http://www.ksiegarnia.naszesudety.pl
Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Ziębice - miasto św. Jerzego

Artykuły

Uciążliwy klient... turysta

Przeglądając stare numery czasopisma ''Turystya'', natknąłem się na ciekawy list czytelniczki, która psioczyła na traktowanie turystów plecakowych w Andrzejówce, Pod Muflonem i w Jagodnej. Tekst jest z roku 1959... Ozdobą artykułu jest zdjęcie "Szwajcarki", przy której na polanie stoją domki.



 
     Turystyka górska na terenie woj. wrocławskiego jest ułatwiona, z uwagi na stosunkowo gęstą sieć schronisk. Jest ich rzeczywiście dużo. Część wydzierżawiono osobom prywatnym i trzeba przyznać, że — z niewielkimi wyjątkami — turysta czuje się w nich jak u siebie w domu. Specjalnie miłe wspomnienia mamy ze „Szwajcarki" oraz „Zygmuntówki" na Przełęczy Jugowskiej. Niestety zupełnie odmiennie wygląda sprawa w obiektach ZUT. Nie chcąc być gołosłowną, podaję następujące przykłady:



Schronisko „Andrzejówka" im. M. Krajewskiego

     Obiekt obejmuje 2 domy, które wydzierżawiono na kolonie letnie dla PSS woj. zielonogórskiego. Wprawdzie pozostawiono ok. 20 miejsc noclegowych dla turystów, ale niech ktoś spróbuje dostać coś do zjedzenia! Zastaliśmy tam taką sytuację, że właśnie odjechał I turnus, a nazajutrz spodziewano się drugiego. Robiono porządki nie tylko w pokojach, ale i w jadalni, skąd nas dosłownie „wymieciono”. Byliśmy przemoczeni i spragnieni choćby goracej herbaty. Po pertraktacjach okazało się, że kolonia może nam odstąpić herbatę i talerz zupy. Skorzystaliśmy, bo co było robić – ale czy to „Caritas” czy schronisko turystyczne? Przybyłych po nas turystów nie wpuszczono w ogóle do jadalni, a jedynie pozwolono im odpocząć w pokoju kierownictwa.

Schronisko „Pod Muflonem"

     Śliczne, niezwykle czyste, ozdobione mnóstwem kwiatów, fotografii itd. Cóż z tego, kiedy po zgłoszeniu się na nocleg kierownictwo wyraziło zdziwienie, że nie zamówiliśmy pokoju. Okazało się, że w lipcu realizowane są zamówienia i wpłaty dokonane w kwietniu i maju — oczywiście nie na jedną czy dwie doby, a na pobyty tygodniowe lub nawet dwutygodniowe. Ostatecznie nie odmówiono nam noclegu, nawet przydzielono jedyny wolny pokój 2-osobowy, jednak z zastrzeżeniem, że tylko na jedną noc, bo na drugi dzień ktoś przyjeżdża. Turysta nie musi koniecznie mieszkać w 2-osobowym pokoju, ale nie może zgodzić się z tym, aby wszystkie lepsze pomieszczenia zajmowane były przez podróżnych z walizkami, a plecakowy wędrowiec był złem koniecznym, które jakoś gdzieś trzeba upchnąć. Również zamawianie noclegów (na 2 osoby, nie dla wielkiej wycieczki) w schroniskach jest chyba jakimś nieporozumieniem. To nie hotel, ani wczasy!

Schronisko na Spalonej

     Sytuacja jeszcze lepsza. „Spalona" została po prostu oddana na 2-tygodniowe wczasy (nie wędrowne, a „osiadłe") dla pracowników MHD. I tu zostawiono dla turystów salę zbiorową i strych, ale do jedzenia, poza herbatą, można dostać tylko jajecznicę lub kiełbasę (na śniadanie, obiad i kolację). Dania te wydawane są oczywiście tylko w przerwach między posiłkami przygotowywanymi dla wczasowiczów. I tak np. aby zjeść śniadanie, na herbatę trzeba czekać najmniej do godz. 9. W efekcie np. jeden z przygodnie spotkanych turystów musiał zrezygnować z planowanej na ten dzień większej wycieczki, bo nie chciał wędrować o głodzie, a nie mógł doprosić się o szklankę herbaty, zanim wczasowicze nie zjedli śniadania.

     Uwagi moje spotkają się zapewne ze stwierdzeniem, że ZUT musi tak gospodarować, aby obiekty nie przynosiły strat, a na przygodnych turystów nie zawsze można liczyć i nie zapewnią oni pełnego wykonania planu. Odpowiem, że prywatni dzierżawcy nie mniej zapewne dbają o opłacalność schronisk. Tylko, że na ogół nie idą oni po linii najmniejszego oporu, wynajmując cały obiekt, a sterają się tak dbać o turystów, aby z drugiego końca Polski chętnie do nich przyjeżdżano i innych namawiano do przyjazdu. Natomiast schroniska ZUT jak mogą starają się odstraszyć plecakowiczów i trzeba przyznać, że wykazują w tym dużą umiejętność.

     Myślę, że jednak nawet w obiektach ZUT należałoby jakoś pogodzić interesy kasowe z interesem turystów. W każdym razie nie powinni oni być nadal traktowani jako zło konieczne, jako uciążliwi przybysze i obywatele II klasy. Trzeba jakoś przypomnieć ZUT-owi dla kogo w pierwszym rzędzie przeznaczone są obiekty turystyczne PTTK i jakie prawa w nich mają członkowie naszej organizacji.

[Aniela Michalska]
Turysta, nr 18(119)/1959
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2014-01-22, godz. 20:35, Odwiedzin: 3966
Komentarze
Buldog 2014-01-24 15:12
Słodziutkie starocie! (Ten i kolejny artykuł.)
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0954599380