Szanowni Państwo! Niniejsza strona to archiwum Serwisu NaszeSudety.pl... Po najnowsze informacje z Sudetów zapraszamy na www.naszesudety.pl
 
mapa serwisu  mapa serwisu
facebook

Polecamy
Losowy produkt
z BAZARU
Sudety nr 99

Wydawnictwa » Książki

Dzieje puszczy zgorzelecko-osiecznickiej

     Słowo „puszcza” ma jakiś egzotyczny posmak, tymczasem puszczę z prawdziwego zdarzenia mamy pod bokiem i dość rzadko do niej zaglądamy. Waldemar Bena, zgorzelecki znawca problematyki polskiej części Łużyc, jest autorem trzeciego już wydania „Dziejów Puszczy Zgorzelecko-Osiecznickiej”. Wielu z nas wyrusza na grzyby w lasy za Bolesławiec, w pobliże Węglińca lub na ryby nad Kwisę, nie zdając sobie sprawy jak bogatą historię i gospodarcze znaczenie miała i ma ta ziemia.

     Książka została bogato wydana, z licznymi także kolorowymi ilustracjami, w twardej oprawie. Składa się oczywiście z rozdziałów nt. środowiska przyrodniczego, historii i opisu miejscowości. Ale zawiera też opowieści o ludziach ważnych dla tej ziemi i kilka mało znanych opowieści historycznych z tego terenu, które wspaniale go charakteryzują.

      Niezwykle interesujący jest rozdział o puszczańskich rozbójnikach. Puszcza jak wiadomo jest naturalnym środowiskiem, w którym łatwo się ukrywać i gdzie najsposobniej było zasadzać się na wędrujących kupców. Szczególnie plenili się w czasach niepokojów – wojen husyckich i wojny 30-letniej. Miasta nękane działaniami wojennymi nie miały dość siły, by z nimi walczyć.

     Historyczne losy tej Puszczy związane były głównie z jej właścicielami, którzy – jak to zwykle na ziemiach granicznych – zależeli w różnym czasie od różnych władców: polskich, czeskich i niemieckich. Każdy jednak starał się z tego swego dziedzictwa ciągnąć korzyści. Jeden z myślą o dalszej przyszłości, inny bardziej bezwzględnie, zaraz, teraz, bez patrzenia w przyszłość. A zawsze było w puszczy z czego korzystać.

     Od wieków średnich do XX wieku kwitło hutnictwo żelaza bazujące na rudach darniowych. W 1840 roku huta w samym Świętoszowie zatrudniała 43 robotników i wytopiła 3546 cetnarów surówki. A tych hut w Puszczy było mnóstwo. Do opalania pieców hutniczych potrzebny był węgiel drzewny, który uzyskiwano z przerobu drewna. Z drewna pozyskiwano też smołę. Także potaż do bielenia płócien. Na bazie piasków szklarskich, iłów i kaolinów powstał przemysł szklarski (Pieńsk, Parowa, Iłowa), w oparciu o gliny ceramiczne rozwinęła się produkcja ceramiki (Gozdnica, Parowa, Bolesławiec, Nowogrodziec). Parowskie wyroby trafiały ongiś na stoły całego świata. Ale ceramika to także cegły, dachówki, pustaki…

     Osobny rozdział to węgiel brunatny, którego wielkie pokłady odkryto w XIX wieku i eksploatowano w Bieńcu, Zebrzydowej, Parzycach, Zielonce i innych miejscach. Innym paliwem pozyskiwanym w Puszczy był torf, którego eksploatację przerwano jednak z powodu wywoływania powodzi w miejscach wydobycia.

     I jeszcze ważną kopaliną w Puszczy były piaskowiec (Wykroty) i wapień (Osiecznica). Znajdowano tu także kamienie półszlachetne i ozdobne, takie jak kryształ górski, ametyst, kwarc dymny, agat i jaspis.

     Wielkie znaczenie ekonomiczne przez całe wieki miała hodowla ryb w stawach puszczańskich. Dla ich pozyskania osuszano bagna. Ale równocześnie wiele stawów zarastało, gdy w długich okresach je zaniedbywano.

     Największe znaczenie w każdym lesie ma gospodarka leśna. Właściciel od najdawniejszych czasów ustanawia swoją służbę leśną, która dba o przyrost masy drzewnej i jej eksploatację. Współcześnie dąży się – a przynajmniej powinno – do gospodarowania intensywnego. Służbom leśnym podlega również kontrola nad łowiectwem, które przez całe wieki zastrzeżone bywało dla właścicieli a niektóra zwierzyna zgoła dla władców. Kłusownictwo było ostro zwalczane, choć nie zawsze skutecznie.
Niezwykle ciekawy jest rozdział o bartnictwie w Puszczy Zgorzelecko-Osiecznickiej, które chyba do naszych czasów w ogóle nie dotrwało. Było kiedyś jedynym sposobem pozyskiwania miodu. Nic więc dziwnego, że bartnicy byli pod specjalną ochroną władców, a ich uprawnienia i obowiązki ściśle określone.

     Największym wrogiem Puszczy były i są pożary. Niekiedy prowadziły do nich celowe wypalania torfowisk, ale były i podpalenia. Największy pożar odnotowano w 1719 roku –  spłonęło 1100 ha lasu.

     Ta książka jest „biblią” dla mieszkańców miejscowości leżących na terenach tej części Polski. Ale interesująca może być także dla wszystkich którzy bywają w Puszczy choćby tylko od czasu do czasu. Została napisana ze znawstwem rzeczy i w sposób interesujący.

[Romuald Witczak]


Waldemar Bena: "Dzieje Puszczy Zgorzelecko-Osiecznickiej". Wydawnictwo F.H. Agat, Katarzyna Bena, ss. 344
drukuj drukuj
« powrót
Dodano: 2013-07-15, godz. 07:41, Odwiedzin: 4114
Komentarze
ryszard 9_49 2013-07-15 11:22
A ja mam taką samą książkę(ten sam autor,ten sam tytuł,ten sam Wydawca),ale Realizacja: SUDETY,Oficyna Wydawnicza Oddziału Wrocławskiego PTTK,ss.258,rok wydania 1999.
Należy więc chyba podać:Roman Witczak),że to jest kolejne,uzupełnione(a może rozszerzone) wydanie.
Nie należy wprowadzać w błąd (przyszłych) czytelników
Waldek Brygier 2013-07-15 11:32
A może warto po prostu uważnie czytać, zamiast mieć od razu pretensje? No bo po pierwsze: nie Roman a Romuald, a po drugie, czyż nie jest napisane w tekście: Waldemar Bena (...) jest autorem TRZECIEGO (podkr. moje) już wydania „Dziejów Puszczy Zgorzelecko-Osiecznickiej”?
ryszard 9_49 2013-07-15 11:52
Cyt."jest autorem trzeciego już wydania". Skąd więc tak znaczna różnica stron 344 a 258?A może tylko zmienił się format książki? a może to jednak jest kolejne,uzupełnione(a może rozszerzone) wydanie.
Tak więc Waldku ty też uważniej czytaj komentarz.
Waldek Brygier 2013-07-15 14:35
No skoro "jest autorem trzeciego już wydania", to dla mnie jest jasne, że były dwa poprzednie. A po co podawać informacje o poprzednich wydaniach? Co one zmienią w opisie książki?
ryszard 9_49 2013-07-15 16:10
Dużo,bo to jest nowych 86 stron,tj.33% książki (nowej). Tak więc jest to nowe(kolejne)wydanie,ale z uwagą:uzupełnione(rozszerzone). Nie ciągnijmy tej kwestii dalej,bo to nic nie da.
Sudetophilus 2013-07-15 21:26
"...jest autorem trzeciego już wydania ". Coś mi nie gra w tym sformułowaniu. Może jakiś filolog rozpracuje to od strony logicznej czy jakoś tak.
Dodaj swój komentarz
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany na stronie
0.0767180920