pięknieją podsudeckie i sudeckie miasteczka, wsie, zmienia się gastronomia - poprawia się w starych lokalach, pojawiają się nowe. Są oczywiście wyjątki od tej reguły, ale generalnie jest coraz lepiej, pomału a konsekwentnie.
Jest jednak coś, co psuje ten coraz pozytywniejszy obraz: śmieci! Chyba nie pomogły żadne nowe ustawy i inne zmiany w tym względzie. Będąc w czasie ostatnich świąt w Górach Kaczawskich, sformułowałem na swój użytek pewną smutną regułę: po czym poznać w czasie wędrówki po zalesionych górach, że dochodzi się do sadyb ludzkich? Odpowiedź jest prosta: po zalegających w lasach śmieciach; odpadach poremontowych i zwykłych komunalnych, oponach i częściach samochodowych, zdechłych lodówkach i pralkach oraz wszelkich innych nieczystościach. Także różne miejsca odpoczynku dla turystów, często ze smakiem i nakładem niemałych środków urządzone przez leśników czy lokalne stowarzyszenia, czasami wyglądają smutno: tablice informacyjne pomazane markerem lub pocięte nożem, na świeżym stole wyrżnięte czy namazane wulgarne napisy, a wokół śmieci, które kipią z przepełnionych koszy lub zostały "centralnie" rzucone na ziemie. I wszędzie pety - stare butelki po napojach oraz niedopałki papierosów!
W ogóle pojawia się tu kwestia koszy na śmieci: w krajach cywilizowanych miast takich pojemników zainstalowane się tabliczki z napisami nakłaniającymi do zabrania swych odpadków ze sobą w rodzaju: "Miałeś siłę wnieść pełne - nie zmęczysz się znosząc w dół puste!" I śmieci nigdzie nie zalegają. W tzw. naszych warunkach brak kosza oznacza być może, że śmieci zostaną po prostu rzucone byle gdzie, ale skoro ktoś już założył kosz, to niech też łaskawie zadba o jego opróżnianie?
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0727591515